26 kwi 2015

„Samotność Anioła Zagłady. Adam” - Robert J. Szmidt


Tytuł: Samotność Anioła Zagłady. Adam
Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo, rok wydania: Rebis, 2015
Ilość stron: 296


~~***~~


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają


Apokalipsa, czy jak kto woli – koniec świata, odbyła się już na sto różnych sposobów. 2012 rok miał rzekomo być tym ostatnim, przed nim i po nim również typowano inne daty zagłady. Śmierć przyniosła bomba atomowa, wirus, potop, wieczna zima, wojna, głód i… jeszcze można by tak długo wyliczać. Ludzkość została wytrzebiona nie raz – i rzadko kiedy na zawsze. Według cytatu przypisywanego Albertowi Einsteinowi, IV wojna światowa będzie na maczugi i kamienie. Prawdziwość tego zdania może potwierdzić Adam Sawyer, bohater powieści „Samotność Anioła Zagłady. Adam”. Będący żołnierzem – jednym z Aniołów Zagłady – Sawyer jest ostatnią osobą w długim łańcuchu wojskowym i jego zadaniem jest odpalenie śmiercionośnych rakiet, które na wypadek wojny zaatakują wroga. Adam nie dopuszcza myśli, że może dojść do takiego konfliktu, bo to w dużej mierze oznacza koniec dotychczas znanego świata. Przeciwnicy również posiadają broń i nie zawahają się jej użyć. Jednak nadchodzi dzień, w którym ukryte w bunkrach Anioły Zagłady otrzymują rozkaz i rozpętuje się piekło. Po kilku latach Adam wychodzi na powierzchnię i przekonuje się, że ludzkość została spopielona, zaś po elektryczności pozostały tylko wspomnienia. Istnieje szansa na przetrwanie, ale wymaga ona podróży przez opustoszałą Amerykę…

Dramatyczna podróż przez postapokaliptyczny krajobraz Stanów Zjednoczonych.

Adam Sawyer to pod wieloma względami wybraniec - ma bronić Amerykanów przed wojną atomową, a gdyby jednak wybuchła, przez udział w tajnym projekcie "Arka", przyczynić się do odrodzenia życia na Ziemi. Przyszłość wydaje się określona, bezpieczna, wręcz pewna... dopóki wojna rzeczywiście nie wybucha.

Okrutny los sprawia, że po kilku latach kriogenicznego snu Adam rusza do odległego centrum "Arki", które jest dla niego jedyną szansa na przetrwanie. Samotna podróż przez wyludnioną Amerykę to jednocześnie wyprawa w głąb siebie, a także nieustanna walka z nieubłaganymi siłami natury i najskrytszymi lękami. Obie drogi prowadzą jednak do odkrycia prawdy po stokroć gorszej od wszystkiego, z czym zetknął się człowiek.

Czy Adam zdoła ją udźwignąć?
źródło: Rebis

Akcja, która właściwie kręci się wokół jednego bohatera, to niełatwe zadanie dla autora – powiedziałabym nawet, że ryzykowne. Tutaj nie ma szansy na to, że książkę uratują bohaterowie drugoplanowi, interakcje pomiędzy postaciami czy wielowątkowość. W występie jednego aktora cała uwaga publiczności jest skupiona na nim a z potknięć nie da się tak łatwo wybrnąć. W „Samotności Anioła Zagłady” jesteśmy tylko my, czytelnicy i postapokaliptyczna opowieść na jeden głos. Jedyne interakcje Adama to te z martwym środowiskiem. Jak nie oszaleć w takich warunkach? Jednym z rozwiązań jest humor, który, biorąc pod uwagę okoliczności, można określić jako „czarny”. A może to właśnie on jest jednym z symptomów szaleństwa? Stan psychiczny bohatera od czasu do czasu budzi zastanowienie i pytania. Mimo tego (a może właśnie dzięki temu?) Adam dzielnie dźwiga na swoich ramionach ciężar historii i uwagę czytelnika. Interesująco przedstawiono niuanse związane z jego psychiką. Nawyki nabyte podczas życia w społeczeństwie bywają silniejsze niż realia nowej rzeczywistości, nawet jeśli spotykają się one z wolnością totalną. 

Powieść opierająca się na schemacie „podróż z punktu A do punktu B” ma również swoje wady. Dopracowany początek i koniec wyprawy towarzyszą nierównemu środkowi. Po wyeliminowaniu czynnika ludzkiego, Adam wcale nie jest bezpieczny. Natura i pozostałości po ataku bombowym też potrafią dać w kość. Pojawia się wiele piekielnie pomysłowych, a nawet w pewnym momencie upiornych rozwiązań, które przecinają momenty, w których nie dzieje się zbyt wiele i zaczyna niebezpiecznie… wiać nudą. Opisy kolejnych dróg, hoteli, wypitych alkoholi z czasem zaczynają się zwyczajnie dłużyć. W dużej mierze ten minus rekompensuje ukryta na kartach powieści intryga, która nadaje podróży Adama całkiem nowe znaczenie. Nie mogę również nie wspomnieć o zakończeniu, TAKIM zakończeniu, które wprawiło mnie w konsternację i wymogło poszukiwania ewentualnego drugiego tomu.

Mam nadzieję, że kontynuacja, o której wspominał autor, zostanie wydana, bo finał „Samotności Anioła Zagłady” nie wyczerpuje pytania „co dalej ze światem?” – zamiast tego prowokuje do snucia kolejnych scenariuszy. Najwyraźniej nasza psychika ma problem z zaakceptowaniem widma apokalipsy totalnej, po której nie ma absolutnie niczego.

17 komentarzy:

  1. Okładka przyciąga moją uwagę, co do treści, nie wiem, chyba nie do końca to mój gatunek, aczkolwiek nie mówię zdecedowanie nie, być może kiedyś sięgnę po tę książkę :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tematykę postapo, a o tym tytule nie słyszałam. Zapiszę go sobie jednak i jeśli tylko będę miała możliwość, przeczytam. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam kilka lat temu tę książkę, ale przyznam, że niewiele z niej już pamiętam. Kojarzę, że byłam usatysfakcjonowana lekturą i o ile pamiętam, zakończenie mnie dość zdziwiło, ale przydałoby się odświeżenie tej powieści, żeby móc napisać coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeśli pojawi się drugi tom, to będzie okazja, by odświeżyć poprzednika :)

      Usuń
  4. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją. Jestem pewna, że książka bardzo by mnie wciągnęła. ;) Spiszę sobie tytuł. :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ciągnie mnie do tego typu książek i raczej nie przeczytam, pomimo Twojej recenzji.
    Pozdrawiam ! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba spasuję, mam tak dużo swoich lektur do czytania, że nie mam już gdzie ich układać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię dystopie i tą również chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się zachęcona do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również mam nadzieję, że seria zostanie dokończona, bo inaczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takim zakończeniu wprost muszę wiedzieć, jak potoczy się ta historia. Autor mnie zaintrygował :).

      Usuń
  10. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją i być może nawet kiedyś zabiorę się za jej czytanie. Najpierw jednak będę musiała nadrobić zaległości w postach na swoim blogu :) Miło jest znów to robić i odwiedzać zaprzyjaźnione blogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to uczucie, szczególnie że ostatnio również nie miałam czasu na blogowanie :) Naprawdę miło jest do tego wrócić.

      Usuń
  11. Coś dla mnie. Z chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Apokalipsa to coraz modniejszy temat, ale mnie póki co średnio ciekawi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. jakoś nie jestem zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń