14 lip 2015

Spory stos lipcowy - dla każdego coś dobrego



Dawno nie było na blogu stosiku – oj, bardzo dawno. Ponieważ aktualnie jestem w trakcie lektury „Mrocznego zakątku” Gillian Flynn, postanowiłam zebrać nabytki z ostatnich miesięcy i najzwyczajniej w świecie się nimi pochwalić.

Dobrze, dobrze, to nie jest całość moich zbiorów, macie mnie :)

Wobec tego nazwijmy ten stosik… wybrańcem wśród książkowych zakupów.


Stos od lewej, dół: 

Cztery tomy serii „Obca” Diany Gabaldon – serial zachęcił mnie do sięgnięcia po powieściowy pierwowzór. Niestety, wówczas, jeszcze przed wznowieniem, książki osiągały zawrotne ceny na aukcjach internetowych. Już zastanawiałam się nad kupnem anglojęzycznych wydań, ale na rynku krąży ich tyle, że trudno wytropić cały cykl pochodzący z jednego wydawnictwa. Istnieją różne edycje, które mają odmienne formaty i jakoś papieru, więc zebranie pasujących do siebie tomów wcale nie jest takie łatwe. Teraz, dzięki wznowieniu od Świata Książki, kompletuję własną serię i już nie muszę obawiać się, że każdy tytuł będzie „z innej parafii”. Wyżej spoczywają „Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej” Jaroslava Haška, czyli od dawna planowany zakup. Już nie mogę się doczekać lektury, bo mam wrażenie, że moje wysokie oczekiwania zostaną zaspokojone, a i pewnie powieść jeszcze wyżej sięgnie :) Wiszące nad głową Szwejka „Mroki” Jarosława Borszewicza to dla wielu osób kultowa książka. Czytałam wiele ciepłych słów od czytelników, którzy byli bardzo poruszeni lekturą tego tytułu i w gruncie rzeczy nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Duet „Wybacz mi, Leonardzie” i „Prawie jak gwiazda rocka” Matthew Quicka to efekt waszych bardzo entuzjastycznych recenzji. Ponieważ dobrze wspominam „Poradnik pozytywnego myślenia”, przekonanie się do sięgnięcia po autora w młodzieżowym wydaniu nie było szczególnie trudne. Tak na marginesie – te tytuły dostępne są na stronie znak.com.pl w zawrotnej cenie 14,76 zł za egzemplarz, więc grzechem byłoby nie skorzystać z takiej oferty. Jeśli chodzi o powieść Fannie Flagg, to nie będzie to moje pierwsze spotkanie ze „Smażonymi zielonymi pomidorami”. Dawno temu, zaczytany niemal na śmierć, biblioteczny egzemplarz sprawił, że zakochałam się w tej historii, w tym klimacie i musiałam przygarnąć wznowienie na własność. „Pochłaniacz” i „Okularnik” Katarzyny Bondy były tytułami obowiązkowymi na mojej liście. W sumie nie jest to nic dziwnego, bo chyba każdy chciałby się przekonać, za co autorka jest określana mianem Polskiej Królowej Kryminału. Tak poza tym, który mól książkowy nie lubi opasłych tomisk? :) Na szczycie czeka „Czerwona królowa” Victorii Aveyard – intensywnie promowana w Polsce i za granicą, z widokami na obiecującą ekranizację i dodatkowo nieźle oceniana. Zapowiedź drugiego tomu podziałała na mnie motywująco. W sumie ta królowa nad Bondą nieźle mi się komponuje. Czyżby był to dobry znak? :)


Stosik od prawej, dół: 

Jedna z perełek stosu – „Szamanka od umarlaków” Martyny Raduchowskiej i kontynuacja w postaci „Demona Luster”. „Szamankę” podobno trudno zdobyć, a jeśli już się uda, to sporo kosztuje. Ja upolowałam swój egzemplarz na aukcji charytatywnej, więc radość jest podwójna. „Demon” jeszcze nie wyczerpał nakładu i jest powszechnie dostępny. Ponieważ uwielbiam prace Zdzisława Beksińskiego, zakup „Opowiadań” był dla mnie w pełni oczywisty. Szykuje się niesamowita lektura. Wyżej czeka trylogia, którą już chyba wszyscy przeczytali i omówili – „Uwikłanie”, „Ziarno prawdy” i „Gniew” Zygmunta Miłoszewskiego. Ekranizacji pierwszego i drugiego tomu nie widziałam, choć kusiło mnie jak diabli. Sporo naczytałam się na temat Szackiego, ale postaram się podejść do niego z „czystą głową”. Do kompletu mam też „Domofon”, czyli horror w blokowisku. Liczę na dreszczyk emocji. Wyżej - trzy razy Żulczyk, czyli „Radio Armageddon”, „Ślepnąc od świateł” i „Zrób mi jakąś krzywdę”. Chwalony, wyróżniany, lubiany, może odrobinę kontrowersyjny – tak mówią. Podobno. Przekonam się, czy faktycznie dobrze pisze. „Szczury Wrocławia” Roberta J. Szmidta to kolejna cegiełka budująca moją miłość do zombie. Czeka na mnie apokalipsa po polsku. „Bingo” Marcina Szczygielskiego to trzecia część „Kronik nierówności”. Dwa poprzednie tomy były świetne i nie mogłam przegapić najnowszej odsłony serii. „Kacica” Pavla Kohouta to historia dziewczynki, która chce zostać katem i odkrywa, że „powiesić człowieka może prawie każdy, ale sztuką jest powiesić go tak, aby w tym akcie zawrzeć całą historię cywilizacyjną ludzkości aż po rewolucję naukowo-techniczną.” Osobliwe. Niepowtarzalne. Znaczy się: trzeba poznać. Przeczytanie obsypanego nagrodami „Gottlandu” Mariusza Szczygła również planowałam od dłuższego czasu. Autora poznałam dzięki „Niedzieli, która zdarzyła się w środę” i od tamtego czasu, dość wolno zapoznaję się z jego dalszymi dokonaniami. Charlie LeDuff i jego „Detroit” to kolejny tom kompletowanej przeze mnie „Serii Amerykańskiej” Wydawnictwa Czarnego. Świetny reportaż zawsze jest w cenie, a właśnie na taki tutaj liczę. Zekranizowana „Aminata. Siła miłości” Lawrence Hilla jest tytułem, na który czekałam od dłuższego czasu. Bardzo wysoko oceniana, niezwykła historia zapowiada literacką ucztę. „Epoka hipokryzji” Kamila Janickiego przekonała mnie do siebie promocyjnym fragmentem i nietuzinkową tematyką. To raczej nie będzie szkolna odsłona historii :) Kolejny szczyt należy do jednej z moich ulubionych autorek, Colleen Hoover. „Maybe someday” zauroczyło mnie tak mocno, że musiałam kupić papierowy egzemplarz do domowej biblioteczki.


Widzicie coś dla siebie? Które tytuły znacie, a które macie zamiar przeczytać?