20 sty 2018

The Chalk Man/Kredziarz - C.J. Tudor

Tytuł: The Chalk Man
Autor: C.J. Tudor
Wydawnictwo, rok wydania: Michael Joseph/Penguin Random House, 2018  
Ilość stron: 350

Polskie wydanie
Tytuł: Kredziarz 
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 28.02.2018
Ilość stron: 388
Cena: 34,99 zł


~~***~~



Od „TO” Stephena Kinga, przez Stranger Things, do „Meddling Kids” Edgara Cantero, na długo przed nimi i pewnie jeszcze długo po nich, popkultura wychowuje kolejne dzieciaki, które zaprzyjaźniają się, tworząc paczkę kumpli na całe życie i razem rozwiązują zagadki, mniej bądź bardziej mrożące krew w żyłach. Dorośli zazwyczaj z pobłażaniem podchodzą do dziecięcej fantazji, do potworów w szafie i pod łóżkiem, do kształtów czających się wśród drzew – ale te dzieciaki z paczki dorastają i stają się dorosłymi, którzy wiedzą, że nie wszystko da się zrzucić na karb fantazji, a czasem rzeczywistość w swym okrucieństwie przekracza najgorsze koszmary.

Rok 1986 na zawsze zapisał się w pamięci Eddiego i jego przyjaciół. Dzieciaki dzieliły czas między szkołę i zabawę w sennym angielskim miasteczku, prowadząc normalne życie. Do czasu. Świat dorosłych brutalnie upomniał się o nie, gdy Anderbury wstrząsnęła seria dramatycznych wydarzeń. Zło zalęgło się na ulicach miasteczka, obierając sobie za symbol niewinną dziecięcą zabawę – rysowanie ludzików kredą. Spirala przemocy doprowadziła do śmierci i pozostawiła mnóstwo pytań. Teraz, w roku 2016, dorosły już Eddie znów wraca myślami do tragedii sprzed lat, gdy otrzymuje wiadomość z kredowym ludzikiem – symbolem dawnego koszmaru. Początkowo wraz z przyjaciółmi traktuje to jako makabryczny żart. Jednak śmierć jednego z kumpli jest już jak najbardziej prawdziwa. Eddie musi rozwiązać zagadkę, która kryje się w przeszłości, inaczej może być następny…

„Kredziarz” już na wstępie sięga po dobrze nam znane elementy. Mamy grupę dobrych, dorosłych przyjaciół, będących w dzieciństwie świadkiem wydarzenia, które mocno na nich wpłynęło. Dziecięca fantazja zderzyła się z brutalnością dorosłego świata i musieli przyjąć do wiadomości coś, czego wtedy właściwie nie byli w stanie pojąć. Teraz, bogatsi w lata przeżyć i doświadczeń oraz inną perspektywę, na nowo zmagają się z konsekwencjami tamtych wydarzeń. Jako dzieci reprezentowali dość stereotypową paczkę: dziewczyna, która bardzo chciała być chłopczycą, głośny chłopak z nadwagą, dobry kumpel każdego, chłopak z aparatem na zębach i zwyczajny chłopak z sąsiedztwa, zazwyczaj główny bohater. Oczywiście nie zapominajmy o nemezis, czyli bandzie łobuzów, która skutecznie uprzykrzała życie naszej paczce. Jednak trzeba oddać C.J. Tudor to, że stara się wykorzystać te sylwetki na własny użytek. Co prawda ten sam efekt osiągnęłaby, gdyby bohaterowie mieli w sobie więcej oryginalności, ale pójdźmy inną drogą i załóżmy, że celowo sięgnęła po schemat, by nadać mu własny „twist”, coś podkreślić. Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, możemy dojść do wniosku, że autorka chciała pokazać nam, co może się stać z tymi typowymi dzieciakami, gdy przydarzą im się rzeczy, które nigdy nikomu nie powinny się przydarzyć. Gdy przemocą odbierze im się niewinność i pozostawi blizny. Czy wtedy można żyć dalej jak gdyby nigdy nic, czy może ten uraz rzutuje na dalsze losy? Tudor skłania się ku przekonaniu, że ten ślad pozostaje, ale owocuje na różne sposoby, nie zawsze pozostawiając niezmienione sympatyczne, dzielne i dobre dzieciaki, jak to czasem przedstawiają inni autorzy.

Niestety, ale choć patrzymy w głąb ciemności, a z jej trzewi coś łypie na nas złowrogo, to wyjąwszy kilka scen, zło trzyma się raczej na bezpieczny dystans. W „Kredziarzu” nie brakuje scen, od których włos się jeży na głowie, ale zło jest głównie pokazane poprzez działania – nie ma głębszej warstwy psychologicznej (choć w przypadku głównego bohatera całkiem nieźle zaznaczono jego portret). Widzimy zachowania, ale nie zaglądamy do głów, przynajmniej nie w takim stopniu, który by mnie satysfakcjonował. Dzieją się straszne rzeczy, autorka nam je pokazuje dość obrazowo, ale nie obnaża psychiki osób, które do tego przykładają rękę. Wielka szkoda, bo właśnie to doskonale uzupełniałoby „Kredziarza”, określanego przecież thrillerem psychologicznym. A tak mamy wiele białych plam między zachowaniem bohaterów a ważnymi dla akcji wydarzeniami. To właśnie tam, między umysłami ofiar i oprawców tkwi odpowiedź na źródło zła, które nawiedziło miasteczko. Autorka mogłaby nieco dokładniej zbadać rzeczywistość, którą stworzyła.

Intryga w „Kredziarzu” jest poprowadzona poprawnie – są sceny, które niemal sięgają ideału, dzięki klimatycznym zwrotom akcji, ale są także wypełniacze, wątki mające potencjał, który porzucono gdzieś po drodze. Autorka chyba trochę się pogubiła, bo zaczynała budować klimat, potęgowała makabrę, coraz dynamiczniej przeplatała przeszłość z teraźniejszością i igrała z czytelnikiem (czy to wydarzyło się naprawdę? Czy to rzeczywistość a może zjawisko nadprzyrodzone?), po czym na pewien czas odwiesiła na haczyk wszystko to, co nie miało bezpośredniego związku z odkryciem tożsamości mordercy i przypomniała sobie o wątkach pobocznych w ostatniej chwili, starając się zmieścić wyjaśnienia w finałowych rozdziałach. Są one dość niedbałe, przez co można odnieść wrażenie, że nie mają zupełnie żadnego związku z opowiadaną historią. Bohaterom coś się przydarza, ale z tego nic nie wypływa, nie popycha akcji do przodu, po prostu jest. Nie wyprowadza w pole przy rozwiązywaniu zagadki, jest raczej przypadkowym elementem w kolażu. Takim łataniem fabuły autorka zdecydowanie nie wyświadczyła sobie przysługi i choć mają one klimat, stanowiąc migawki z miasteczka ogarniętego złem – chcę czegoś więcej niż luźno powiązane ze sobą sceny, nieważne jak świetne by one nie były w pojedynkę. To trzeba jeszcze raz powtórzyć: w „Kredziarzu” nie brakuje mroku. To wielki plus. Na dzieciństwie bohaterów nie pojawia się rysa - ono zostaje rozniesione w proch. Tudor udowodniła, że interesuje ją ta gorsza strona świata, złowieszcza, ohydna, budząca wstręt, ale jeszcze musi zbudować na tym zwartą historię.

Podejrzewam, że jest to bardzo subiektywne odczucie, ale im dłużej myślę o pewnych sytuacjach, w które wplątali się bohaterowie (bądź też zostali wplątani), tym bardziej uświadamiam sobie, jak straszne one były. Czuję się jak jeden z tych powieściowych dzieciaków, który zobaczył coś, sam do końca nie wie co, i dopiero z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, co to tak naprawdę było. Oczywiście są też wydarzenia, które przerażają od razu, ale zastanawiam się, w jakim stopniu było to celowe zagranie. Warto wspomnieć też o zakończeniu. Wisienka na torcie. Nawet jeśli sama powieść wzbudza letnie – w porywach do ciepłych – uczucia, to dla takich zakończeń warto poświęcić jej czas. Autorka zaskakuje podwójnie, oczywiście nie powiem jak, ale w moim odczuciu finał ratuje całość. Pani Tudor udało się przedłużyć żywotność książki poza czas lektury, co jest niewątpliwie dużym osiągnięciem. Nie jest to „TO” Kinga, ale i chyba nawet nie ma takich ambicji, by sięgnąć tego kalibru. Jest za to w moim odczuciu lepsza od Ruth Ware, a to już coś jak na debiutantkę.

Debiut C.J. Tudor okrzyknięto powieścią 2018 roku. W styczniu. To na pewno kapitalna reklama, ale i bardzo wysoko zawieszona poprzeczka. O ile „Kredziarz” w moich oczach nie jest tak niezwykłą powieścią, jak się ją prezentuje, potraktuję te zachwyty jako kredyt zaufania na przyszłość – może się okazać, że autorka swoją drugą powieścią przeskoczy poprzeczkę i spełni wszystkie pokładane w niej oczekiwania.

6 komentarzy:

  1. Nie wie czy zdecyduje się na poznanie fabuły tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabuła brzmi faktycznie trochę schematycznie, ale mimo to chętnie przeczytałabym tę książkę. Zaskakujące zakończenia to coś, czemu nie mogę się oprzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo jestem ciekawa tego tytułu, bo ostatnio bardzo często się z nim spotykam w booksferze, mam go również na swojej liście ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w trakcie laktury, jestem zachwycona (matko jak to brzmi) tym mrocznym klimatem, językiem i ciekawa jaki będzie finał. Zobaczymy czy będę miała podobne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakończenie jest rewelacyjne :D Generalnie książka bardzo dobra, ma niezwykły klimat!

    OdpowiedzUsuń