26 lis 2019

Miasto dziewcząt - Elizabeth Gilbert

Tytuł: Miasto dziewcząt
Autor: Elizabeth Gilbert
Wydawnictwo, rok wydania: Rebis, 2019
Liczba stron: 512
Cena: 39,90 zł




~~~***~~~


Grzeczną dziewczyną będę kiedy indziej

„Już nigdy nie będzie takiego Nowego Jorku jak tamten. Oczywiście nie chcę przez to dyskredytować tych Nowych Jorków, które istniały przed rokiem 1940 albo później. One wszystkie są ważne. Ale to takie miasto, które rodzi się zawsze od nowa dla każdej młodej osoby przyjeżdżającej tu po raz pierwszy i patrzącej na nie świeżym okiem. Tak więc tamto miasto, tamto miejsce – od nowa zakwitające w moich oczach – już nigdy więcej nie zaistnieje. Zachowało się na zawsze w moich wspomnieniach jak orchidea zatopiona w szklanym przycisku do papieru.”*

„Miasto dziewcząt” to właśnie taka orchidea zatopiona w szkle, wiecznie piękna i niemal żywa, którą Elizabeth otrzymała od swojej bohaterki i wręczyła czytelnikom. Wspomnienia Vivian ożywają na kartach powieści, wprowadzając nas w barwną przeszłość, w której światła nowojorskiej rewii zderzają się z widmem zbliżającej się do Stanów wojny, i przedstawiając kolejne etapy z życia miasta oraz jego wyjątkowej mieszkanki. Latem 1940 roku dziewiętnastoletnia Vivian, po wyrzuceniu z college’u, trafia do Nowego Jorku pod opiekę ciotki Peg, właścicielki teatru. Kobieta i jej współpracownicy to zbiór osobistości, wśród których znajdują się piękne showgirls, aspirujące i utalentowane aktorki, przystojni amanci, autorzy niezbyt ambitnych sztuk, muzycy i wielbiciele artystycznego światka. Nastolatka z dobrego domu odurza się ofiarowaną jej wolnością, oblewa błędy szampanem i znajduje pasję, która wskazuje jej zupełnie nową drogę w życiu. A to dopiero początek opowieści, która obejmuje blisko siedemdziesiąt lat.

Elizabeth Gilbert korzysta z podobnej formuły jak Taylor Jenkins Reid w „Siedmiu mężach Evelyn Hugo”, zamieniając opowieść w jedną wielką retrospekcję. Vivian, podobnie jak Evelyn, opowiada kobiecie z młodszego pokolenia historię swojego jakże barwnego życia – podczas gdy Reid sięgnęła do blasku Hollywood, Gilbert umieściła swoją bohaterkę wśród świateł wiecznie zmieniającego się Nowego Jorku. Wracając wspomnieniami do lat młodości oraz tego, co nastąpiło później, Vivian i Evelyn stają się literackimi duchowymi siostrami, opowiadając o swoich wzlotach i upadkach, miłościach i rozczarowaniach oraz życiu wśród blasków i cieni show-biznesu. Musi kryć się w tym zamyśle na powieść jakaś iskra, która sprawia, że z żywym zainteresowaniem pochłaniamy historie obydwu kobiet. Może to fakt, że z przeszłości zostaje z nami to, co najważniejsze dla serca. W takim wypadku dla Vivian najważniejsi byli inni ludzie. „Miasto kobiet” to żywa, wartka opowieść, upleciona przede wszystkim z losów innych osób. Choć Vivian darzy Nowy Jork silnymi uczuciami, nawet on nie otrzymuje tyle uwagi, co postaci, których ścieżki skrzyżowały się z jej życiową drogą. Zaglądając za zamknięte drzwi teatru, poznajemy sekrety, grzeszki, radości, nadzieje, smutki i skomplikowane relacje artystów i pracowników. Kolejne etapy życia Vivian wprowadzają na scenę nowych bohaterów – każdy nie mniej interesujący od poprzedniego – z którymi wiąże się mnóstwo emocji i którzy mają różny wpływ na jej losy.

W każdym razie jest taki moment w życiu, kiedy kobieta ma dość wiecznego wstydzenia się za siebie.
A kiedy przestaje się wstydzić, może się stać tą osobą, którą jest naprawdę.**

Choć na portret Vivian składa się mozaika cudzych żyć, nie znaczy to, że nasza bohaterka „znika”, opowiadając o innych. Taki barwny, charakterny ptak nie mógłby zniknąć. Gdy świat przechodził burzliwe przemiany, na tle tych wydarzeń nie mniej burzliwe było dorastanie głównej bohaterki. Nieco zagubiona, naiwna nastolatka z małego miasta stała się młodą kobietą uwiedzioną przez teatr, co później wyznaczyło jej drogę jako kobiety. Opowieść Vivian to opowieść o dorastaniu do siebie samej, o stawaniu się, odkrywaniu, kreowaniu swojego „ja”, co bywa procesem ekscytującym, radosnym, ale i trudnym, miejscami żmudnym i obfitującym w bolesne konsekwencje. Gilbert stworzyła bohaterkę, która może niektórym wydać się kontrowersyjna, ale jej szczerość i poczucie humoru niemal natychmiast zjednują jej sympatię wszystkich. Błędy Vivian nie przekreślają jej osiągnięć, skazy na charakterze nie negują dobrych stron i sprawiają, że z zainteresowaniem słuchamy zadziornej narratorki. Tak jak i jej historia, Vivian ma własne cienie i blaski.

Widać, że wczesny okres nowojorski jest dla Vivian najważniejszy, bo to najobszerniejszy i najbardziej szczegółowo opisany etap jej losów. Później fabuła nieco przyśpiesza, skupiając się na coraz dłuższych okresach i opisując je raczej przez pryzmat wybranych, a nie wszystkich wydarzeń z życia. Nie psuje to znacząco przyjemności z lektury, bo na szczęście jest to daleka droga do streszczania, choć pisarka mogłaby jeszcze raz spojrzeć całościowo na historię Vivian i rozłożyć ciężar tak, by bardziej skoncentrować się również na jej późniejszej odsłonie życia. Być może uwaga poświęcona pierwszej połowie powieści nie była potrzebna aż w takiej mierze. Po przeczytaniu „Miasta dziewcząt” nietrudno wskazać, że kolejne rewolucje w życiu kobiety wywołał nie tylko teatr. Frywolna i lekka opowieść niejednokrotnie skręca w stronę cięższych tematów, owianych atmosferą smutku i nostalgii. Pod beztroską kryją się problemy i dramaty. Opowieść o przeszłości nierozerwalnie związana jest ze stratą, z refleksją na temat popełnionych błędów i doznanych krzywd. Z perspektywy czasu i życiowych doświadczeń Vivian opowiada o sednie miłości, moralności i wolności, o byciu kobietą wtedy i teraz, i o lekcjach znalezionych w kształtowaniu własnej tożsamości.

Zbudowane na wspomnieniach „Miasto dziewcząt” błyszczy i uwodzi, wciągając w samo serce historii, która uderza do głowy niczym szampańskie bąbelki. Zacytuję fragment recenzji jednego z przedstawień, który równie dobrze można odnieść do książki Elizabeth Gilbert: „żadną miarą nie brakuje jej wdzięku. Kwestie są prędkie i wyraziste, a obsada niemalże doskonała wedle powszechnie przyjętego kanonu”***.

_____________

Tytuł recenzji pochodzi z powieści „Miasto dziewcząt” E. Gilbert, str. 164, tłumaczenie Katarzyna Karłowska.
* Tamże, s. 31.
** Tamże, s. 423.
*** Tamże, s. 242.

2 komentarze: