18 cze 2018

Moje serce w dwóch światach - Jojo Moyes

Tytuł: Moje serce w dwóch światach
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo, rok wydania: Znak, 2018
Ilość stron: 512
Cena: 39,90 zł


~~***~~




Idąc za głosem serca, by odnaleźć siebie

Nowy Jork. Miasto-legenda, miasto, gdzie spełniają się marzenia, wszystko jest możliwe i możesz być kim tylko chcesz. Kolejne osoby przybywają do betonowej dżungli, odkrywają cały świat w jednym miejscu i poddając się magii Miasta, Które Nigdy Nie Śpi, liczą na spełnienie najgłębszych pragnień. Czy może istnieć lepsze miejsce dla marzycielki o wielkim sercu i zamiłowaniu do nietuzinkowych strojów, która ciągle szuka swojej drogi?

Zgodnie z myślą „jeśli poradzisz sobie w Nowym Jorku – poradzisz sobie wszędzie”, Lou Clark trafia do Wielkiego Jabłka, stając się jedną z tych nowoprzybyłych, którzy próbują znaleźć rytm kroków wśród śpieszących się mieszkańców. Po zawirowaniach, jakie zaoferowały jej tomy pierwszy i drugi, w końcu ma szansę wprowadzić w życie dewizę, w którą wyposażył ją Will. Jednak podążanie za słowami, które mają być dla niej drogowskazem, wcale nie jest takie proste. Szczególnie gdy wiąże się z tym przyjęcie pracy na drugim końcu świata i rozstanie z rodziną oraz ukochanym Samem. Lou zostawia swoje serce w Londynie i rusza w głąb świateł Nowego Jorku. Posada asystentki nowojorskiej bogaczki otwiera przed nią świat śmietanki towarzyskiej, w którym co prawda nie brakuje pieniędzy, ale w parze z nimi idą również tajemnice oraz problemy. Kłopoty pojawiają się także po drugiej stronie oceanu, gdzie nieporozumienia oddalają bliskich bardziej niż kilometry. Gdy na drodze Lou los stawia Josha, który do złudzenia przypomina Willa, dziewczyna uświadamia sobie, że być może jej serce wcale nie pozostało w Londynie, a szczęście zaczyna nabierać nowego kształtu…

„Moje serce w dwóch światach” to historia, która ma w sobie dużą dawkę uroku. Jak główna bohaterka, jest urocza, barwna, może czasem zbyt naiwna, ale przede wszystkim cechuje ją optymizm. Choć, podobnie jak we wcześniejszych odsłonach serii, nie brakuje problemów, chwil smutku i zwątpienia, to jednocześnie jest to najbardziej radosna część. Zaryzykuję stwierdzeniem, że to powieść szyta na miarę Lou – i należy wyłącznie do niej. Mogłoby się wydawać, że ciężar powieści zostanie oparty na relacjach Lou – Sam oraz Lou – Josh, a rozdarcie bohaterki między dwoma światami zamknie się w obrębie wątku romantycznego, jednak (na szczęście!) w tym przypadku Moyes uniknęła banału, w centrum stawiając samą Lou. „Moje serce w dwóch światach” jest przede wszystkim historią o wewnętrznej metamorfozie, o odnajdywaniu własnej drogi, a wszystko to, co przydarza się Lou, stanowi cegiełki, z których buduje poczucie własnej wartości. Obserwując dziewczynę na przestrzeni trzech tomów, widzimy, że dorośleje, rozkwita i powoli rozwija skrzydła, choć oczywiście robi to w swoim stylu, niewiele tracąc ze swojej ekscentryczności. Uwaga skupiona na Lou nie oznacza, że doskwiera jej samotność. Do bohaterów z pierwszego i drugiego tomu dołączyły nowe osoby, które dostarczając Lou wrażeń i mniej bądź bardziej świadomie pomagają jej znaleźć odpowiedź na pytanie „kim tak naprawdę jest Lou Clark?”. Tytułowe dwa światy przenikają się w życiu każdej postaci, nieważne czy mówimy o Lou, jej bogatych pracodawcach, jej londyńskiej rodzinie, czy napotkanych nowojorczykach. Jojo Moyes dobrze radzi sobie z okiełznaniem mnogości wątków i splataniem historii, dzięki czemu bez większego wysiłku płyniemy przez lekturę, przechodząc od postaci do postaci, które – co najważniejsze – nie zlewają się w bezkształtną masę.

Jojo Moyes podjęła się bardzo trudnego zadania, gdy postanowiła rozbudować historię Lou Clark, najpierw o tom „Kiedy odszedłeś”, a potem o „Moje serce w dwóch światach”. Nie da się ukryć, że „Zanim się pojawiłeś” w umyśle wielu czytelników było – i nadal jest – powieścią jednotomową. Uważają, że poprowadzenie historii, relacja bohaterów i finał, który przesądził o ich losach, wybrzmiewa najlepiej w pojedynkę. Na pewno nie da się ukryć, że zarówno „Kiedy odszedłeś”, jak i „Moje serce w dwóch światach”, choć są w stanie poruszyć czułe struny, nie kryją w sobie tak dużego ładunku jaki miało „Zanim się pojawiłeś”. Można powiedzieć, że pierwszy tom jest niepowtarzalny, to tytuł, do którego porównuje się inne książki, za to w przypadku „Kiedy odszedłeś” i „Mojego serca w dwóch światach” nietrudno o skojarzenia w stylu: O, to jest podobne do „Był sobie chłopiec” czy: Przypomina odrobinę „Nianię w Nowym Jorku”. W tym rozumieniu nie są to tytuły, które oszałamiałyby oryginalnością, sięgając po nieoczywiste rozwiązania, czy prowokując do dyskusji na trudny temat. Z pewnością nie zaszkodziłoby, gdyby niesztampowość pierwszego tomu znalazła odzwierciedlenie w późniejszych częściach trylogii. One jednak sięgnęły po bardziej wyświechtane elementy tej półki gatunkowej. W kontekście powstania drugiego tomu, Jojo Moyes napisała: Nie planowałam kontynuacji „Zanim się pojawiłeś”. Jednak praca nad scenariuszem filmu i codzienna lektura wszystkich tweetów i maili od czytelników, którzy pytali o dalsze losy Lou sprawiła, że bohaterowie nigdy mnie nie opuścili. Z wielką przyjemnością odwiedziłam Lou, jej rodzinę, Traynorów i pozwoliłam im się zmierzyć z zupełnie nowymi problemami*. Po lekturze drugiego oraz finałowego tomu doszłam do wniosku, że kontynuowanie losów Lou, choć początkowo nieplanowane, jest być może bardziej naturalnym następstwem pierwszej części, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nawet taki drobiazg jak oryginalne tytuły, kładzie nacisk na fakt, że to zawsze była historia Lou, a każdy tom obejmuje nowy etap w jej życiu. „Me Before You” to dosłownie „ja przed tobą”, czyli podobnie jak w polskim tytule - ja, zanim się pojawiłeś. „After You” to „po tobie”, moje życie, kiedy odszedłeś, „Still Me” to „ciągle ja”, mimo wszystkich zmian i wewnętrznej metamorfozy. Historia Lou nie skończyła się „Zanim się pojawiłeś” – ona właściwie dopiero się zaczęła. Jej relacja z Willem stanowi pewien etap, zwrotny etap w jej życiu, które wskoczyło na nowe tory. Wiemy, kim była przed spotkaniem z nim, ale o wiele ważniejsze są konsekwencje ich relacji. Jeśli spojrzymy na kontynuację pod tym kątem, uświadamiamy sobie, że przecież coś musiała zrobić z tymi przeżyciami i nabytym bagażem doświadczeń. A Moyes postanowiła o tym opowiedzieć. Seria o Lou Clark jest takim dość ciekawym zjawiskiem, bo choć z jednej strony w każdym tomie przedstawia historię tej samej bohaterki i jej bliskich, to z drugiej każdy z nich sprawia wrażenie innej zamkniętej opowieści, zmieniają się problemy, klimat, melodramat miesza się z komedią, romans ustępuje miejsca dorastaniu i szukaniu swojej drogi. Zupełnie jakby bohaterka wyrwała się z powieści i zaczęła wskakiwać do innych tytułów, bo jeden tom stał się dla niej zbyt ciasny. Cóż, biorąc pod uwagę usposobienie Lou, nic dziwnego, że nie pogodziła się z byciem bohaterką jednego hitu.

„Moje serce w dwóch światach”, jak na powieść feel-good przystało, kryje w sobie sporo ciepła i niezachwianą wiarę w to, że bez względu na kaliber problemu, z którym przyjdzie nam się zmierzyć, wszystko będzie dobrze. Jojo Moyes ofiarowała prezent wiernym czytelniczkom, ale przede wszystkim swojej bohaterce. Will Traynor chyba nie mógłby życzyć Lou lepszego zakończenia.

__________
*oryginalny, pełny post dostępny na stronie https://www.jojomoyes.com/2015/02/26/new-book-announcement-after-you-the-sequel-to-me-before-you-coming-this-autumn/

5 komentarzy:

  1. Świetna, zachęcająca recenzja. Poza tym, jeśli sygnuje to Znak, znaczy, że warto sięgnąć. A ja zapraszam na wskrzeszonego bloga Imperium Lektur 2, pisanego w latach 2012 - 215. Zapraszam i pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Zanim się pojawiłeś skradło moje serce, to na pewno. Byłam wątpliwa co do kontynuacji, ale teraz jestem pewna, że po nie sięgnę i nie mogę się ich doczekać. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam „Zanim się pojawiłeś” i faktycznie nie mam ochoty czytać dalszego ciągu. Dla mnie to zamknięta powieść i nie ma co jej rozciągać, odgrzewać i znowu wałkować, choć pewnie niewątpliwie te kolejne dwie też się przyjemnie czyta. Dobrze wiedzieć, co się dzieje dalej, ale daruję sobie czytanie dalej o Lou :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedną książkę autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Autorka jest tak bardzo znana i zachwalana, że aż się boję sięgać po jej książki. Oglądałam film "Zanim się pojawiłeś" i to mi chyba wystarczy.

    OdpowiedzUsuń