27 lut 2014

,,Ten tiny breaths"/,,Dziesięć płytkich oddechów" - K. A. Tucker

Lubie gify? Ja lubię. Oczywiście nie zawsze i wszędzie, ale jeśli chodzi o recenzje książek młodzieżowych, to czasem wręcz trzeba się nimi podeprzeć.
W końcu jeden obraz wart jest tysiąca słów ;)

 Ten Tiny Breaths (Ten Tiny Breaths, #1)

Tytuł: Ten tiny breaths
Autor: K. A. Tucker
Wydawnictwo, rok wydania: Simon & Schuster
Ilość stron: 280 


~~***~~


Krótka historia reakcjami opisana


Docieram do głównego ,,twista" powieści

stupidity

Homer Mind Blown 

po dłuższej chwili...

Antichrist
Shocked

kończąc książkę...

supernatural animated gif on Giphyreaction animated gif on Giphy
wtfih


Recenzja właściwa


Całe życie Kacey Cleary rozpadło się cztery lata temu w wypadku, do którego przyczynił się pijany kierowca. Teraz Kacey ciężko pracuje, by pogrzebać kawałki starego życia. Wszystkie - z wyjątkiem jednego. Jej młodszej siostry Livie.

Kacey może przełknąć nieustanną dezaprobatę ze strony ciotki Darli.  Może powstrzymać się przed wypróbowaniem swoich umiejętności kick bokserki na wuju Raymondzie, gdy ten przy stoliku do blackjacka przegrywa wszystkie oszczędności sióstr. Kacey musi trzymać się w garści, dopóki Livie nie stanie się pełnoletnia i będą mogły się wynieść z Grand Rapids, Michigan.

Ale kiedy wujek Raymond pewnej nocy wślizguje się do łóżka Livie, Kacey decyduje się zabrać siostrę i uciec. Uzbrojone w dwa bilety autobusowe i marzenie o życiu na wybrzeżu, Kacey i Livie zaczynają nowe życie w Miami. Ich sąsiadami zostają gderliwy właściciel, zboczeniec z piętra wyżej oraz kobieta, której sceniczny pseudonim idealnie pasuje do jej profesji. Jednak to Kacey nie przeszkadza. Z nimi może sobie poradzić. Z czym, a raczej kim, nie do końca sobie radzi, jest Trent Emerson z mieszkania obok.

Kacey nie chce czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Ale Trent znajduje drogę do jej zdrętwiałego serca, rozpalając jej zdolność do miłości. Kacey zaczyna wierzyć, że może pozostawić przeszłość za sobą i zacząć od nowa. 

Może wszystko naprawić.

Jednak nie tylko Kacey ma swoje sekrety. Pozornie idealny Trent ma własne blizny; tajemnice, które odkryte, rozbiją w pył nowo odzyskane życie dziewczyny i wyślą ją z powrotem do przerażającej ciemności.


16700492A teraz tak na serio - gify obrazują tylko niektóre emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania ,,Ten tiny breaths". Opis jest dość długi, ale i tak zdradza bardzo mało. Nie mówi bowiem o tym, jaki rollercoaster emocji czeka na czytelnika. Po tym okładkowym streszczeniu można nawet wywnioskować, że to kolejne romansidło, rodem ze schematu, o jakim pisałam wcześniej na temat New Adult. Ja też tak myślałam, ale wczytując się w kolejną recenzję z rzędu, coś obudziło moją ciekawość.

Początkowo byłam tylko pod wrażeniem postaci Kacey. Ta kategoria książek nie przyzwyczaiła nas do bohaterek, które zachowują się jak źli chłopcy. Ona z kolei jest niezależna, zaradna, trenuje kickboksing, a swoje słabości skrywa pod hardością. Nieobcy jej jest przygodny seks i alkohol. Nie brzmi jak ułożona i grzeczna dziewczynka, prawda? Jednak nie myślcie, że to zwykła, wulgarna dziewucha, bowiem ,,Ten tiny breaths" stara się sportretować osobę cierpiącą na stres pourazowy, a ta przypadłość może w człowieku zmienić wszystko.

Im dalej w las... tym większe zainteresowanie budziła we mnie lektura. I nie chodzi tutaj o pikantniejsze sceny, bo występują one w każdej książce z tego gatunku, ale o nietypowy tor, jakim zaczęła się toczyć akcja. W ,,Ten tiny breaths" nie uświadczycie dużej dawki słodyczy i romantycznej scenerii. To nie jest powieść zbudowana na słodkich słówkach. To powieść, w której bohaterowie cierpią na PTSD*, pracują w nocnym klubie, by zapewnić dziecku przyszłość, obawiają się niezrównoważonych byłych mężów, uciekają z domów... Autorka postarała się, by przedstawione problemy oraz ich przebieg nie były oderwane od rzeczywistości. Tutaj nic nie rozwiązuje się samo w cudowny sposób, a rzeczywistość bywa brutalna. Pojawia się w książce wielkie światełko na końcu tunelu, co nie każdemu może przypaść do gustu, co omówię nieco niżej.

O Kacey już mówiłam, więc teraz czas na pozostałych. Trent, nie ma co ukrywać, jest kolejnym ciachem, przystojnym, w każdym calu boskim i w ogóle mógłby podać rękę reszcie książkowych chłopaków do kochania. Ale ta papierowa i jednocześnie nijaka perfekcyjność to pułapka. Wiecie, ludzie potrafią być niezłymi kameleonami, by mieć pewność, że osiągną swój cel. Bardzo ciekawa była jego metamorfoza, którą zapoczątkowało pewne wydarzenie. Bo co może się stać, jeśli cudowny zły chłopiec przestanie być cudownym chłopcem a stanie się złym mężczyzną? Jeśli chodzi o Norę, posługującą się pseudonimem Storm, to początkowo myślałam, że autorka poszła na łatwiznę i stworzyła żywą wersję stereotypu - ot, szczebiocząca, sztucznie cycata blondyna. Pomyłka. Nora okazała się być przesympatyczną dziewczyną i dobrą matką, choć ją i jej córeczkę los nie oszczędzał. Interesującą postacią jest również Livie, młodsza siostra Kacey. Choć nie mamy wglądu w jej myśli, to jednak można zauważyć, że na nią tragedia wpłynęła w inny sposób.
Naprawdę warto dać tej powieści szansę. Nawet, jeśli w trakcie czytania pomyślicie, że jest to do bólu sztampowe romansidło z kilkoma gorącymi scenami. Ja też tak myślałam i miałam mały czytelniczy kryzys w trakcie lektury, chcąc odpuścić sobie dalszą część książki. Myślałam, że to powieść kolejna z wielu.

I to był błąd.

Co prawda, autorka podrzuciła kilka wskazówek, dzięki którym można przewidzieć, co się finalnie stanie, ale ja naiwnie wierzyłam, że robi to, by wszystkich zmylić i podnieś im ciśnienie. Okazało się jednak, że te wyraźne tropy wcale nie były umieszczone dla zmyłki a pewien rodzaj przewidywalności był zamierzonym zabiegiem. Ta ,,oczywista oczywistość" wcale nie zepsuła mi lektury. Czarny scenariusz czający się w tyle mojej głowy, zmuszał mnie do przewracania kolejnych stron. Nie mogłam się doczekać, by dowiedzieć się, co się wydarzy po tym wielkim punkcie zwrotnym i jak sobie z tym poradzą bohaterowie. ,,Ten tiny breaths” odważyło się na to, na co pozwala sobie mało która powieść obyczajowa, kierowana do młodych kobiet. Przywykłam już do wszelkiej maści szczęśliwych zakończeń wraz z Księciem z Bajki w roli głównej i spodziewałam się, że ta historia również się tak potoczy. Rzeczywiście, tutaj otrzymujemy szczęśliwe zakończenie, ale nie jest to zakończenie w stylu ,,spotkałam boskiego księcia i on uleczył wszystkie możliwe problemy” (czyli ukochany motyw New Adult). Autorka ma dość oleju w głowie, by wiedzieć, że taka trauma, jaka dotknęła Kacey, to nie jest coś, co może być uleczone poprzez związek. Pokazuje za to, jak ważna jest fachowa pomoc, gdy ktoś boryka się z problemami natury psychicznej.

Co prawda, patrząc wyłącznie na zakończenie, może się ono wydać niektórym osobom kontrowersyjne. Ja sama nadal mam mieszane uczucia i zastanawiam się, jak rozgryźć niektóre wydarzenia. Nie znaczy to, że traktuję to jako minus! To raczej prowokuje do próby postawienia się w sytuacji bohaterów i wyobrażenie sobie własnego scenariusza na takie okoliczności.

,,Ten tiny breaths” to intrygująca i burzliwa, choć niepozbawiona gorzkiego smaku opowieść o stracie i godzeniu się z nią, o trudnej sztuce przebaczania i granicach, jakie jest w stanie człowiek przekroczyć, by to przebaczenie otrzymać. Ta historia stworzona została by z rozmysłem grać na uczuciach czytającego, rzucając go z jednej skrajności w drugą. Ona nikogo nie pozostawi obojętnym - ktoś może się zezłościć, ktoś uroni kilka łez, ktoś poczuje się szczęśliwy. Wiele osób pozostawi z pytaniem ,,co ja zrobiłabym w tej sytuacji?".


Weźcie jeden mały oddech.
Potem drugi...
Trzeci...
Pochwyćcie je
Poczujcie je
Pokochajcie je

A wraz z dziesiątym oddechem zanurzcie się w historii Kacey.

______________
*Zespół stresu pourazowego, zaburzenie stresowe pourazowe, PTSD -
rodzaj zaburzenia lękowego będący efektem przeżycia traumatycznego wydarzenia
źródła:
http://giphy.com/gifs/14mEWMfw1Er9o4
http://giphy.com/gifs/GDEkCw4R52oRG  
http://mindblowngifs.tumblr.com/post/32733292838#notes
http://mindblowngifs.tumblr.com/post/32732927000#notes
http://www.reactiongifs.com/head/
http://www.reactiongifs.com/homer-mind-blown/
http://www.reactiongifs.com/will-see-hell/
www.reactiongifs.com/shocked-gif/
http://www.reactiongifs.com/wtf-happening-right-now/
www.reactiongifs.com/antichrist/
 http://www.jessicasbookreview.com/2013/10/review-ten-tiny-breaths-ten-tiny.html

25 lut 2014

,,The Darkest Minds/ Mroczne umysły" - Alexandra Bracken


17428644

Tytuł: The Darkest Minds
Autor: Alexandra Bracken
Wydawnictwo, rok wydania: Hyperion Books, 2013
Ilość stron: 488


Polskie wydanie

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/213000/213059/249189-352x500.jpg

Tytuł: Mroczne umysły
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: [zapowiedź] 2 kwietnia 2014
Ilość stron: [przewidywana] 460




~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~*~~


The Darkest Minds by compoundbreadd
.1.


Kto ostatnio szczęście do młodzieżówek ma? Tak, właśnie ja ;) Najpierw ,,Krwawy szlak" a teraz ,,Mroczne umysły".


mrs-ruby-stewart:

the Darkest Minds animated movie poster 
.2.
Kiedy Ruby budzi się w dniu swoich dziesiątych urodzin, coś się w niej zmienia. To coś jest na tyle niepokojące, że rodzice zamykają ją w garażu i dzwonią po policję. To coś sprawia, że zostaje umieszczona w Thurmond, rządowym i brutalnym ,,obozie rehabilitacyjnym". Ruby może i przeżyła tajemniczą chorobę, która zabiła większość dzieci w Ameryce, ale w zamian u niej i u innych ocalałych pojawiło się coś o wiele gorszego: przerażające zdolności, których nie są w stanie kontrolować.

Teraz, w wieku szesnastu lat, Ruby jest jedną z najbardziej niebezpiecznych osób.

Gdy prawda wychodzi na jaw, Ruby ledwo udaje się uciec z obozu. Jest zdesperowana, by odnaleźć bezpieczne schronienie dla dzieci takich jak ona, zwane East River. Dołącza do grupy uciekinierów z innych obozów. Liam, ich przywódca, zaczyna żywić do dziewczyny coraz cieplejsze uczucia. Ruby pragnie je odwzajemnić i zbliżyć się do chłopaka, ale pod żadnym pozorem nie może tego zrobić. Nie po tym, co stało się z jej rodzicami.

Gdy przybywają do East River, okazuje się, że nic nie jest takie, jak to sobie wyobrażali, w tym tajemniczy przywódca schronienia. Dzięki swojej mocy Ruby staje się cenną zdobyczą dla różnych ugrupowań, które chcą użyć jej w walce z rządem. Dziewczyna będzie musiała podjąć trudną decyzję, która może odebrać jej szansę na życie warte przeżycia...



“But don’t you want to be around just in case it does?”

This is perfect. What amazing attention to detail!
.3.
,,Mroczne umysły" to pierwszy tom trylogii o tej samej nazwie. Ciekawostką jest fakt, iż wcześniej książka nosiła inny tytuł: Black is the Color (Czarny to kolor). Prawami do sfilmowania powieści zainteresowała się wytwórnia Twentieth Century Fox, ale jak na razie niewiele wiadomo o pracach nad filmem.

Ameryka popada w ruinę, gdy tajemnicza choroba stopniowo zabija najmłodsze pokolenie. Jak gdyby tego było mało, garstka ocalałych zyskuje niezwykłe moce, które nieokiełznane, są w stanie zniszczyć wszystko. Rząd, według oficjalnego oświadczenia, chce pomóc dzieciom zapanować nad tym niechcianym darem i je uleczyć. Okazuje się jednak, że ta pomoc wygląda zupełnie inaczej, niż głosi propaganda. Dzieci stają się więźniami obozów, gdzie znęcają się nad nimi dorośli należący do Sił Specjalnych Psi. Żołnierze nie mają litości, traktując małych więźniów jak podgatunek stojący niżej niż robactwo. Dzieci są klasyfikowane według kolorów, z których każdy oznacza nadnaturalne uzdolnienie.W świecie Thurmond to najjaskrawsze kolory najszybciej przyciągają śmierć...
 
Co musicie wiedzieć już na początku, to to, że akcja nie rozgrywa się w całości w obozie. Wręcz przeciwnie, część obozowa zajmuje ¼ książki, a może nawet mniej. Nie jest tego tyle, ile spodziewałam się dostać, czytając oficjalny, polski opis powieści. Stąd też zamieściłam powyżej własne tłumaczenie z wersji anglojęzycznej, która, według mnie, lepiej przybliża fabułę książki. 

Pierwszy zarzut względem ,,Mrocznych umysłów” jest taki: autorka zbyt mocno streściła pobyt Ruby w obozie. Sześcioletnie uwięzienie, podczas którego z dziecka stała się nastolatką, na pewno zawierało w sobie jakąś metamorfozę. Dorastanie w taki nienaturalnych warunkach zostawiło ślady na ciele i umyśle, ale nie dane jest nam obserwować ten proces. Zdecydowanie można było uszczknąć coś z kolejnej części książki, czyli podróży, która miejscami mnie nudziła. Owszem, ma ona kilka naprawdę dobrych momentów, gdy akcja znacznie przyśpiesza, ale po drugiej stronie czyhają naprawdę nudne fragmenty. 

Alexandra Bracken stworzyła świat, którego nie poznajemy od razu. Wszelkie informacje na temat choroby, obozów, polityki oraz historie bohaterów są stopniowo ujawniane, przez co czytelnik nie musi obawiać się, że już w pierwszych rozdziałach zostanie zalany morzem definicji, nazwisk i intryg, w których prędzej by się utopił niż zechciał dalej płynąć wraz z postaciami. Ale z drugiej strony wydaje mi się, że są informacje, których autorka zapomniała ujawnić, bądź zamierza to dopiero zrobić w następnych tomach. Z perspektywy pierwszej części trudno powiedzieć, czy to rzeczywiście niedopatrzenie czy może taktyka trylogii, tak więc na razie milczę i się nad tym nie rozwodzę.




YA Meme (7/10 series or books) ↪ The Darkest Minds by Alexandra Bracken
She didn’t know that there were two of me now; split between everything I had wanted, and everything I would now have to be. One of me, the hardest, angriest part, would stay with these monsters and slowly find herself twisting into their shape. But there was another, secret Ruby. This one was as thin as a wisp of air, and had struggled for so long just to be. This was the one that Liam carried with him, without knowing. The one that would ride in his back pocket, whisper words of encouragement, tell him that he was born to chase the light. [x] [x]
.4.
Poza tymi wpadkami czuję się usatysfakcjonowana z lektury. ,,Mroczne umysły” wciągnęły mnie w swój świat i po każdej przerwie ochoczo podejmowałam dalszą wędrówkę wraz z bohaterami. A musicie wiedzieć, że Ruby, Zu, Liam i Chubs to fantastyczna paczka. Przebywanie w ich towarzystwie nie jest udręką dla czytelnika, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie. Każde z nich ma własne cechy, własną osobowość a nawet własny sposób wyrażania się. Ruby próbuje pogodzić dwie strony swojej natury, co w normalnych warunkach nie byłoby łatwe, a co dopiero po tak traumatycznych przeżyciach. Z jednej strony jest nastolatką, która pragnie tego, co każda nastolatka, ale z drugiej – sześć lat pobytu w obozie zostawiło w niej skazę i dziewczyna nie potrafi tych pragnień uporządkować. Mnie chyba najbardziej poruszyła postać Zu. Nie trzeba wiele, by zrozumieć, jak wyobcowana i zaszczuta była ta dziewczynka. Jeśli chodzi o męskich bohaterów, czyli między innymi Liama i Chubsa, to autorka na całe szczęście uniknęła się głównego grzechu Young Adult w domyśle kierowanego do nastolatek, czyli tłumaczenia w kółko, jak przystojny/gorący/słodki/boski jest bohater. Ruby nie rozpływa się i nie ślini na widok każdego rozporka i nie molestuje go w myślach. Brzmi to brutalnie, ale po wielu zderzeniach z płytkością żeńskiej części bohaterek, docenia się takie dziewczyny jak ona. Alexandra Bracken słusznie skupiła się na tym, by postacie były rozpoznawane po czymś więcej niż tylko urodzie – tutaj mamy i wielkie serce, i nietypowe zainteresowania, i cięty humor, odwagę oraz różnego rodzaju przywary. Bo powiedzmy sobie szczerze, o ilu książkowych chłopakach jesteście w stanie powiedzieć coś więcej niż tylko to, że byli zaborczy i przystojni? Tak właśnie myślałam. Jasne, nie mamy tutaj wybitnie głębokich portretów psychologicznych, ale jak na ,,młodzieżówkę” to i tak autorka poradziła sobie całkiem dobrze.

Co jest jeszcze ciekawe to fakt, że w ,,Mrocznych umysłach” pozbawiono bohaterów bezpiecznej przystani. Rodzina przestała być ostoją, rząd chce ich po cichu wytępić, a ruch oporu… Zazwyczaj w tego typu książkach podział jest jasny – mamy sojuszników i wrogów. System i tych, którzy z nim walczą. Tutaj okazuje się, że dewiza ,,wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” wcale nie jest taka oczywista. 


try to imagine where we’d be without you, darlin’, and then maybe you’ll see just how lucky we got.
.5.

Podczas lektury w moim umyśle narodziła się pewna refleksja, mianowicie: Young Adult coraz śmielej poczyna sobie z przemocą. Coraz młodsi bohaterowie coraz częściej sięgają po broń – czy to w postaci fizycznej, czy nadprzyrodzonych zdolności i stawiają opór dorosłym. Równie śmiało, acz bezlitośnie kreuje się dorosłych na potworów bądź ludzi całkowicie biernych. To młodzież musi brać sprawy w swoje ręce i naprawiać system. Jasne, motyw dziecięcego bohatera istniał już wcześniej, ale z roku na rok, książki podejmujące ten wątek umieszczają go w coraz mroczniejszym krajobrazie. Young Adult ma chyba monopol jeśli chodzi o czarnowidztwo dotyczące przyszłości. Biedna, wojny, obozy śmierci, całkowite wyniszczenie natury… I niewyobrażalny terror w stosunku do młodzieży i dzieci. Już w ,,Battle Royale”, czy ,,Igrzyskach śmierci” zmuszano je do mordowania siebie nawzajem, w ,,Podzielonych”  dzielono je na narządy wbrew ich woli. Teraz są bite i trafiają do obozów. Okrucieństwo dorosłych jest jak zaraza.




Mroczne umysły nie zawsze należą do tych, których się o to oskarża. Najpiękniejsze słowa i głoszenie najwznioślejszych idei nie musi iść w parze z dobrymi czynami. ,,Mroczne umysły” odsłaniają brutalny świat, któremu to kolory dodają szarości, a na dzieci czeka niewola bądź śmierć. Dzięki tej książce dowiecie się, co skrywa się w zakamarkach mrocznych umysłów. Pamiętajcie jednak, że poznając ich myśli, możecie też paść ofiarą ich mocy.


A wtedy wasz umysł będzie posłuszny komuś innemu.

I już nie będzie ratunku.

 ____________________
źródło:
1. http://compoundbreadd.deviantart.com/art/The-Darkest-Minds-387131073
2. http://alexbracken.tumblr.com/post/73420861256/mrs-ruby-stewart-the-darkest-minds-animated
3. http://alyssagardners.tumblr.com/post/53792069194/ya-meme-7-10-series-or-books-the-darkest-minds
4. http://alexbracken.tumblr.com/post/77701655396/but-dont-you-want-to-be-around-just-in-case-it
5. http://alexbracken.tumblr.com/post/72457642296/try-to-imagine-where-wed-be-without-you-darlin

21 lut 2014

,,Motylek" - Katarzyna Puzyńska


Tytuł: Motylek
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo, rok wydania: Prószyński i S-ka, 2014
Ilość stron: 608
Cena: 36 zł


~~*\/*~~


 DANSE MACABRE, CZYLI O TYM, ŻE NIE MA LEPSZEGO SYMBOLU ŚMIERCI NIŻ MOTYL


Różnobarwne i piękne motyle trudno złapać. Szybkość to ich jedyna broń, dzięki której mogą chronić swoją delikatność i urodę. Jeśli nie uda im się w porę umknąć, to łatwo je zranić i tym samym skazać na szybszą śmierć. Można by pomyśleć, że są świadome tego, jak niewiele czasu im przeznaczono i poprzez swoją żwawość oraz niepowtarzalność chcą czerpać z życia jak najwięcej. Są też nocne stworzenia, ćmy, które w przeciwieństwie do motyli kochają zagrożenie. Lgną do tego, co je zabija, jakby myślały, że nie da się umrzeć za wcześnie. Nawet gdy palą się ich cienkie niczym pergamin skrzydła, one nie chcą przerwać destrukcyjnego lotu.

Społeczność wsi Lipowo można z powodzeniem podzielić na ćmy i motyle. Są osoby zabijające się na raty, lgnące do płomieni przemocy, narkotyków i samookaleczenia. Są też motyle, piękne zewnętrznie bądź wewnętrznie, walczące dzielnie o kolejny dzień. A przynajmniej tak wyglądają na pierwszy rzut oka. Ćmy swoją destrukcję chowają z dala od spojrzeń, z dala od życia wsi. Jednak ukochane przez nich płomienie zostawiają zgliszcza. Wiatr roznosi ich popioły po Lipowie, tym samym ujawniając resztki tajemnic, które miały spłonąć. Czasem to tylko małżeńska niewierność, która wychodzi na jaw, a czasem… ktoś znajduje zwłoki zakonnicy na ośnieżonym poboczu.

Czy zakonnica była ćmą i zdecydowała się na samobójczy taniec w objęciach płomieni? A może była ona motylem, pochwyconym i nakłutym szpilkami, by swoim milczeniem cieszyć zmysły oprawcy?

Śmierć była wyborem czy przymusem?

I co łączy zakonnicę z kolejną, brutalnie okaleczoną ofiarą?

Czy w mroku czai się ćma, która pragnie oderwać motylom ich skrzydła?


 TAŃCZĄ TAK, JAK MORDERCA IM ZAGRA


W książce ,,Motylek” Katarzyny Puzyńskiej tajemnicza śmierć zakonnicy staje się kluczem do bram wsi, a tym samym do życia jej mieszkańców. Na scenie pojawiają się oni jako świadkowie i podejrzani a wraz z nimi – ich historie. Wątek kryminalny wciąga do danse macabre kolejnych bohaterów; niektórzy płacą za ten taniec swoimi sekretami a inni – życiem. Człowiekiem, który chce powstrzymać ten korowód, jest młodszy aspirant Daniel Podgórski i jego zespół, ze wsparciem komisarz Klementyny Kopp. Jednak ich również trapią problemy – Daniel ciągle nie może zerwać psychicznej pępowiny łączącej go z matką; Marka Zarębę truje przewinienie z przeszłości, co wpływa na jego małżeństwo; Janusz Rosół nie daje sobie rady z samotnym ojcostwem; Paweł Kamiński idealnym obywatelem i mężem jest tylko na pokaz, z kolei Klementyna dystansuje się od wszystkich, skrywając bolesny sekret. Okazuje się, że ludzie stojący na straży prawa czasami nie są lepsi od mordercy, którego pragną dopaść. Nieobce im są płomienie nieczystości, gniewu i nieumiarkowania. Tak samo zresztą, jak pozostałym mieszkańcom. 

,,Motylek” ma na swych skrzydłach wyryte wszystkie grzechy główne - tych siedem płomieni raczej szybko w Lipowie nie zgaśnie, bo ćmy bardzo je pielęgnują. Kto by pomyślał, że we wsi kojarzonej zazwyczaj z sielanką, zło tak dobrze się rozgości?

Początek powieści wymaga od czytelnika skupienia, ponieważ niemal równocześnie musi on śledzić nie tylko teraźniejsze wydarzenia, ale i również te, które rozgrywają się w przeszłości. Znaczenie pozornie niezwiązanych ze sobą scen odsłania się z czasem. 

Im bardziej rozwijała się intryga, tym bardziej ja miotałam się i oskarżałam ,,to ty! Albo nie, to ty!”. By mieć większe szanse na wskazanie winnego, asekuracyjnie podejrzewałam prawie wszystkich, którzy wydawali mi się najbardziej prawdopodobni. A i tak ze wstydem muszę przyznać, że nie trafiłam. Jednak nie dało się, po prostu się nie dało wpaść na to samemu. Jeśli mimo wszystko komuś się to udało, to już, właśnie w tym momencie, patrzę na niego z podziwem. Zaryzykuję stwierdzeniem, iż autorka po mistrzowsku poprowadziła losy postaci, źródło krwawej zbrodni umieszczając w wydarzeniach rozgrywających się kilka pokoleń wstecz.


 GDY SEKRETY NIE CHCĄ SPŁONĄĆ


Oprócz wiodącego motywu zbrodni, ,,Motylek” ma również bogate zaplecze obyczajowe. Jak już wcześniej pisałam, poznajemy historie i sekrety wszystkich postaci, które w ten czy inny sposób są połączone ze śledztwem. To ciekawy zabieg, biorąc pod uwagę fakt, iż mamy do czynienia z pierwszym tomem cyklu. Poznając bohaterów od strony prywatnej, czytelnik w pewien sposób przywiązuje się do nich, co na dłuższą metę owocuje zainteresowaniem dotyczącym ich dalszych losów. Gdyby ich role ograniczono tylko do nazwisk na kartach powieści, cała historia nie miałaby tej głębi, którą obecnie posiada. Na takim tle wątek kryminalny jest jeszcze bardziej wyrazisty i frapujący.

Wielowątkowość rysuje dokładny obraz Lipowa oraz relacji zachodzących pomiędzy bohaterami. W końcu w małej społeczności trudno o to, by ludzie się nie znali i nie łączyły ich jakiekolwiek stosunki. Nic więc dziwnego, że wieś staje się wylęgarnią plotek. Pisarka świetnie połączyła ten fakt z istnieniem najzwyklejszej ludzkiej ciekawości, czego owoce możemy obserwować między innymi dzięki postaci  tajemniczego blogera, który wie absolutnie wszystko o życiu mieszkańców, a w szczególności o ich sekretach. Igranie z płomieniem ciekawości dla niektórych bohaterów skończy się lekkim poparzeniem, a dla innych – potężnym pożarem.

Autorka umiejętnie dawkuje zarówno zagadki, jak i odpowiedzi na nie. Intryga rozwija się równomiernie przez całą powieść, choć trzeba przyznać, że mocniej przyśpiesza w kilku ostatnich rozdziałach. Czytelnik w trakcie lektury dostaje podpowiedzi, ale musi z nich mądrze korzystać, bowiem niektóre z nich mogą poprowadzić w ślepą uliczkę, jeśli się je źle zinterpretuje.

 ZE ŚMIERCIĄ POD RĘKĘ


Pozostał do omówienia jeszcze jeden, bardzo ważny punkt – zakończenie i rozwiązanie zagadki. Obawiałam się, że kreowanie tak poplątanej intrygi może zabrać autorce całą energię, przez co zabraknie jej pomysłu na skonstruowanie finału. Niepotrzebnie zaprzątałam sobie tym głowę. Jak pisałam już wcześniej, odrębne historie zaczęły się zazębiać na mnóstwo sposobów, a każde pytanie odnalazło swą odpowiedź.

Dla krwi i popiołu nie ma lepszego tła niż śnieg. Jeśli chcecie na własnej skórze przekonać się, jak zabójcza potrafi być przeszłość i do kogo doprowadzą was krwawe ślady, musicie pochwycić ,,Motylka”. Ja ze swojej strony mogę tylko wyrazić chęć powrotu latem do Lipowa. W końcu wysokie temperatury przyczyniają się do pożarów, a lipowskie ćmy wprost kochają płomienie. Kto wie, jakie sekrety będą usiłowały spalić tym razem?