31 sty 2018

Apetyt na więcej - Agnieszka Olejnik

Tytuł: Apetyt na więcej
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo, rok wydania: Czwarta Strona, 2017
Ilość stron: 343
Cena: 36,90 zł

~~***~~



Pochłaniając życie ze smakiem


„Apetyt na więcej” to finałowa odsłona losów bohaterów, których poznaliśmy w „Szczęściu na wagę” oraz „Miłości z nutą imbiru”. Pierwszy tom „Wszystkich smaków życia” był moim odkryciem, jeśli chodzi o polską literaturę obyczajową. Z lekkością traktował o trudnych, ale uniwersalnych tematach, miał w sobie ciepło i dużą dawkę codzienności – bez nadmiaru lukru. I co najważniejsze: sprawił, że zechciałam towarzyszyć bohaterom w dalszej drodze.

Finał trylogii mógłby zwiastować „i żyli długo, i szczęśliwie”, jednak wszystkich czeka jeszcze długa droga do happy endu. W ich życiu nie brakuje problemów i osobistych dramatów, które zdają się nie mieć rozwiązania. Problemy małżeńskie, rodzicielskie, partnerskie, poszukiwanie siebie i rozliczanie się z przeszłością stanowią filary, na których opiera się historia Ewy, jej córki Klaudii i ich bliskich. Część trzecia, podobnie jak drugi tom, podzielona jest bowiem między kilka rodzin, których losy przeplatają się właśnie za sprawą Ewy. Rozdarta między dwoma mężczyznami, próbuje zrozumieć własne uczucia, gdy na drodze do miłości staje poważna przeszkoda. Klaudia również zmaga się z problemami sercowymi, co nie ułatwia jej i tak już trudnego wejścia w dorosłość. Tymczasem ich bliscy mierzą się z własnymi wizjami na szczęśliwe zakończenia, gdy konsekwencje spełnionych marzeń rzucają przed nimi nowe wyzwania. Miłość, nienawiść, smutek i radość, którymi nasączono perypetie bohaterów, sprawiają, że trylogię można by z powodzeniem przenieść na mały ekran.

Dwa pierwsze tomy „Wszystkie smaków życia” przypadły mi do gustu, bo na tle polskich powieści obyczajowych wyróżniały się poruszanymi tematami, ale i swoim klimatem. Nie brakowało w nich słodyczy, ale nie była to „biała śmierć”, nie bolały od niej zęby, za to bardzo dobrze podkreślała codzienne, zwyczajne życie bohaterów. Również problemy, czyli ta nieodłączna gorycz życia utrzymywały się na realnym poziomie, czytelniczki mogły się z nimi utożsamić. Całość była raczej wyważona, z drobnymi odstępstwami na rzecz cukierkowatości albo dramatu, które podkreślały najważniejsze momenty. Za to właśnie w „Apetycie na więcej” w pewnym momencie poczułam przesyt goryczą. Przesyt tragedii, przesyt problemów. Wszyscy wiemy, że w życiu bywa różnie, człowiek może otrzymać od losu mnóstwo ciosów, ale tak samo jak lejący się litrami lukier, tak i nieustanne rzucanie kłód pod nogi jest niewiarygodne. Autorka skupia się na dość sporej ilości postaci – trzy rodziny plus krewni i znajomi – ale nawet w obrębie takiej grupy nagromadzenie tylu problemów w stosunkowo krótkim okresie jest zatrważające. I tak naprawdę nie wszystkie z nich były tej historii potrzebne. Z niektórych sytuacji można było zrezygnować, poprowadzić wątki inną drogą, wcześniej je zamknąć, albo z powodzeniem zbudować na części z nich osobną książkę (a bardzo chętnie przeczytałabym kolejną powieść obyczajową pani Olejnik). Oczywiście nie chcę tutaj umniejszać wagi poruszanych problemów, bo każdy z nich skupiał się na poważnym zagadnieniu, chodzi raczej o to, że powyżej pewnego pułapu dramatów przestajemy się utożsamiać z postaciami i zaczynamy obserwować ich perypetie jak jakieś egzotyczne zjawisko spod znaku „ile się jeszcze może wydarzyć?”. Do pewnego momentu możemy się utożsamiać z tym, co się dzieje, ale gdy skala problemów i ich powaga zaczyna w zastraszającym tempie rosnąć, trudno każdego z nich poddać refleksji, rozmyślać i wyciągnąć wnioski. Zamiast tego rzucamy się w pogoń za kolejnym dramatem. Z całego serca pochwalam poruszanie trudnych zagadnień, szczególnie w opowieściach o codziennym, zwyczajnym życiu, ale każdy problem ma swój kaliber, wymaga uwagi i czasu zarówno od czytelnika, jak i autora.

Mimo tej goryczy w powieści nie brakuje też jaśniejszej strony, która z niej wypływa – i która jest zdecydowanie najlepszym elementem „Apetytu na więcej”. Autorka stara się wnieść wiele nadziei i otuchy, choć nie ukrywa również, że nic nie układa się samo, ot tak po prostu. Wiele powieści z tej półki ma tendencje do „magicznego” myślenia, przedstawiając świat, w którym wystarczy spotkać odpowiednią osobę, być w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie i dzięki życzliwości zbiegów okoliczności wszystko staje się takie, jak chcemy. W „Apetycie na więcej”, jak i „Wszystkich smakach życia”, dominuje przekonanie, że na dobre zakończenie musimy zapracować. Potwierdzają to relacje Ewy i Klaudii, Ewy i jej partnera, małżonków z poszczególnych rodzin, rodziców i dzieci czy nawet samych bohaterów, którzy muszą się zmierzyć z własnymi pragnieniami. Obserwujemy wiele sytuacji, które w oczach czytelniczek mogą być realne, „z życia wzięte” i otrzymujemy rady dotyczące relacji międzyludzkich, które można sobie wziąć do serca. Jest to o wiele osiągalne niż bajkowe scenariusze i w tym również tkwi siła trylogii.

Przywykliśmy do określania codzienności „szarą”, ale jak udowadnia Agnieszka Olejnik, nigdzie nie spotkamy tylu lekcji, smaków, dylematów, ile spotykamy w naszym codziennym życiu. Nie jest to perfekcyjna trylogia – tak jak i nieperfekcyjne jest życie – jednak ma w sobie tyle uroku, że z lekkim żalem rozstaję się ze „Wszystkimi smakami życia”. Zaprzyjaźniłam się z Ewą i jej córką Klaudią, ale już najwyższa pora, by się z nimi pożegnać. Ich historia została opowiedziana, teraz nadszedł czas, by wyruszyć w dalszą podróż w poszukiwaniu (czytelniczego) szczęścia.

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam książek tej autorki, a czy przeczytam - nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie osobiście cała seria bardzo przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałaś coś Magdaleny Kordel? Ja polecam, nie powinnaś się zawieźć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie czytałam, ale mam w planach - muszę w końcu zdecydować się na jeden tytuł :)

      Usuń
  4. To niestety nie moje klimaty, ale szepnę słówko Lady Spark ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę po nią sięgnąć,bo do tej pory czytałam 3 książki autorki i wszystkie mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna recenzja, bardzo dobrze mi się ją czytało. Książka też wydaję się być ciekawa, myślę, że niebawem po nią sięgnę :)

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/04/historia-zych-uczynkow-katarzyna.html

    Dodaję bloga do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń