6 gru 2015

„Świat równoległy” - Tomek Michniewicz


Tytuł: Świat równoległy
Autor: Tomek Michniewicz
Wydawnictwo, rok wydania: Otwarte, 2015
Ilość stron: 320
Cena: 39,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Otwarte


Rzeczywistość poza kadrem

Im lepiej znamy świat – tym mocniej wątpimy? Z jednej strony kojarzymy wiedzę z komfortem, bo wszystko możemy sobie poukładać, określić i nic nas nie zaskoczy. Z drugiej strony mawiamy przecież, że to niewiedza jest błogosławieństwem. „Świat równoległy” godzi te przeciwieństwa i wręcza wiedzę, jednocześnie wytrącając pewność z ręki. W swojej najnowszej książce, podróżnik i dziennikarz Tomek Michniewicz przez pryzmat reportaży poznaje świat, a raczej światy, tysiąc wersji zrodzonych z przeciwności. Na tych samych terenach współegzystują skrajności; pomiędzy bezpieczeństwem i zagrożeniem, pomiędzy świętością i zachłannością, pomiędzy sprawiedliwością i bezprawiem, pomiędzy szaleństwem i starannie obliczonym ryzykiem, pomiędzy bogactwem i biedą żyją ludzie, do których dociera autor, tworząc galerię interesujących sylwetek. Z wielu głosów, wielu tematów i wielu historii wyłania się świat niejednoznaczny, nieoczywisty i trudno wepchnąć go w określone ramy. Przy każdym zjawisku podróżnik szuka drugiej strony monety, zdrapuje warstwę stereotypów, pobieżnych doniesień i pyta, pyta, pyta… W Polsce, w Pakistanie, w USA, w RPA, w Egipcie, w Tajlandii, na Słowenii, w Zimbabwe. Odwiedza zarówno miejsca będące synonimami piekła na ziemi, jak i raje. Można by pomyśleć, że za dużo tego, że jak się pisze o wszystkim, to tak naprawdę o niczym, ale Tomek Michniewicz rewelacyjnie poradził sobie z okiełznaniem materiału, dzięki czemu powstał przemyślany zbiór, w którym niczym motyw przewodni, przewija się świat równoległy – dla jednych zupełnie nieznany, dla niektórych jedyny.
„Świat równoległy” nie zaszczepia entuzjazmu, który natychmiast każe rzucać wszystko i ruszać do opisanych miejsc. Raczej zasiewa ziarna niepewności, wysuwając na pierwszy plan słuszność kierujących nami pobudek. Dlaczego chcemy dotrzeć do mitycznego „tam”? Bo widzieliśmy cudowne zdjęcia? Bo to miejsce, o którym wszyscy mówią? Czasem zawartość książek podróżniczych przedstawionych w formie pamiętników określa się z przymrużeniem oka mianem „byłem, zobaczyłem” – Michniewicz idzie o krok dalej i pyta: tylko co zobaczyłem? Co wniosłem do miejsca, w które się udałem? Próbuje zajrzeć pod podszewkę raju; próbuje, bo sam nigdy nie ma pewności, czy dotarł do sedna. Kwestionuje własne przekonanie o tym, że niegdyś udało mu się odnaleźć nowe ścieżki i natrafić na coś prawdziwego, na coś więcej. Znajduje sterty śmieci zamiecione pod płaszczyk starannie skomponowanej dzikości i egzotyki, skrojonej na miarę europejskiego turysty. I niby wiemy, że każdy raj ma swoje ciemne strony, ale dociera to do nas na innym poziomie, gdy czytamy o wyspie Thilafushi. Podróżnik robi krok w tył, by zyskać szerszy obraz i stawia kolejne pytania o świadome podróżowanie. Wywraca do góry nogami egocentryzm odkrywców, na którym opierany jest nasz stosunek do świata. I kto tu teraz jest „egzotyczną tubylcą"*?
„Świat równoległy” to nie tylko podszyty pasją zbiór fascynujących historii. To również miejsce dla autorskich obserwacji i refleksji. Tomek Michniewicz, podobnie jak Wojciech Tochman w „Eli, Eli”, stawia siebie na pozycji wątpiącego, pyta o zarabianie na cudzej krzywdzie, o sens dziennikarskiego zawiadamiania świata i o „umywanie rąk”, bo ingerencja w zastaną rzeczywistość to już manipulacja. Początkowy podróżniczy entuzjazm zabarwił się zdobytym doświadczeniem, pozwolił zyskać nową perspektywę i stworzył autorowi własny świat równoległy.
„Świat równoległy” jest pełen pytań. To interesująca książka stworzona w połowie drogi pomiędzy dziennikarzem-podróżnikiem, który snuje rozważania nad sensem swojej pracy i podróżowania a światem, który próbuje poznać i zrozumieć. Osiem frapujących reportaży, które, kolokwialnie mówiąc, dają po głowie i kryją w sobie ładunek wystarczający, by obdzielić osiem innych tomów. Z każdym kolejnym tytułem Tomek Michniewicz podnosi i tak już wysoko zawieszoną poprzeczkę. Ta książka to najlepszy na to dowód.
________________
*Dopisek dla pozbawionych umiejętności czytania między wierszami: tak, to nie jest prawidłowa forma. Celowo zapisana źle, celowo prześmiewcza w stosunku do wiedzy (a raczej jej rażącego braku) niektórych osób i postawy turystów, jaka przyjmowana jest w stosunku do rdzennych mieszkańców „egzotycznych" zakątków świata.

17 komentarzy:

  1. zaciekawiła mnie ta książka :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Z jednej strony ta książka bardzo mnie interesuje, bo od zawsze pragnęłam podróżować, więc "Świat równoległy" mógłby mnie "oświecić", ale też prawdopodobnie sprawiłby, że jeszcze raz wszystko bym przemyślała. Z drugiej strony boję się trochę zmieniać swój wizerunek podróży.
    Pozdrawiam :)

    http://lustrzananadzieja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto znać obydwie strony medalu. Świadomość nie zawsze psuje przyjemność, a może nawet naprowadzić na coś lepszego.

      Usuń
  3. Dopisuje do mojej przydługiej listy książek, które chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta lista zawsze będzie za długa, coś o tym wiem :)

      Usuń
  4. Przyznaje, że jestem jej ciekawa. Dopisuje ją do mojej listy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytam takich książek na co dzień, ale ta nie zwykle mnie intryguje :) Poza tym warto sięgać czasem po coś nowego...

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - coś nowego pozwala odpocząć od znanego gatunku/tematu. Może się nawet okazać, że stanie się tym ulubionym :)

      Usuń
  6. Nie przeczytam, nie lubię książek podróżniczych ani o podróżach próbowałam kilka razy się do nich przekonać ale bezskutecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się, ja akurat bardzo lubię taką tematykę. Wiele też zależy od formy - czy to bardziej reportaż czy może pamiętnik; czasem wystarczy natrafić na jeden tytuł, by się przekonać :)

      Usuń
  7. Nie czytam na co dzień reportaży, ale wspomnianego przez Ciebie Tochmana czytałem i swoją książką "Dzisiaj rysujemy śmierć" zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Jeśli przyrównujesz tych autorów, to będę miał na uwadze Michniewicza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w trakcie lektury "Świata..." przypomniało mi się "Eli, Eli", które też pod pretekstem podróży przygląda się tej "drugiej rzeczywistości" i miejscu dziennikarza w niej. "Dzisiaj narysujemy śmierć" mam w planach, tak jak pozostałe książki Tochmana.

      Usuń
  8. Raczej nie sięgam po takie książki, jednak ta bardzo mnie zaciekawiła. Możliwe, że wkrótce ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ci się uda, to koniecznie podziel się wrażeniami :)

      Usuń
  9. Ja też takich raczej nie czytam, ale ta wyjątkowo mnie zaciekawiła :) /A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć, bo tytuł naprawdę jest warty uwagi :)

      Usuń