1 sie 2015

Liebster Blog Award z Fishtalks, czyli o OTP, guilty pleasure i tym, że jestem złym człowiekiem


Dziś pojawi się wpis z gatunku tych lżejszych, czyli odpowiedzi na pytania zadane w ramach Liebster Blog Award. Tym razem nominację otrzymałam od Kamili Ryby z bloga [Fishtalks], za co bardzo dziękuję. Przyda się trochę wytchnienia, skoro w planach kolejne recenzje, konkurs oraz wpis na temat, który ostatnio mnie prześladuje.

Ale nie uprzedzajmy rozwoju wydarzeń… :) 

Wymarzony cel podróży? 


Trudno mi wybrać jeden… Marzy mi się Londyn, Włochy, francuska Prowansja, Nowy Jork z całymi Stanami, które chciałabym zjechać wzdłuż i wszerz, Afryka, Azja Południowa… Sporo tego. 

Gdybyś mogła/mógł cofnąć się w czasie i spotkać kogoś - kogokolwiek, to kogo?

Podchwytliwe pytanie – a co, jeśli w wyniku tego spotkania zmieniłabym przyszłość i nigdy nie przyszła na świat? :) Jeśli jednak założymy, że nie spotkałyby mnie żadne konsekwencje, to chyba odpuściłabym sobie spotykanie się z jakąś sławą i zamiast tego prześledziłabym losy swojej rodziny i spotkała się z jakimś przodkiem – im dalej w przeszłość, tym lepiej. Przy okazji miałabym bezcenny wgląd w tamte czasy. 

Film i książka, po które NIGDY nie sięgniesz? 

Staram się nie narzucać sobie takich ograniczeń, ale mam określone obszary, które mnie nie interesują. Raczej nie sięgnę po książki ultrareligijne (jakiejkolwiek religii by nie dotyczyły). Omijam poradniki rozmaitych celebrytów, którzy radzą jak gotować, ubierać się, wychowywać dzieci, chudnąć i takie tam… Jeśli chodzi o filmy, to właściwie nie wiem, czy jest taki tytuł/gatunek, który będę wiecznie ignorować. 

OTP (one true pairing) - czyli fikcyjna para, którą shipujesz i która powinna być razem teraz i na zawsze? 


Wiem, która para nie budzi we mnie ciepłych odczuć – Ron i Hermiona. Pomyłka totalna. Jeśli kiedykolwiek napisałam, że odpowiada mi to połączenie, to chyba musiało mnie zaćmić. Teraz intensywnie zastanawiam się, czy istnieje taka para, którą popieram ponad wszystko. Chyba za bardzo lubię mieszać i wyobrażać sobie alternatywne rozwiązania, a w przypadku każdej szczęśliwej pary najchętniej bym ją rozdzieliła, bo w fikcji lubię dramatyczne, nieszczęśliwe zakończenia. Im więcej łez i cierpienia w życiu bohaterów, tym lepiej. Jestem złym, złym człowiekiem :) 

Mówiąc poważnie, niewiele par z młodzieżówek mnie do siebie przekonuje. Katniss x Peeta to też nie jest moje wymarzone połączenie. Obecnie (to jest przez najbliższy rok - do wydania drugiego tomu) mocno kibicuję pewnej parze, której imiona rozpoczynają się na F i na R z powieści „A Court of Thorns and Roses”. Nie chcę tutaj wdawać się w szczegóły, bo książka nie została jeszcze wydana w Polsce, powiem tylko tyle, że to jest świetne i ja to popieram. 


Zapomniałabym o najważniejszym – przede wszystkim Arwena i Aragorn. 


O! Mam jeszcze jedną parę! 

Amy x Nick Dunne! 



…tak, wiem, jestem straszna.

Rzecz/zachowanie, które najbardziej cię irytuje? 


Jeśli ktoś spędza cały czas na narzekaniu i szukaniu dziury w całym, właściwie całą energię wkładając w bezczynne biadolenie. Nie lubię też chamstwa i hejterstwa, które w sieci przybrało formę rozrywki (hejterskie rajdy internetowe? Coś takiego naprawdę istnieje). 

Filmowe/serialowe guilty pleasure? 

Jeśli chodzi o seriale, to od razu przychodzą mi do głowy „Dwie spłukane dziewczyny”, które nałogowo oglądam (cóż, teraz czekam na nowy sezon :) ) oraz serial MTV – „Faking It”. Poza tym oglądam „Grę o Tron”, „True Detective”, „American Horror Story”, „Supernatural”. Filmowe guilty pleasure to wszelkie sparksopodobne romansidła i komedie zawierające nie zawsze wysokich lotów humor. 

Do jakiego domu w Hogwarcie należysz, lub myślisz, że tam pasujesz? 

Rozwiązałam trzy testy: pierwszy przydzielił mnie do Gryffindoru, drugi do Ravenclaw, trzeci też do Gryffindoru. Sama jestem rozdarta pomiędzy Gryffindorem a Slytherinem. Bo dlaczego nie? W końcu to Draco Malfoy był moją wielką, fikcyjną miłością, gdy byłam młodszą nastolatką, a z drugiej strony - to u Gryfonów działo się najwięcej :) 

Ulubiony zespół/muzyka? 

Od popu (pop-rock? pop-punk?) przez brzmienia indie do alternatywnego czy cięższego rocka – nie rozmieniam gatunków na drobne, bo utonęłabym przed wymienieniem połowy z nich. Czasem lubię niektóre kawałki z list przebojów, a czasem mam wstręt do tego, co jest na topie. 

Oceniasz książki po okładce a filmy po plakatach? 

Staram się tego nie robić („staram” – słowo klucz), jednak czasem zdarza się, że wyrabiam sobie opinię na temat książki/filmu na podstawie oprawy wizualnej. Okładka i plakat mogą zaintrygować, zapowiadać atmosferę historii i zasiać taką nieco irracjonalną myśl „o, to może być dobre”. Nie wiem, może to przekonanie tworzy się na zasadzie skojarzeń – jeśli twórcy zadbali o dobre pierwsze wrażenie, to całość pod względem dopracowania też będzie trzymać poziom. Z tym to akurat różnie bywa… Już po zapoznaniu się z zawartością, dzieło nie ma taryfy ulgowej z powodu dobrej oprawy. Mogę wspomnieć o ciekawiej grafice – i tyle. Tak samo nie traktuję gorzej tytułów, które mają skromny, bądź niezbyt cieszący oczy plakat.

Twój ulubiony youtuber? 

Mam rozeznanie w gwiazdach Youtube’a, wiem, kto jest napopularniejszy i co się obecnie ogląda, ale przyznać muszę, że nie tropię na bieżąco doniesień z ich życia. W ramach lekkiej rozrywki i na poprawę humoru włączam vlogi Shane’a Dawsona, Jenny Marbles czy Bunny Meyer. Często oglądam filmiki przygotowane przez ekipę CollegeHumor i BuzzFeeda. Nie mogę też zapomnieć o Cinema Sins i Screen Junkies. O dziwo, niezbyt często oglądam vlogi książkowe, ale jeśli już to robię, to szukam filmiku poświęconego konkretnej książce, nie osobie. Jeśli chodzi o lubiany kanał, to oglądam jedną z popularniejszych osób z książkowej vlogosfery czyli Christine Riccio z polandbananasBOOKS

Dlaczego prowadzenie bloga ma sens? 


Interesujące pytanie. Dla mnie prowadzenie bloga ma sens, bo pozwala się rozwijać. Począwszy od ujarzmiania myśli w słowo pisane, a na poszerzaniu horyzontów skończywszy – poznajemy nowe tytuły, nowe gatunki, nowe osoby. Z czasem pracujemy nad stylem i zasobem słownictwa, bo cudze wpisy oraz polecane przez nie książki mają na nas swój wpływ. 

_________________
[!] źródła gifów:

23 komentarze:

  1. Dawno nie widziałam już żadnego liebster blog award ;) Przyjemnie czytało mi się Twoje odpowiedzi zwłaszcza, że w wielu przypadkach pokrywały się z moimi osobistymi ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Odpowiadanie sprawiło mi dużo frajdy :)

      Usuń
  2. Świetne odpowiedzi :) I też się zgadzam, że Katniss i Peeta to jedno wielkie nieporozumienie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam Twoje odpowiedzi ze trzy razy, bo... tak idealnie dobrałaś gify :D A hejterów też nie znoszę, ale to chyba wszyscy tak mają. Słyszałaś, że na UŁ będzie konferencja o hejsterstwie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, to zjawisko nabrało takiego rozmachu, że zainteresowały się nim kręgi naukowe. Właściwie mnie to nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, jak mocno ostatnio rozwinęło się hejterstwo. To już niemalże nieodłączny element popkultury.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ...a on nam wszystkim łamał serca :)

      Usuń
  5. Ja również kochałam Draco, ale jednak wolałabym należeć do Gryffindoru :D
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka opowieść "Romeo i Julia - edycja: Hogwart" :)

      Usuń
  6. Jak można kochać Draco?? Nie nie nie ja go baardzo nie lubiłam :) z przyjemnością przeczytałam Twoje odpowiedzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochałam się w złych i zranionych chłopcach, zanim to było modne :)

      Usuń
  7. Draco jest świetny ;) Ja osobiście uwielbiam takie charakterki ;)
    Gratuluję nominacji! Odpowiedzi czytałam z przyjemnością ;)

    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zawsze chciałam, żeby Hermiona była z Harrym, a nie z Ronem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy byłby lepszy niż Ron :) Nie wiem dlaczego, ale wizja Hermiony z jednym z bliźniaków Weasley już bardziej do mnie przemawia.

      Usuń
  9. A ja lubię parę: Hermionę i Rona :D Ale fakt.. Draco był najlepszy, i ja go uwielbiałam ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Wcale nie jesteś jakaś wyjątkowo dziwna, ja też uwielbiam straszne, rozrywające serce zakończenia. Lubię jak ktoś ginie i zostawia swoją miłość... Co prawda nie może tak być w każdej ksiażce, ale w jednej na 10 jest to jak najbardziej wskazane ;)
    Przypomniałaś mi, że dawno nie robiłaż żadnego libstera, a mam chyba ze 3 zaległe nominacje...
    PS. Jestem ciekawa jaki temat ostatnio Cię frapuje, czekam na tekst ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst będzie - jeszcze nie wiem kiedy, ale na pewno będzie :)
      Nie wiem, czy tylko ja mam takiej wrażenie, ale historie z nieszczęśliwymi zakończeniami jakoś dłużej zostają w głowie. I w ogóle mają więcej "uroku".

      Usuń
  11. Ja również nie przepadam za Ronem i Hermiona jako para... Nie pasują.
    Niestety często oceniam książkę po okładce, przynajmniej pierwsze wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno z tym walczyć, biorąc pod uwagę fakt, jak piękne, klimatyczne i pomysłowe bywają okładki i plakaty.

      Usuń
  12. Ta zabawa wciąż krąży, ale z tak ciekawymi pytaniami się jeszcze nie spotkałam. ;) Sporo seriali oglądasz, widziałaś u mnie niedawno wpis o AHS, więc wiesz, jaka jest moja opinia. Zastanawiam się nad True Detective, może to być dobry serial. ;) Uwielbiam filmiki Screen Junkies, zabawy, co nie miara. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. True Detective, szczególnie pierwszy sezon, jest niesamowicie klimatyczny - odtwórcy dwóch głównych ról: niemal genialni. Do drugiego sezonu nadal się przekonuję, choć właściwie już się kończy. Ale generalnie polecam, dawno żaden serial mnie tak nie pochłonął.

      Usuń