21 kwi 2015

„Ene, due, śmierć” - M.J. Arlidge



Tytuł: Ene, due, śmierć
Autor: M.J. Arlidge
Wydawnictwo, rok wydania: Czwarta Strona, 2015
Ilość stron: 440
Cena: 36,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Czwarta Strona
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać



Ile krwi jesteś w stanie przelać, by ratować swoje życie?*

Pistolet z jedną kulą. Krótka wiadomość zapisana w telefonie komórkowym. Wybór pomiędzy życiem a życiem, którego skutkiem będzie śmierć. Zabij albo zgiń. Nikt nie chciałby uczestniczyć w takiej próbie. Wszyscy zastanawiają się, co by wtedy zrobili. W wyobraźni tworzone są kolejne scenariusze, bo na bezpieczną odległość telewizora, gazety bądź książki każda zbrodnia jest niezdrowo fascynująca. Ciekawi, zmusza do zastanowienia, pozwala na wycieczkę bez zobowiązań do piekła. M.J. Arlidge w debiutanckim thrillerze „Ene, due, śmierć” zaprasza czytelników na wyprawę przez skrzywdzone umysły, które stają się marionetkami w rękach Mistrza Gry.

Witaj w świecie, w którym najbliższa Ci osoba staje się Twoim wrogiem, a każda podjęta decyzja może być ostatnią w życiu. W świecie, w którym łzy szczęścia mieszają się z zapachem krwi.
Dla Helen Grace praca w policji jest wszystkim. Dla mordercy, którego tropi, śmierć to gra. Zdeterminowana, twarda, ale też skrzywdzona Helen będzie musiała zagrać z mordercą według jego reguł. Ene, due, śmierć to mroczny i trzymający w napięciu thriller, który zmiażdży twoje poczucie bezpieczeństwa.
Zagrasz?
Ene, due, śmierć to pierwsza z serii książek z inspektor Helen Grace w roli głównej. Flagowy tytuł wydawnictwa Penguin Books. Wydarzenie Targów Książki we Frankfurcie w 2014 roku. Prawa do jej publikacji kupiło 25 krajów. Debiutancka powieść M.J. Arlidge’a – producenta telewizyjnego BBC –będzie miała też swoją ekranizację.
źródło: Wydawnictwo Czwarta Strona
Tajemniczy psychopata porywa i więzi dwie osoby. Tylko jedna z nich ma szansę na wolność i dalsze życie, pod warunkiem, że zabije współwięźnia. Wycieńczenie i strach zmuszają do walki o przetrwanie, a w takiej sytuacji krew na rękach jest ceną, jaką niejeden uwięziony jest w stanie zapłacić. Śledztwo w sprawie morderczej gry prowadzi inspektor Helen Grace i jej zespół. Pomimo gorączkowych poszukiwań, zbrodniarz jest zawsze o kilka kroków przed policjantami. Do czasu. Grace odkrywa, że dobór ofiar jest nieprzypadkowy a działania psychopaty kryją w sobie pewien przekaz...
„Ene, due, śmierć” to przede wszystkim powieść o wyborach – ale nie wszystkie wybory są tymi, o których myślimy i których się spodziewamy. Decyzja uwięzionych osób o morderstwie bądź samobójstwie to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Uprowadzenie kończy jedną serię wyborów, a zaczyna następną. Jak w wielu innych kryminałach i thrillerach, przeszłość odgrywa tutaj niebagatelną rolę, wplatając się w trwające śledztwo. Zamysł na powieść jest mroczny, elektryzujący i sprawia, że czytelnikowi włos się jeży na głowie. Mordercza gra oparta na prawie niemożliwym wyborze nie jest niczym nowym, znamy ją chociażby z serii filmów „Piła”, ale to wcale nie znaczy, że temat się wyczerpał. Wręcz przeciwnie, bo nawet teraz potrafi zainspirować do przemyśleń.
Czy te same warunki kształtują każdego tak samo? Autor przeprowadza w „Ene, due, śmierć” eksperyment, by móc odpowiedzieć na to pytanie. Wnioski płynące z obserwacji są zaskakujące – okazuje się bowiem, że podobieństwo może stać się źródłem zupełnie innych działań, jednak dobro i zło posiadają ten sam rdzeń. To gdzie tkwi różnica? Czasem w wyborze, a czasem… w ogóle jej nie ma. Tkwiąca w przeszłości krzywda rozwija różne ścieżki, a niektórzy, by wcielić się w umysł psychopaty, muszą tylko spojrzeć wstecz. Morderca i jego nemezis grają nie dlatego, że stoją po różnych stronach barykady, ale dlatego, że na pewnych etapach życia byli skrzywdzeni i są do siebie podobni. Niepokojąco podobni… To zaburza poczucie bezpieczeństwa, bo jeśli ci, którzy chronią, mogą być niczym lustrzane odbicie tych, którzy krzywdzą, to jakże w takim przypadku być spokojnym?
Czy w morderczej grze policjanta i zabójcy to stróż prawa może być tą bardziej fascynującą postacią? Helen Grace udowadnia, że tak. Mamy do czynienia z prawdziwą kobietą-zagadką. Wraz z gigantycznym bagażem doświadczeń, Grace zasila szeregi podobnych do siebie powieściowych funkcjonariuszy, ale jednocześnie zaznacza swoją niepowtarzalność. Niegdyś złamana, teraz przesunęła swoje granice tak daleko, że ból, agresja i destrukcja są dla niej chlebem powszednim. Jest twarda i zdeterminowana, tak samo jak jej przeciwnik. Żyje pracą, w pracy i dla pracy. Helen ma nóż na gardle, bo im dłużej zajmie jej rozwiązanie zagadki, tym więcej osób straci życie. Taka przerażająca presja w połączeniu z osobistymi problemami mogłaby wykończyć niejedną osobę, ale nie panią inspektor. W tym przypadku szaleństwo jest dobrą opcją, bo tylko wczucie się w umysł szaleńca pozwala na przewidzenie jego następnych ruchów. W grze o najwyższą stawkę adrenalina staje się motorem napędowym.
M.J. Arlidge dobrze poradził sobie ze spleceniem trzech perspektyw: mordercy, ofiar i śledczych, choć jedna z nich jest skonstruowana nieco słabiej niż dwie pozostałe. Postawiono przede wszystkim na dynamiczny rozwój wydarzeń, przez co ucierpiały opisy psychiki ofiar. Jesteśmy świadkami ich fizycznej degradacji, zaś z umysłu docierają do czytelnika tylko przebłyski. Autor postawił wyraźną granicę i nie można zajrzeć tam, gdzie rodzi się największy mrok, czyli w udręczonej psychice. Rozdziały poświęcone ofiarom powinny być dłuższe, bo przy całym okrucieństwie i odczłowieczaniu, autorowi nie udało się uchwycić udręki wolno płynącego czasu. Czytelnik może się tylko domyślać, jak dłuży się uwięzienie w nieludzkich warunkach, jak czas wlecze się i wlecze... Bez jedzenia, bez wody i bez nadziei – za to w ciemności, ciasnocie i we własnych fekaliach; jeśli to nie sprawia, że każdą upływającą minutę można odczuć jak nacięcie na skórze, to już nie wiem, co jest w stanie to zrobić. Brakowało mi pewnego rozdźwięku pomiędzy rozdziałami poświęconymi policji, w których rządził pośpiech, nerwowe śledztwo i desperackie poszukiwanie porwanych a wegetacją uwięzionych, czekaniem na śmierć. M.J. Arlidge za bardzo skupił się na przeskakiwaniu pomiędzy perspektywami i ujednolicił tempo wydarzeń, a w tym przypadku różnorodność byłaby bardziej pożądana. Jednak, czego absolutnie nie wolno pominąć, jest świetnie poprowadzona mnogość wątków – tutaj z kolei nie zabrakło zróżnicowania. Dla Arlidge’a liczy się głos każdego bohatera i cechuje ich coś więcej, niż tylko imię zapisane na stronach książki. Ich historie stanowią kolejne elementy układanki, a nawet wykraczają poza nią, kreując barwną, zwartą opowieść.
M.J. Arlidge poprzez wiele scen udowodnił, że ma jeszcze kilka asów w rękawie i gdy w końcu zdecyduje się na całkowite zejście w głąb mrocznej psychiki seryjnych morderców, czytelnicy będą zszokowani, wstrząśnięci, a może nawet zdegustowani. Widoczna na kartach debiutu eskalacja przemocy i grozy może znaleźć swoją kontynuację w drugim tomie historii Helen Grace. Jeśli ciekawość to pierwszy stopień do piekła, to „Powiedz panno gdzie ty śpisz” może być drugim stopniem. Przynajmniej taką mam nadzieję.
Z „Ene, due, śmierć” rozstawałam się z żalem. Gdy dotarłam do zakończenia, pojawiła się ta myśli „to już koniec?”. Przedsionek do osobistego piekła inspektor Helen Grace zaserwował czytelnikom krwawą, działającą na wyobraźnię i mrożącą krew w żyłach historię wypełnioną zawrotnym tempem, które nie pozwala odetchnąć.
____________________
*cytat nawiązujący do serii filmów „Piła”.

32 komentarze:

  1. Kusi mnie ta książka odkąd tylko ją zauważyłam po raz pierwszy. Muszę o niej pamiętać. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z pewnością przeczytam, książka jest już na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę już czytałam i wspominam ją niezwykle pozytywnie. Świetny, emocjonujący thriller. Teraz czekam na drugi tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, aż chce się zapytać, czemu wrzesień jest tak daleko... :)

      Usuń
  4. Ksiązke bardzo chciałabym przeczytać. Ostatnio bardzo nakreciłam sie na kryminały, a że tej czytałam same pochlebne recenzje... :D
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam ochoty wchodzić w głąb umysłu mordercy, więc sobie książkę odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę wspominam bardzo pozytywnie, naprawdę dobra lektura ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobra książka :) Już się nie mogę doczekać drugiej części ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, dołączony do powieści fragment wzbudził ogromny apetyt na drugi tom :).

      Usuń
  8. Choć klimaty nie moje jestem skłonna zaryzykować

    OdpowiedzUsuń
  9. Po takiej recenzji na pewno sięgnę. Przekonałaś mnie co do tej lektury! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno przeczytam, to jedna z tych książek, które znajdują się w pierwszych punktach mojej listy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może przeczytam. W sumie lubię historie z dreszczykiem.
    Dodałam Twój blog do obserwowanych. I pozdrawiam
    http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna recenzja kryminału na który poluję i czekam i popędzam biblioteki, żeby w końcu tę książkę zakupiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kibicuję zakupowi - naprawdę warto :).

      Usuń
  13. Chciałam odpocząć od wszelkiej maści kryminału i chyba mi się nie uda. Lecę szukać Ene- due...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie weszłam na "kryminalną" ścieżkę i rozpoczęłam swoją przygodę od mocnego debiutu :).

      Usuń
  14. Spotkałam się już z kilkoma opiniami na temat tej pozycji, ale Twoja jest najlepsza! :D W dodatku jako jedyna przekonałaś mnie, że warto po nią sięgnąć :) Kiedyś na pewno to uczynię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć :). Mam nadzieję, że cię nie zawiedzie.

      Usuń
  15. Obok takiej recenzji kryminału nie jestem w stanie przejść obojętnie ;) Dodaję tytuł do listy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale miałam na finiszu podobne wrażenie - takie ukłucie żalu, że już po wszystkim. Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła i aż szkoda było się z nią rozstawać. Dobra, mocna, wyrazista proza, aż dziw, że to debiut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej ciekawi, jak dalej rozwinie się Arlidge, skoro tak świetnie spisał się w debiucie. Nie wiem, czy będzie w stanie napisać jeszcze bardziej wciągającą powieść :).

      Usuń
  17. ach muszę ją przeczytać zafascynowała mnie recenzja:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, upiornie dobry debiut :).

      Usuń
  18. Mam tę książkę i kiedyś pewnie pojawi się u mnie w poniedziałkach ze zbrodnią w tle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na poniedziałkową zbrodnię :).

      Usuń
  19. Miałam dobre skojarzenia z Piłą ;) Nie będę na razie czytać tej książki, może kiedyś. Jednak zbrodnie i gierki psychologiczne w krwawym wydaniu nie są dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  20. o tak, po takie książki sięgam z zamkniętymi oczami :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Owa powieść króluje ostatnio w księgarniach i na blogach, więc musi coś w niej być. Widzę, że Ty również to potwierdzasz, zatem rozejrzę się za nią, kiedy będę miała ochotę na taką historię.

    OdpowiedzUsuń