29 kwi 2015

,,Nie taka dziewczyna. Młoda kobieta o tym, czego „nauczyło” ją życie" - Lena Dunham


Tytuł: Nie taka dziewczyna. Młoda kobieta o tym, czego „nauczyło” ją życie
Autor: Lena Dunham
Wydawnictwo, rok wydania: Czarne, 2015
Ilość stron: 280
Cena: 39,90 zł


~~***~~


„Ty wstydu nie masz!”


Gdybym miała krótko opisać „Nie taką dziewczynę”, to zdecydowałabym się na określenia: brak granic, nadmiar informacji. Jeśli czytaliście inne recenzje to wiecie, że nie ja pierwsza (i pewnie nie ostatnia) mam takie skojarzenia. Gdy ta konkretna młoda kobieta opowiada o tym, czego „nauczyło” ją życie, trzeba przygotować się na szczerość totalną. Lena Dunham pisze otwarcie o tym, o czym niektórzy wstydzą się nawet myśleć. Sama książka wzbudziła duże zainteresowanie, czemu właściwie nie ma się co dziwić. Wydawnictwo Random House wydało 3,7 mln dolarów na ten literacki debiut. Rekordowa suma zwieńczyła listę osiągnięć reżyserki, scenarzystki i aktorki. 

Prześmieszny, oryginalny i odkrywczy zbiór osobistych esejów jednej z najpopularniejszych obecnie nowojorskich artystek, Leny Dunham, która podbiła serca publiczności jako gwiazda serialu HBO Dziewczyny.

W Nie taka dziewczyna opowiada o doświadczeniach wchodzenia w dorosłość: o zakochiwaniu się, nieudanych randkach, samotności, kilku dodatkowych kilogramach, udowadnianiu swojej wartości, szukaniu własnej drogi i prawdziwej miłości, a przede wszystkim o tym, że trzeba mieć odwagę i wierzyć, iż właśnie twoja historia jest tą wartą opowiedzenia.

Ta książka to dowód, że dwudziestoośmioletnia Lena Dunham błyszczy wśród młodych talentów literackich Ameryki, a także pełen autoironii i momentami boleśnie szczery raport z wojny zwanej dojrzewaniem.

„Już wiem, że będę się wstydzić myśli, iż mam ci cokolwiek do zaproponowania. Ale jeśli to, czego się nauczyłam, pomoże ci wykonać choć jedno parszywe zadanie albo uratuje przed stosunkiem, w trakcie którego będziesz się bała zdjąć trampki, na wypadek gdybyś musiała wiać, każda moja porażka będzie tego warta”.
Lena Dunham

Jedna z najlepszych książek roku według „Library Journal”

Bestseller „New York Timesa”
źródło: Czarne

Na własny użytek zaczęłam w myślach porównywać „Nie taką dziewczynę” Leny Dunham i „The Opposite of Loneliness: Essays and Stories” Mariny Keegan. Obydwie młode kobiety na pewnym etapie swoich karier zostały nazwane głosem pokolenia współczesnych dwudziestoparolatków. Każda z nich jest obserwatorką, która w zbiorze esejów zawiera spojrzenie na świat. Proza Keegan wydaje się wyważona, delikatna i młodzieńczo żywiołowa. Marina pisała o swoich rówieśnikach, pokoleniu dwudziestolatków, o strachu i pułapkach dorosłości, ale i o nadziei oraz potrzebie, by za sprawą swojego talentu stać się częścią czegoś większego. Stawiała się na miejscu bystrego obserwatora ,,tu i teraz” w pokoju pełnym ludzi. Zupełnie inaczej wypada przy niej głośna, artystycznie pstrokata i likwidująca wszelakie granice Dunham, którą można nazwać ekshibicjonistką, czego zupełnie nie da się powiedzieć o Keegan. Interesujące, jak dwie młode kobiety, okrzyknięte ikonami tego samego pokolenia i już mające sukcesy na koncie, mogą mieć tak odmienne głosy. 

Jest coś fascynującego w „Nie takiej dziewczynie”. Może to szczerość, jakiej zazwyczaj nie doświadczamy, a która w wielu miejscach przeistacza się w ekshibicjonizm. Bo oto nagle dziewczyna będąca jednym z synonimów sukcesu zaczyna się z nami spoufalać, wyciągając na światło dzienne sporo wstydliwych informacji. Może to głos samej Dunham oraz jej zmysł obserwacji świata. Ludzie opisani przez Lenę są tak niebanalni, że zdają się być skutkiem ubocznym nadmiernego fantazjowania a nie rzeczywistymi osobami. A jednak łatwo uwierzyć, że autorka miała z nimi do czynienia na co dzień. Interesujące sylwetki nadają kształt życiu Leny i choć często zarzuca się jej, że jest przede wszystkim skoncentrowana na sobie, to ja pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. Gdyby ten zarzut był prawdą, to Dunham nie byłaby w stanie zawierać w swoich esejach tak czujnych obserwacji i szczegółów dotyczących innych osób. Życie autorki składa się przede wszystkim z innych i jednocześnie poddaje wnikliwej refleksji swoje życie. Może i jest bezkrytyczna w stosunku do siebie samej, ale w czasach kompleksów i walki ideałów piękna, kto z nas nie chciałby zachwycić się sobą choć odrobinę? Już pomijając sławnych rodziców i łatwiejszy start: czy to przypadkiem nie ta miłość własna zaprowadziła Dunham tak daleko?

Poziom „Nie takiej dziewczyny” jest dość nierówny. Rozdziały–perełki sąsiadują z męczącymi zapychaczami, które mają znaczenie jedynie dla ich twórczyni. Ciągnąca się przez blisko dziesięć stron dietetyczna lista Leny może stanowić ciekawostkę, ale prawdę mówiąc, osobiście nie widzę niczego interesującego w spisie dań i ich rzekomej kaloryczności. Tak samo zastanawiające są rozdziały „ginekologiczne”, które pozwalają dobrze poznać problemy intymne Dunham, poza tym nie wnosząc niczego wartościowego do lektury. Seksualność sprowadzona do pieczenia w kroczu ani nie zachęca do badań, ani nie stanowi ważnego głosu w dyskusji o współczesnych kobietach. Ekshibicjonizm też trzeba umieć eksponować. Forma „o wszystkim po trochu z mojego życia” z jednej strony pozwala na przedstawienie możliwie pełnego obrazu życia, ale z drugiej wpędza autorkę w pułapkę – bo za „wszystkim” idzie brak konkretów, potem idzie wylewność, za nią wlecze się przegadanie… A wszystko spinają chaotyczność i nuda. Wspomniane perełki, czasem rozciągające się na kilka rozdziałów, czasem będące tylko anegdotą, traktują o leku na samotność, zderzeniu wyobrażeń z rzeczywistością czy relacji matka-córka. Te fragmenty zdradzają głos odważnej, tak pewnej siebie kobiety, że nie boi się podjąć żadnego tabu i potrafi z dystansem patrzeć na swoje perypetie. Co ciekawe, na drugim końcu tego dystansu jest młoda Lena – miotająca się, szukająca miłości, przyjaźni i sensu życia dziewczyna.

Tajemnice, wady i słabości mogą być wykorzystane przeciwko posiadającej je osobie. Autorka uzewnętrzniła się, starając się wzmocnić swoje postrzeganie seksualności i fizyczności, co powinno wytrącić broń z rąk krytyków – jednak Dunham odczuła na własnej skórze, że to nie załatwiło sprawy. Z dużym zainteresowaniem, o którym pisałam wcześniej, pojawił się równie duży skandal, który wytworzył zarówno wokół książki, jaki samej autorki, nerwową atmosferę. Sen z powiek spędzały Dunham oskarżenia o molestowanie własnej siostry, pedofilię i niepoważne traktowanie tychże zjawisk. Łączącą ją z Grace więź nazwano chorą, noszącą znamiona wykorzystywania seksualnego. Rzesza ludzi stanęła murem za autorką, w tym jej młodsza siostra, która zaprzeczyła, jakoby wyrządzono jej krzywdę. Potem wypłynął temat gwałtu opisanego w „Nie takiej dziewczynie” i rozgorzały dyskusje na temat prawdziwości oskarżeń o gwałt oraz tożsamości potencjalnego gwałciciela w oparciu o szczegóły zawarte w książce. Dunham, zamiast promować książkę, musiała wyjaśniać i się bronić, bronić się i wyjaśniać.

„Taka dziewczyna” jest długonoga, chuda, ale wysportowana, bogata, świetnie ubrana i dobrze wyglądająca w błysku fleszy. Reprezentacyjna, typowa gwiazda Hollywood. Dunham, również gwiazda Hollywood, jest postrzegana jako „Nie taka dziewczyna” – krągła, wytatuowana, czasem nieodpowiednio ubrana, zamiast wdzięczyć się do fotografów, potrafi robić głupie miny. Myślę, że ta książka może odczarować pewien mit narosły wokół Leny – że jest zwyczajną, przeciętną dziewczyną, która osiągnęła sukces, choć nie jest klasyczną pięknością. Rzekomo dzięki temu kobiety z całego świata mogą się z nią utożsamić. Prawda jest taka, że Dunham jest tak daleka od przeciętności, jak to jest tylko możliwe. To nie jest dziewczyna z sąsiedztwa, chyba że mieszkasz w Nowym Jorku i od podszewki znasz tamtejsze artystyczne kręgi. Życie Leny ma swoje charakterystyczne rysy, które potrafią przyćmić ten faktor normalności i zwyczajności, który do tej pory był jej znakiem rozpoznawczym. 

Ogłoszenie Dunham „głosem pokolenia” przez media w gruncie rzeczy mogło wyrządzić krzywdę „Nie takiej dziewczynie”. To hasło stało się rodzajem miary, którą zaczęto przykładać do wszystkich dwudziestoparolatków. Podniosła się wrzawa, że to nieprawda, że jak ta uprzywilejowana Dunham może wypowiadać się w imieniu wszystkich młodych ludzi? Tak naprawdę „Nie taka dziewczyna” nie jest pokoleniowym manifestem, tylko historią młodej kobiety, która po części bada własny fenomen, a przede wszystkim opowiada o swoim życiu – barwnym, chaotycznym, posiadającym unikalny koloryt. Próba przełożenia tego na każdą inną rzeczywistość skończy się fiaskiem i nieuzasadnionym żalem. Dunham można nazwać jednym z dzieci Generacji Y, ale na pewno nie jej głównym przedstawicielem.

Lena porusza zagadnienia, które są bliskie wszystkim kobietom: seks, związki, kariera, wchodzenie w dorosłość, praca czy własne ciało i w zależności od własnych doświadczeń, można się z nimi identyfikować, jednak dla niektórych kobiet obyczajowo-kulturowe różnice mogą być przeszkodą całkowicie nie do pokonania. Pochodząca z artystycznego i liberalnego środowiska, wyzwolona Dunham pisze o poszukiwaniu miłości i problemach w związkach, co jednocześnie jest związane z okazjonalnym, „imprezowym” zażywaniem narkotyków i uprawiania seksu bez zabezpieczenia z rozmaitymi chłopakami; akceptacja własnego ciała określana jest poprzez granie rozbieranych scen; pierwsza poważna praca nie wiąże się ze zmartwieniami, tylko barwną opowieścią o sklepie dla bogaczy; na porządku dziennym są wizyty u terapeuty. „Nie taką dziewczynę” należy czytać z otwartym umysłem, bo inaczej można dojść do krzywdzącego wniosku, że uprzywilejowana, bogata Lena nie ma nic ciekawego do powiedzenia wychowanej w tradycyjnym i konserwatywnym środowisku czytelniczce, która w pierwszej pracy nie zarabia majątku, a za eksplorowanie własnej seksualności byłaby nazwana puszczalską. Bo przecież takie dziewczyny też istnieją i wcale nie należą do mniejszości. 

Patrzenie na książkę Dunham z perspektywy „głosu pokolenia” przynosi nieuniknione rozczarowanie. Bo nawet jeśli jest ona głosem jakiegoś pokolenia, to w jego poczet zalicza się wąskie grono osób. Warto za to jej spojrzenie potraktować jako nowy sposób myślenia, rozmowę z przyjaciółką, która nie unika nawet najtrudniejszych pytań. Jako świadectwo osoby pochodzącej z intrygującego środowiska - i w końcu jako zapis przeżyć kobiety sukcesu, która jednocześnie jest i nie jest jedną z nas. „Nie taka dziewczyna” uświadamia, że bez względu na środowisko – stawanie się kobietą potrafi dać w kość, zaś życie „uczy” i uczy, trzeba tylko odróżnić, które lekcje są tymi wartościowymi.

15 komentarzy:

  1. Taka książka wydaje się być interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Nie taka dziewczyna" to zbiór błyskotliwych i przesiąkniętych dygresją esejów o egocentrycznej i niestabilnej emocjonalnie dziewczynie. Może Lena chwilami męczy swoim narcyzmem, ale też przyciąga humorem i nieznośnie wylewną narracją. Mimo wszystko podobała mi się ta książka, ale ja lubię GIRLS ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię Girls, dlatego to "uodporniło" mnie na to, co przyszykowała w swojej książce Dunham :).

      Usuń
  3. Oj, nie ;) ta książka jest nie w moim guście czytelniczym... :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakiś czas temu miałam na nią ochotę, ale potem gdzieś mi zniknęła i wcale jej nie szukałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie przeczytam. Nie lubię takiej wylewności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo było zamieszania wokół tej książki, szkoda że rozczarowuje...

    OdpowiedzUsuń
  7. https://www.facebook.com/828585590492895/photos/a.829044107113710.1073741827.828585590492895/1018665114818274/?type=1&theater Zapraszam do udziału w konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pasuję, nie mam szczególnej ochoty się z nią zaznajamiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeraziła mnie ta książka i z całą pewnością ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zbytnia dokładność opisywanych sfer intymnych głównej bohaterki, jej problemów, diet nie pociąga mnie w dużej mierze. Manifest współczesnego pokolenia chętnie bym poznała, ale jeśli to nie jest to, odpuszczam.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Może dam jej szansę. Sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  12. Może kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wątpię, czy po nią sięgnę. Nie zainteresowała mnie na tyle, by dodawać ją do lektur, które muszę przeczytać.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka nie zaciekawiła mnie swoją konstrukcją fabularną, więc jednak odpuszczę ją sobie, tym bardziej, że na razie mam co czytać.

    OdpowiedzUsuń