18 wrz 2014

,,Magisterium: The Iron Trial" - Cassandra Clare, Holly Black

Wróciłam. Co prawda tylko na chwilę, ale jestem. Niedługo wszystko wróci do normy, a wraz z normą – wielki stos, który zbieram i układam. Będzie co czytać i będzie o czym pisać wraz z nastaniem jesieni :). Obiecuję nadrobić wasze wpisy i komentarze.
Tymczasem zostawiam was z recenzją ,,Magisterium: The Iron Trial” pióra duetu Cassandra Clare i Holly Black.


Tytuł: Magisterium. The Iron Trial
Autor: Cassandra Clare, Holly Black
Wydawnictwo, rok wydania: Doubleday, 2014
Ilość stron: 321

Polskie wydanie
\- jak na razie brak informacji -\


~~***~~


Myślisz, że znasz magię? To pomyśl jeszcze raz.
Większość ludzi zrobiłaby wszystko, aby dostać się do Magisterium i zdać próbę żelaza. 
Nie Callum Hunt. Call całe życie słyszał, że nigdy nie powinien zaufać magowi. Stara się więc ze wszystkich sił, by ponieść porażkę - jednak popełnianie błędów mu nie wychodzi.
Teraz musi dołączyć do Magisterium. Miejsce to jest zarówno niezwykłe i złowieszcze. Call zdaje sobie sprawę, że ma ono mroczne powiązania z jego przeszłością i prowadzi pokrętną ścieżką do jego przyszłości. 
Próba żelaza to zaledwie początek. Największy test Calluma ma dopiero nadejść...
opis: wyd. Doubleday, tłumaczenie: własne

,,The Iron Trial" to pierwszy tom pięcioczęściowej serii autorstwa dwóch bestsellerowych pisarek: Holly Black i Cassandry Clare. Autorki w notce dołączonej do powieści pokrótce opisują, w jaki sposób doszło do stworzenia ,,Magisterium”. Wśród inspiracji wymieniają serię o Harrym Potterze. Nawet i bez tej informacji łatwo zauważyć, że wpływy twórczości J.K.Rowling są olbrzymie. Próbowałam podejść do ,,The Iron Trial” z otwartym umysłem, ale po każdym kolejnym rozdziale skojarzenia przychodziły same i szturmem wdzierały się na scenę. Oczywiście, pojawiają się też nowe rozwiązania, ale nie są one na tyle interesujące i dopracowane, by zdołały magicznie zamienić przeciętność w niezwykłość.

Powieściowych szkół jest mnóstwo i potrzeba wiele wysiłku, by stworzyć placówkę, która będzie błyszczeć na ich tle. Niestety, Magisterium przedstawione w pierwszym tomie nie powala na kolana. Z jednej strony faktem jest, że szkoła magii stworzona z sieci korytarzy i jaskiń ukrytych pod ziemią ma swój urok, jednak z drugiej: oprócz czterech ścian liczy się też to, co się w nich rozgrywa, czyli lekcje. Ta strona Magisterium jest zaniedbana, żeby nie powiedzieć uboga. Nie ma tutaj rozbudowanego planu lekcji ani systemu oceniania.  To może są podręczniki? Jakakolwiek historia magii i magiczne społeczeństwo? Konkretne daty, nazwy, miejsca? Nic z tych rzeczy. Panuje totalny chaos, a jedyną próbą okiełznania go są nazwy kolejnych etapów nauki (żelazo, miedź, brąz, srebro, złoto) oraz fakt, że każdy z magów bierze pod opiekę kilkoro uczniów. O tym, jak przebiegają lekcje młodych adeptów magii, dowiadujemy się z rozmów pomiędzy nimi. Sama tytułowa ,,próba żelaza” jest dość niejasna i niedopracowana, co jest sporą wadą, biorąc pod uwagę fakt, jak ważną rolę ona odgrywa. Jeśli chodzi o nauczycieli, to zlewają się oni w jeden bezimienny tłum. Ktoś jest wredny, ktoś wymagający, ktoś próbuje zgrywać tajemniczego mentora. Każdy z nich pojawia się tylko na moment i odgrywa tak nieznaczącą rolę, że po skończonej lekturze w żaden sposób nie jestem w stanie przypisać imienia do charakteru. Magisterium nie budzi tej myśli ,,o, chciałabym się tam uczyć! Ta szkoła jest fantastyczna!”. Nic z tych rzeczy. Odniosłam wrażenie, że Clare i Black stworzyły ją, bo młody mag po prostu gdzieś musiał się podziać, a magiczna szkoła to prosty sposób, by przyciągnąć czytelników. Przecież chyba każdy czeka na nowe objawienie z powieściowego świata czarów. I tak, świadomie nawiązuję tutaj do rzeczywistości wykreowanej przez Rowling – skoro Black i Clare zdecydowały się na napisanie książki podobnej do ,,Kamienia filozoficznego” i utrzymanej w podobnym duchu, powinny również postarać się o stworzenie wiarygodnej, bogatej w szczegóły rzeczywistości. Inaczej ich książka ginie pod nawałem porównań. Magisterium ,,jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie”. Ukryte w jaskiniach pod ziemią, otoczone przez las pełen dzikich, zainfekowanych złą magią zwierząt. I to właściwie… byłoby na tyle. To magowie nie mają własnego świata? Nic związanego z nimi nie dzieje się poza Magisterium? Cóż, podczas gdy autorzy ścigają się w stwarzaniu coraz to wymyślniejszych alternatywnych rzeczywistości i nowych światów, ten duet skupił się na pchaniu historii do przodu, nie rozglądając się na boki. Mapa pełna białych plam im nie przeszkadza, ale czytelnicy mogą mieć co do tego odmienne zdanie.

Świat nie zachwyca, a jak jest z fabułą? Osią ,,The Iron Trial” jest wojna magów oraz masakra, w której zginęła matka Calluma. Chłopiec, który jako jedyny przeżył rzeź, dorasta pod opieką ojca. Jedyną pamiątką przeżytej przez niego masakry jest niesprawna noga. Magowie walczą z Enemy of Death (przeciwnik śmierci, wróg śmierci), który skrywa twarz za maską i nosi czarną pelerynę. Mijają lata i Callum trafia do Magisterium, szkoły dla początkujących magów, gdzie spotyka Tamarę i Aarona, z którymi się zaprzyjaźnia. Niestety, nie wszyscy uczniowie pałają sympatią do Calluma, a surowi nauczyciele – magowie nie ułatwiają adaptacji w nowym miejscu… Tak rozpoczyna się magiczna przygoda w Magisterium.

,,The Iron Trial” jest niezbyt błyskotliwą powieścią, choć w szarzyźnie fabularnej kryje się kilka błyszczących kamieni. Spodobała mi się idea magii rozdzielonej na poszczególne żywioły plus dodatkowy: chaos. Splecenie alchemii z magią nie jest może rozwiązaniem w stu procentach oryginalnym, ale nadal jest wykorzystywane na tyle rzadko, że jego pojawienie się nie drażni. Związane z magią stworzenia również nie są odkrywczym elementem, ale w ciekawy sposób wpleciono je do szkolnego krajobrazu. Za plus uznaję również obrazki, które rozpoczynają każdy rozdział. To niewątpliwie wizualnie uatrakcyjnia lekturę powieści.

,,The Iron Trial” ma bardzo interesujące zakończenie, które na dobrą sprawę ratuje przeciętną całość i zachęca do sięgnięcia po drugi tom. Zastanawiam się, jak autorki rozwiną dalej historię Calluma i jego przyjaciół. Związany z nimi pewien wątek ma naprawdę duży potencjał, pozostaje tylko pytanie, czy zostanie on wykorzystany w następnych tomach. Jeśli tak, to jestem skłonna wrócić do Magisterium. Autorki pokazały tutaj iskrę i pomysłowość, i aż żałuję, że nie potrafiły rozciągnąć tego na całą powieść, nie tylko zakończenie.

Biorę pod uwagę fakt, że Magisterium to książka dla młodszego czytelnika. On może polubić Calluma, psotnego nastolatka, który próbuje odnaleźć się w świecie często groźnej magii. Prosta historia może dostarczyć rozrywki mniej doświadczonemu molowi książkowemu. Starsi czytelnicy, szczególnie ci, którzy znają przygody Harry’ego Pottera, raczej nie znajdą w Magisterium nic dla siebie. To jedna z tych książek, w której autorzy uznali, że młodszy czytelnik nie potrzebuje rozbudowanego świata, wielowymiarowych charakterów i ciekawie poprowadzonej akcji, wystarczy rzucić mu okrojone ochłapy czegoś, co było wcześniej popularne.

Bohaterowie niekoniecznie mają siłę przebicia. Polubiłam Calluma, ale jego przyjaciół – Aarona i Tamarę – nie ma za co lubić. Nie to, że są antypatyczni, po prostu nie mają żadnych charakterystycznych cech, które by czyniły z nich indywidualności. Ot, tylko śledziłam ich perypetie na stronach powieści, ale nic poza tym. Nie zżyłam się z nimi i szczerze mówiąc niewiele mogę o nich powiedzieć. Brakuje im zainteresowań, nawyków, charakterystycznych cech.

Jeszcze za wcześnie, by wyrokować, czy Callum Hunt zostanie godnym następcą Harry’ego Pottera. Seria bazująca na podobnych elementach i skierowana do tej samej grupy wiekowej, musiałaby wykreować świat o wiele barwniejszy od tego, który stworzyła Rowling. A nawet usuwając na bok Harry’ego – seria musiałaby wykreować barwny świat. Po prostu. By rzeczywiście było w nim czuć magię. Jak na razie, nie ma w pierwszym tomie żadnego elementu, który pozwoliłby Magisterium przewyższyć Hogwart, tudzież zapaść w pamięć i powodować u czytelnika nagłą chęć przenosin do fikcyjnego świata. Nie znam twórczości Holly Black, ale za to druga z autorek, Cassandra Clare, nie jest mi obca i powiem szczerze: spodziewałam się po niej o wiele więcej.
 
,,Magisterium: The Iron Trial” to powieść zaledwie przeciętna, bez względu na to, czy porównuje się ją do Harry’ego Pottera, czy nie. Oprawa graficzna, znane nazwiska i przedpremierowy szum związany z powieścią zapowiadały papierową magię. Niestety, z obiecanej magii pozostała tylko tania wróżba z gazetowego ogłoszenia.

_________
źródło:
http://www.pinterest.com/pin/428404983277542945/
http://www.pinterest.com/pin/428404983277218598/
http://www.pinterest.com/pin/428404983277227249/
http://www.pinterest.com/pin/428404983277218617/
http://www.pinterest.com/pin/428404983277218613/

16 komentarzy:

  1. Szkoda, że występuje tu tyle nawiązań do Harrego, ale na dobrą sprawę może to i dobrze. Jestem bardzo ciekawa tej książki bardziej ze względu na jedną z autorek niż na samą fabułę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że ze względu na dużą popularność Clare w Polsce, powieść pojawi się i u nas. Wtedy będziesz mogła zaspokoić swoją ciekawość :).

      Usuń
  2. Szkoda, że autorki nie udzwignely tematu. Szkoda, lubię młodzieżowe serię i pewnie kupiłbym, gdyby ją u nas wydano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja to powtarzam ,,spróbować zawsze możesz" :). To seria dla zdecydowanie młodszych nastolatków (tak około lat dwunastu) i w tym przypadku dorośli nie mają tu czego szukać, to niestety nie jest kolejny Harry, który kradnie serca bez względu na wiek czytelnika.

      Usuń
  3. Od początku ta seria nie budziła mojego większego entuzjazmu. Zawsze jest problem z takimi książkami, które przez większość fabuły są nie za ciekawe, powtarzają znane pomysły i motywy ale nie dorównują ich poprzednim wykonawcom, a na koniec mają super zakończenie. Dylemat.
    Może sięgnę, jeśli za lat parę będzie gdzieś tam w biblio, ale wcześniej raczej nie. Dzięki za twoje wrażenia z lektury! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dylemat mam straszny w związku z zakończeniem. Jego pomysłowość zupełnie nie pasuje do przeciętnej reszty. Drugi tom ma pojawić się we wrześniu przyszłego roku, do tego czasu może podejmę decyzję, czy po niego sięgnać :).

      Usuń
  4. No cóż płakać nie będę. I tak mnie do serii nie ciągnęło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak na razie to muszę sięgnąć po jakąś książkę autorstwa pani Clare, a wtedy się zagłębię w resztę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej zacząć od Miasta Kości, ewentualnie od Mechanicznej trylogii :).

      Usuń
  6. Za dużo tu widzę nawiązań do Harry'ego. Magia,szkoła, trójka przyjaciół, niebezpieczny czarnokoksiężnik... Nie podoba mi się, że autorki aż tak licznie powieliły w swojej historii kilka wątków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu czytelników jest z tego niezadowolonych. Na zagranicznych blogach wciąż i wciąż dyskutuje się o tym, czy Black i Clare zrobiły dobrze, czy za bardzo się zainspirowały.

      Usuń
  7. Nie lubię tej autorki tak samo, jak niektórzy nie lubią Rowling. Gusta bywają różne, ale ja na pewno nigdy nie sięgnę po reszt ę jej książek.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie jestem przekonana do tej książki, i chyba bym nadal nie była nawet jeśli napisałabyś tutaj pean pochwalny, jakoś po prostu : dwoje autorów plus bazowanie na czyimś sukcesie (tutaj: Rowling) niekoniecznie mi odpowiada... jak dla mnie magiczna szkoła zawsze będzie jedna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki. Książka zapowiada się nieźle. Ale może najpierw zacznę od rozsławionego "Miasta kości", wtedy może zagłębię się w resztę :)

    http://czytanie-moja-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiekowo chyba jednak nie dla mnie, więc w razie polskiego wydania i tak nie szukałabym tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, szkoda. Zapowiadało się fajnie, ale już fakt, że tło historii jest niedopracowane (brak opisów lekcji, książek nawiązujących do historii, jakiegoś świata) skutecznie mnie zniechęca, bo w takich książkach to dla mnie podstawa.

    OdpowiedzUsuń