28 kwi 2014

,,Księżyce Jowisza" - Alice Munro [przedpremierowo]


Tytuł: Księżyce Jowisza
Autor: Alice Munro
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: [zapowiedź] 21 maja 2014
Ilość stron: 384
Cena: 38 zł - miękka oprawa
              44,90 zł - twarda oprawa



~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Literackie


Z Alice Munro po raz pierwszy spotkałam się dzięki książce Taniec szczęśliwych cieni, która uświadomiła mi, że moja niechęć do sięgania po opowiadania może być dużym błędem. Myślałam, że krótkie historie zazwyczaj pozostawiają czytelnika z poczuciem niedosytu, nie pozwalają mu zżyć się z bohaterami i dobrze zagłębić w ich świat. Teraz mogę powiedzieć, że zostałam z tego błędu wyprowadzona.

Księżyce Jowisza to książka, która swoją premierę miała w 1982 roku. Po trzydziestu dwóch latach do rąk czytelników trafi polski przekład. Tomik otwiera wstęp napisany przez autorkę, który jest nie mniej interesujący niż same historie. Munro pisze o jej stosunku do opowiadań oraz procesie ich powstawania. Okazuje się, że linia fikcji i linia biografii mogą splatać się ze sobą na wiele sposobów. Gdy czytelnik już na progu jest witany przez pisarkę tak ciekawymi anegdotami, to już wie, że dalsze spotkanie będzie bardzo interesujące.

Na Księżyce Jowisza składa się jedenaście opowiadań, w tym jedno dłuższe, podzielone na dwie części. Początkowo planowałam omówić każde z nich z osobna, ale po zastanowieniu zaniechałam tego. Odkryjcie Księżyce Jowisza sami, bez mojego uprzedzania, co was czeka po drodze. Niech ten tom będzie dla was kompletną niespodzianką i tajemnicą, byście mogli poznawać bohaterów nie znając ich historii z drugiej ręki.

Wszystkie opowiadania, choć spięte wspólną klamrą relacji międzyludzkich i przemian bohaterów, różnią się od siebie. Niektóre obejmują potężny kawałek czasu, inne skupiają się na chwilach. Mówią o miłości, przyjaźni i zdradzie; o tym, że kochać i zdradzić można nie tylko drugiego człowieka, ale i swoje pochodzenie. Niektóre przemiany dokonują się cicho, ledwie dostrzegalnie i nie zawsze dotyczą głównej postaci, a inne z kolei przetaczają się po linijkach niczym burza. Autorka osadza każde opowiadanie w konkretnym, czasem zaskakującym miejscu, udowadniając, że subtelne relacje między ludźmi mogą mieć miejsce zarówno w murach szkoły, jak i… ubojni indyków. Pisze o osobach młodych i starszych, o małżeństwach, narzeczeństwach, rozwodnikach i samotnikach. O pracujących umysłowo i fizycznie. O dzieciach, kobietach i mężczyznach. Pisze o codzienności każdego i robi to w taki sposób, że fascynuje nas historia, którą tak naprawdę znamy i słyszeliśmy z milion razy. Urok prozy Noblistki tkwi w jej obserwacjach, w zauważaniu małych codzienności, które my pomijamy, bo są dla nas tak zwyczajne, że aż niewarte uwagi. Pisarka potrafi w kilku słowach nakreślić sylwetkę bohatera, którego czytelnik z łatwością może sobie wyobrazić, bo, po raz kolejny, jest to ktoś ,,z sąsiedztwa".

Słowa Munro się chłonie i delektuje. Powoli, nieśpiesznym tempem przechodzimy przez kolejne opowiadania, przyglądając się każdemu bohaterowi i każdej bohaterce. Mamy sposobność, by pożyć przez chwilę cudzym życiem i doświadczyć, w jaki zaskakujący sposób mogą splatać się ludzkie losy. 

Dla mnie te historie są pełne – nie pragnę wiedzieć więcej a i niczego mi w nich nie brakuje. Nie znaczy to w żadnym wypadku, że autorka źle pisze i że najzwyczajniej w świecie nie interesują mnie losy bohaterów. Jest zupełnie odwrotnie. Po prostu czuję, że wszystko, co mogło zostać opowiedziane, opowiedziane zostało. Nie pominięto żadnego elementu czy wydarzenia, nawet najmniej istotnego. To proza, która syci czytelnika.

Gdybym miała krótko podsumować pierwszy (Taniec szczęśliwych cieni) i drugi (recenzowane Księżyce Jowisza) tom opowiadań Alice Munro, to chyba zdecydowałabym się na słowa ,,niezwykłość codzienności”. Każda historia jest wyjątkowa, choć przedstawia życie, które na dobrą sprawę może toczyć się tuż za ścianą albo w naszym domu.

Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Alice Munro, to Księżyce Jowisza świetnie nadają się jako książka na pierwsze spotkanie, a jeśli macie za sobą jeden tom bądź więcej, to dobrze wiecie, że jest to proza, z którą warto spotykać się wielokrotnie.

23 kwi 2014

Stosik z okazji Światowego Dnia Książki

Co prawda nie należę do ,,stosikowców", nie wstawiam zdjęć swoich zbiorów, choć wprost uwielbiam oglądać cudze książkowe stosy. Dzisiaj jednak zrobię mały wyjątek i też pochwalę się tytułami, które w najbliższym czasie mam zamiar przeczytać. W końcu Światowy Dzień Książki trzeba jakoś uczcić :)

Większość to tak zwane ,,zakupy własne", niektóre książki wygrałam w konkursie i pojawił się nawet jeden egzemplarz recenzencki.



 

Od góry:


Księżyce Jowisza Alice Munro - egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Literackiego; premiera 21 maja 2014. Ja przepadłam już po kilku pierwszych stronach i mam głęboką nadzieję, że cały tom jest równie urzekający.

Tonąca dziewczyna Caitlín R. Kiernan - zakup własny. W prawie każdej recenzji tej powieści pojawiają się słowa ,,mroczna" i ,,niepokojąca". Jak dla mnie - to nie ma lepszej rekomendacji.


Nowy Jork
Magdalena Rittenhouse - zakup własny, upolowany na chwilowej przecenie na empik.com - 32 zł zamiast 45 to JEST promocja :). Miłości do NY ciąg dalszy. Poza tym, to Wydawnictwo Czarne, znaczy - można brać w ciemno, bo wiadomo, że to kawał dobrej książki.


Ciemno, prawie noc
Joanna Bator - wygrana na LubimyCzytac.pl. Perełka stosiku - z autografem. Dwie poprzednie powieści tej autorki mnie zachwyciły, teraz mam szansę zapoznać się z książką uhonorowaną Nagrodą Nike.


Brudny świat Agnieszka Lingas-Łoniewska - wygrana w blogowym konkursie. Autorka ma wiele fanek, co widać na blogach. Dla mnie będzie to pierwsze spotkanie z jej twórczością, zobaczymy co z tego wyniknie.


Wszystko zostaje w rodzinie Aneta Jadowska - zakup własny. Powiem krótko: Dora Wilk i jej kompania. Zaczytywałam się w trzech poprzednich tomach, więc i najnowszej powieści nie mogło u mnie zabraknąć.

Sto imion Cecelia Ahern - wygrana w blogowym konkursie. Autorkę znam tylko z powieści P.S. Kocham Cię, którą zaliczam do swoich ulubionych. Coś czuję, że ja i jej dalsza twórczość się polubimy :) Dodatkowo na wewnętrznym skrzydełku okładki widnieje zapowiedź najnowszej powieści Ahern - ja już z wyprzedzeniem nie mogę się doczekać.

Jej wszystkie życia Kate Atkinson - zakup własny. Zdobywczyni m.in. Goodreads Choice Awards 2013, tytułu przyznawanego przez czytelników. Książka, której anglojęzyczne wydanie swego czasu widziałam wszędzie. Czytelnicy chwalą, a ja mam zamiar się przekonać ,,o co ten szum".

Zimowa opowieść Mark Helprin - zakup własny. Rzekomo arcydzieło. Przed premierą bardzo intensywnie reklamowana. Wielopłaszczyznowość i realizm magiczny. Nowy Jork. Oby rzeczywiście była tak dobra jak mi się wydaje.

Złodziejka książek Markus Zusak - zakup własny. Książka, którą czytali chyba wszyscy oprócz mnie. Już od dawna chciałam się z nią zapoznać, a teraz mam dodatkową motywację w postaci ekranizacji. Jak powszechnie wiadomo - książka przed filmem.



To tyle. Zdecydowanie powyższe tytuły umilą mi oczekiwanie na premierę
City of Heavenly Fire C.Clare (już za 35 dni!) oraz Mr Mercedes S.Kinga 
(41 dni).

18 kwi 2014

Liebster Blog Award #2

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez blogerkę Marre S z bloga miedzysklejonymikartkami.blogspot.com


Na czym polega LBA?

,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób, informujesz ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie można nominować bloga, który Cię nominował."

Za kolejną nominację dziękuję, a oto moje odpowiedzi :)




~~***~~



Dlaczego czytasz?

…bo jestem kiepską sportsmenką i nie potrafię rysować *złowieszczy śmiech*

A tak na serio – to już uzależnienie. Nie mogę nie czytać, nieważne, czy mówimy o popularnej, niezbyt ambitnej literaturze, którą wciągam taśmowo, czy o bardziej wymagających tytułach. Czytam, bo lubię; czytam, bo moja wyobraźnia to głodomór i ciągle domaga się jedzenia :) ; czytam, bo książki zainteresowały mnie, gdy byłam dzieckiem i tak mi już zostało; czytam, bo tylko tak mogę być w wielu miejscach na raz i żyć życiem innych osób; czytam… bo tak.


Jaki gatunek najchętniej czytasz?

Nie mam konkretnego gatunku, częściej skupiam się na autorze czy zagadnieniu, jaki porusza książka. Jednak są gatunki, które najczęściej powtarzają się w mojej biblioteczce:

- horror,
- powieści obyczajowe wszelkiej maści, w tym New Adult & Young Adult,
- książki podróżnicze,
- reportaże/literatura faktu,
- fantastyka ze swoimi podgatunkami


Jacy są twoi ulubieni autorzy i dlaczego?

Tutaj też paskudnie nieoryginalna będę. Moimi ulubionymi autorami są:

- Stephen King
Miewa książki lepsze i gorsze, wiem to dobrze jako fanka. Podziwiam jego niesamowitą wyobraźnię oraz kawał porządnego warsztatu. King potrafi stworzyć horror, jak i powieść o dorastaniu. Sprawdza się w prawie każdym gatunku i oprócz atmosfery, fabuły i lokacji, nie zaniedbuje również portretów psychologicznych postaci. Po prostu dba o każdy element powieści, a ja, jako czytelnik, zatapiam się w tym świecie i w większości przypadków nie chcę go opuścić, nieważne, jak krwawe i straszne wydarzenia mają tam miejsce.

- J.K. Rowling
Ludzie mogą mówić co chcą, ale ja nie wyobrażam sobie swojego dzieciństwa bez Harry’ego Pottera. To w dużej mierze dzięki niemu stałam się molem książkowym. Jasne, wcześniej też czytałam książki, ale magia Hogwartu jeszcze bardziej wciągnęła mnie w czytelniczy świat. Poza tym, ,,Trafnym wyborem” autorka udowodniła mi, że potrafi pisać nie tylko dla dzieci i nie tylko o magii.

- Ellen Hopkins
Jest to autorka w Polsce nieznana, a wielka szkoda. Przeczytałam pięć tomików jej pióra i mam wielką ochotę na kolejne. Specjalizuje się ona w poruszaniu trudnych tematów, m.in.: uzależnień, przemocy, problemów z rodzicami, z wiarą, ze związkiem, z samookaleczeniem, z akceptacją… Co jest niezwykłe w jej twórczości to to, że czyni ona z prozy poezję. Kolejne zdania formuje w wersy, często rozbija je na graficzne znaki, a kolejne rozdziały mają formę białych wierszy. Autorka korzysta z niecodziennych metafor i zamieszcza w swoich książkach wiele trafnych, ale niewygodnych dla niektórych, spostrzeżeń.

- Haruki Murakami
Nie spodziewałam się, że jego, bądź co bądź, specyficzna twórczość trafi i do mnie. Po przeczytaniu Norwegian Wood przepadłam kompletnie. Nieprosta prostota i pozorne nieskomplikowanie jego twórczości wciągają czytelnika do innej rzeczywistości. Lubię tę otoczkę tajemniczości, która otacza wszystkie jego książki. Choć często buduje swoją historię z tych samych elementów, to nigdy nie wiem, do czego mnie to doprowadzi.

- Jodi Picoult
Picoult lubię za poruszanie ciekawych i jednocześnie trudnych zagadnień. Często zmusza mnie do myślenia ,,co ja bym zrobiła w takiej sytuacji?”. Nieważne, nad jakim problemem Picoult się pochyla, zawsze jest merytorycznie przygotowana do opisywania go.

- Neil Gaiman
Czy jest coś, za co można Gaimana nie kochać? Jego książki są fantastyczne w każdym znaczeniu tego słowa, dając świadectwo nieposkromionej wyobraźni. I do tego zawsze czyha gdzieś w tle groza… Poza tym, tak pozaczytelniczo, łączy nas miłość do czarnego koloru :)


Która z książek, jakie przeczytałeś/-aś, najbardziej oczarowała cię stylem, językiem? (może być ogólnie autor)

Frapujące pytanie. Ostatnio oczarowały mnie ,,Piaskowa góra” i ,,Chmurdalia” Joanny Bator. Przytoczę tu fragment mojej recenzji ,,Autorka fantastycznie włada słowem, co w połączeniu z równie dobrym zmysłem obserwacji daje niezwykły efekt. Przyziemna codzienność styka się z duchowością, prosty język niepozbawiony wulgaryzmów sąsiaduje z poetyckimi metaforami.”


Gdzie najczęściej czytasz (dom, szkoła, środki komunikacji publicznej itp)?

Zdecydowanie w domu, choć, przy sprzyjającej pogodzie, lubię również czytać na łonie natury, czy to w parku, czy na działce.


Na co najbardziej zwracasz uwagę w księgarni/bibliotece, jeśli zupełnie nie znasz znajdujących się tam pozycji ani autorów?

Hmm… Ciekawe pytanie. Zazwyczaj rozglądam się za znanymi mi autorami albo tytułami, o których wcześniej coś słyszałam/czytałam. Rzadko wstępuję do księgarni ,,na ślepo”, bo mam tak długą listę książek do przeczytania, że zawsze rozglądam się za czymś konkretnym. Jeśli jednak żaden z tytułów/autorów nic mi nie mówi, to kieruję się kilkoma innymi elementami: tytuł – jeśli mnie zaciekawi, wtedy sięgam po książkę, by zapoznać się z opisem z tyłu okładki; sama okładka – wiadomo, oprawa graficzna potrafi przyciągnąć wzrok i skusić czytelnika; jeśli już mam książkę w ręce, to oczywiście zwracam uwagę na opis, zaglądam do środka i czytam fragment.


Wymieniasz się książkami, sprzedajesz, czy zostają one z tobą na zawsze?

Wymieniam się, ale na zdecydowanie mniejszą skalę niż dawniej. Często sprzedaję książki bądź oddaję pojedyncze egzemplarze za darmo. Są książki, które zatrzymuję i takich jest najwięcej, ale są też tytuły, które mnie rozczarowały i nie widzę powodu, by trzymać je na półce. Zatrzymuję głównie tytuły, które mnie zachwyciły, bądź zrobiły na mnie wrażenie. Albo po prostu miło spędziłam z nimi czas :) W przypadku pozostałych, liczy się dla mnie sam fakt obcowania z daną książką i ukrytą w niej historią a nie to, że jej papierowa wersja stoi na mojej półce.


Masz jakieś strategie podczas kupowania książek (przez Internet, wyprzedaże)?

Zazwyczaj kupuję przez Internet, bo mimo, że uwielbiam księgarnie i ich klimat, to często wirtualne zakupy pozwalają zaoszczędzić więcej pieniędzy. Korzystam z wyprzedaży, ale specjalnie nie czatuję na okazje. Mam listę książek, które muszę przeczytać/kupić i jej się trzymam – jeśli w tym samym czasie natrafię na promocję, to z niej korzystam.


Dlaczego założyłeś/-aś bloga?

Na początku miałam jedynie konto na LubimyCzytac.pl, gdzie z czasem zaczęłam publikować swoje recenzje. Obserwując innych użytkowników, zauważyłam, że coraz więcej z nich otwiera własne blogi z recenzjami. Spodobał mi się taki pomysł – posiadania własnego kawałka Internetu, wygospodarowanie kącika w blogosferze dla siebie. Tak oto, w listopadzie 2011 roku, zainspirowana utworem oraz teledyskiem mojego ukochanego zespołu, wręczyłam samej sobie klucze do pokoju o numerze 6277 :)


Jak inaczej spędzasz czas niż czytając i blogując? Jakieś hobby?

Jeśli chodzi o hobby, to:

- lubię słuchać muzyki,
- interesuję się fotografią (zarówno cudzymi pracami, jak i sama pstrykam od czasu do czasu),
- uwielbiam podróżować, nawet jeśli są to jednodniowe wypady gdziekolwiek. Sama myśl o podróży, nieważne jak malutkiej, dodaje mi energii :)
- i chyba moja największa miłość, czyli pisanie. Czytam i amatorsko recenzuję, a z drugiej strony sama piszę, już od kilku dobrych lat. Gdy zaglądam do szuflady ze swoją dawną twórczością, na przykład ze szkoły podstawowej, to nie mogę powstrzymać uśmiechu, gdy widzę swoje pierwsze, nieporadne próby ;) Skończyłam swoją pierwszą powieść, która ma już za sobą etap ,,leżakowania” i poprawek, teraz czekam na to, co w związku z nią przyniesie los ;)


Lubisz słuchać muzyki? Jak tak, to jakiej (gatunek, wykonawcy)?

Gatunki… Nie lubię się bawić w gatunki, bo to prosta droga, by wpaść w milion kategorii i podkategorii, i się z tego nie wyplątać. Generalnie lubię rock i jego pierdyliard odmian. Pop też lubię. I pop-rock. I punk. I…

Kurczę, widzicie do czego prowadzi wymienianie ulubionych gatunków? Człowieka prędzej szlag trafi niż dojdzie z tym do ładu. Ktokolwiek wymyślił, że szufladkowanie cokolwiek ułatwia, chyba nie wiedział, ile tych szufladek można stworzyć.

Wymienianie ulubionych wykonawców to nieco łatwiejsze zadanie. No to lecimy:

- 30 Seconds to Mars
- Bring Me the Horizon
- Young Guns
- Linkin Park (w nowszych kawałkach próbuję się zakochać, ciężko mi to idzie, zdecydowanie wolę ich starsze płyty. Przynajmniej na razie)
- Muse
- Panic! At the Disco
- Poets of the Fall
- Three Days Grace
- Paramore
- Fall Out Boy
- Imagine Dragons
- My Chemical Romance
- AFI
- Florence and the Machine
- Evanescence
- Breaking Benjamin
- Pidżama Porno
- Strachy na Lachy
- Nine Inch Nails
- One Republic
- Pink

Plus milion pojedynczych utworów różnych wykonawców, którzy okazjonalnie przewijają się na mojej playliście. Jak widać, ortodoksyjny przeciwnik współczesnej muzyki powiedziałby, że słucham komercyjnej papki, ale mam to centralnie… Wiadomo gdzie.

To koniec na dziś. Pozdrawiam! :)


16 kwi 2014

W następnym odcinku... zwiastun filmu ,,Jeśli zostanę"

Moi drodzy, coś czuję, że będzie to rok złamanych serc i zapłakanych czytelników. Całkiem niedawno zadebiutował w sieci zwiastun Gwiazd naszych wina, a wczoraj pojawił się pierwszy zwiastun filmu Jeśli zostanę, ekranizacji książki o tym samym tytule, autorstwa Gayle Forman (TUTAJ możecie przeczytać moją recenzję powieści). Premiera filmu w USA planowana jest na 22 sierpnia 2014 roku.

Oto zwiastun:

 
Muszę przyznać, że - jak na razie - moje odczucia są pozytywne. Wiadomo, zwiastun to wierzchołek góry lodowej, ale dobrze wiedzieć, że przynajmniej ten wierzchołek nieźle wygląda.

A jakie są wasze wrażenia? Czytaliście książkę? Zamierzacie obejrzeć film?

,,Crushed" - Sara Shepard

 Crushed (Pretty Little Liars, #13)

Tytuł: Crushed 
Autor: 
HarperTeen, 2013
Ilość stron: 336


Polskie wydanie
Dotychczasowe tomy wydawało wydawnictwo Otwarte, więc możemy spodziewać się, że i ten tom wkrótce się pojawi.
Jak na razie, brak konkretnych informacji.


~~***~~

Liczba trzynaście już od dawna utożsamiana jest z pechem. Ludzie przesądni unikają jej jak tylko mogą, nawet ci niezbyt przesądni są jakby czujniejsi w piątek trzynastego. Jednak jest ktoś, kto trzynastkę zbywa wzruszeniem ramionami – są to najbardziej pechowe dziewczyny na świecie: Aria, Emily, Spencer i Hanna. Jednak, dla własnego dobra, nie powinny lekceważyć tej złej wróżby, bo właśnie trzynasty tom serii przyniesie im pecha chyba największego z możliwych.

Jak w każdym z tomów, tak i w tym tytuł ma niebagatelne znaczenie. Crushed można bowiem przetłumaczyć jako zgnieciony, rozdrobiony, zmiażdżony i… zdruzgotany. Oj tak, można było się spodziewać, że ilość tajemnic i kłamstw przygniecie, czy wręcz zmiażdży bohaterki, jednak co takiego wyjdzie na jaw, co zdruzgocze dziewczyny?

Do Rosewood zawitała wiosna, co oznacza mrożone sojowe latte, świeży manicure w pastelowych kolorach – i bal. Kiedy prawie wszyscy przeglądają wieszaki w poszukiwaniu idealnej sukni, Hanna, Spencer, Emily i Aria polują na coś innego. Szukają A.

Hanna rezygnuje z kampanii na królową balu na rzecz wolontariatu w klinice leczenia oparzeń, gdzie przebywa jedna z ofiar A. Emily za cel obiera sobie szpital psychiatryczny, gdzie grzebie w przeszłości Ali, co owocuje zwariowanymi konsekwencjami. Spencer nawiązuje kontakt z tajemniczym prywatnym detektywem, który ma pomóc jej w prześladowaniu jej prześladowcy. Jednak kiedy ich wspólne sesje stają się trochę zbyt prywatne, umyka im główny cel, jakim jest śledzenie A… Aria jest przerażona faktem, że A jest zdecydowanie bliżej, niż myślała. Kiedy jej mroczny sekret z Islandii wychodzi na jaw, odkrywa, że najprawdopodobniej jedyna osoba, przed którą starała się ukryć prawdę, tak naprawdę znała ją przez cały czas.

Kłamczuchy wreszcie podejmują walkę z A. Jednak bez względu na to, co robią, A jest zawsze o krok przed nimi, gotowy całkowicie je zniszczyć.

Ta seria powinna skończyć się kilka tomów temu – takie jest moje zdanie. Od tomu dziewiątego wzwyż słychać, jak trzeszczy w szwach rozciągana na siłę intryga. Autorka z różnym skutkiem dorabia nowe wątki i tajemnice, czasem trafiając w dziesiątkę i przywracając serii odrobinę świeżości znanej z pierwszych tomów, gdy jeszcze śledztwo fascynowało, a nie nudziło. Crushed jest właśnie taką książką, która dla mnie stanowi miłe zaskoczenie. Tak oceniając… trzy gwiazdki na pięć, powiedzmy. Dlaczego nie więcej? Bo jest niezłe na tle kilku poprzednich złych tomów, ale nadal poziomem odstaje od bardzo dobrych tomów 1- 8. 

Ujmując to prostymi słowami: ,,w końcu coś się dzieje”. Choć wydarzenie otwierające książkę sprawiło, że zwątpiłam w nawet szczątkowe istnienie inteligencji u jednej z bohaterek, to dalej akcja toczy się dość sprawnie. Co nie znaczy – że bez wad. Emily, Aria, Hanna i Spencer nie byłyby sobą, gdyby w trakcie śledztwa nie popełniły miliona błędów, ale teraz przynajmniej starają się robić coś, co ma sens. Każda z nich podejmuje inny trop, co prowadzi do odkrycia wielu interesujących informacji na temat przeszłości Ali. A, który tradycyjnie wie wszystko, widzi wszystko i jest wszędzie, skutecznie podgrzewa atmosferę, nie pozwalając dziewczynom na odpoczynek. Gnamy przez kolejne strony, chcąc dowiedzieć się, co takiego ważnego zdołała odkryć każda z postaci, gdy przesunięto nas do innego wątku. Napięcie nie maleje przez całą powieść.

Oczywiście bohaterki nadal są marionetkami w rękach A i są w stanie ciągłej paniki. Nawet sobie nie wyobrażacie, ilu kłopotów uniknęłyby, gdyby choć raz spojrzały na wszystko trzeźwym okiem. Wiem, że ich sytuacja jest paskudna, ale nie polepszają jej bieganiem na oślep. Z jednej strony paranoicznie oskarżają wszystkich o wszystko, ale z drugiej to nie przeszkadza im w zwierzaniu się każdej napotkanej osobie. Zastanawiam się, kiedy przyjdzie im do głowy, że gdy śledztwo nabiera rozpędu, to oznacza to tylko tyle, że idą szlakiem przygotowanym uprzednio przez A? Dziewczyny podejmują walkę, co zasługuje na pochwałę, ale każde ważne odkrycie okupione jest równie poważnymi kłopotami, głównie przez ich bezmyślność i nieumiejętność rozgrywania trudnych potyczek. 

Zakończenie, jedno z lepszych w całym Pretty Little Liars, zdecydowanie zachęciło mnie do sięgnięcia po czternasty tom. Uprzedzam, że wiele, czy też wielu z was może być w szoku. A wyciągnęło swoje łapska po kogoś, kogo całkiem dobrze znamy i my, czytelnicy, i same Kłamczuchy.
 
Jedna z nich będzie naprawdę zdruzgotana.

Ta seria może właściwie trwać bez końca, jak jakaś mordercza Moda na Sukces. W końcu Sara Shepard do perfekcji opanowała powoływanie do życia nowego A, gdy stare już nie daje rady. To taki przepis na Pretty Little Liars: utknęłam i nie wiem, co dalej? Stworzę nowe A! Albo i dwa! Tylko ja długo można to ciągnąć?

Dlaczego ja właściwie kontynuuję czytanie tego ,,tasiemca”, skoro już raz go porzuciłam? Przez zwykłą ciekawość. Chcę poznać szumnie zapowiadany finał i rozwiązanie całej intrygi. Nie jest to najambitniejsza i najmądrzejsza seria zdolna odmienić życie, ale chyba każdy, po tak długim czasie wodzenia za nos, chciałby dowiedzieć się, kto zabił.

I po co.

12 kwi 2014

,,Burned/Rozpalone" - Sara Shepard


Tytuł: Burned
Autor: Sara Shepard
Wydawnictwo, rok wydania: HarperTeen, 2012
Ilość stron: 324


Polskie wydanie

Tytuł: Pretty Little Liars. Rozpalone
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: lipiec 2013
Ilość stron: 328
Cena: 34,90 zł



~~***~~  


 

Stało się. Po długich cichych dniach przeprosiłam się z serią Pretty Little Liars. Ciekawość na temat losów Kłamczuch i A nie pozwoliła mi porzucić serii przed jej zakończeniem.

 

W tej odsłonie Traumy i Paranoi Pretty Little Liars. Rozpalone: Aria, Emily, Spencer i Hanna udają się w szkolny rejs po Karaibach. Ich marzenia o beztroskich i gorących wakacjach pękają niczym bańki mydlane, gdy na pokładzie pojawia się nieproszony gość, a skrzynki odbiorcze ich telefonów zaczynają pękać w szwach od anonimowych wiadomości i szokujących zdjęć. A wrócił i nie zamierza odpuścić. Ma w rękawie nowego asa – dziewczyny przed rejsem zrobiły coś strasznego i niewybaczalnego…

 

W trakcie czytania dwunastego tomu do głowy przyszła mi ciekawa myśl: coraz mniej współczuję dziewczynom, a coraz bardziej kibicuję A (któremukolwiek A, bo ostatnio się ich namnożyło). Głupota, naiwność i totalna nieostrożność w kontaktach z innymi sprawiają, że wręcz pragnie się, by A ukarało Emily, Hannę, Spencer i Arię. Nie wiem, czy to rzeczywisty zamysł autorki, czy to we mnie obudził się ukryty psychopata. Faktem jest, że nieporadność i bezmyślność dziewczyn nadal irytuje, ale jednocześnie z rozbawieniem obserwuje się ich wpadki i pełne paranoi oczekiwanie na karę. Lekkomyślność głównych bohaterek sprawia, że A nawet nie musi się starać. Wystarczy tylko, że stanie z boku i uważnie obserwuje ich poczynania, od czasu do czasu brudząc sobie ręce. Dziewczyny błyskawicznie łykają przynęty A, podręcznikowo wpadając we wszystkie pułapki, które... same na siebie zastawiają. Kłamczuchy co prawda próbują być przebiegłe, ale przebiegłość w wykonaniu ich małych rozumków zawsze kończy się fiaskiem. Dobrze, że ich serialowe odpowiedniczki wiedzą, jak używać szarych komórek (może nie zawsze, ale…), bo inaczej serial byłby nie do zniesienia. 

 

To już dwunasty tom serii, dlatego nie ma większego sensu się rozpisywać. Sara Shepard konsekwentnie realizuje swoje pisarsko-sadystyczne skłonności, jednocześnie dręcząc czytelników nieujawnioną tożsamością A. Trzeba autorce oddać to, że potrafi zainteresować czytelnika stworzoną przez siebie historią i podtrzymywać tą ciekawość przez dwanaście książek. Jeśli myśleliście, że to już koniec serii Pretty Little Liars, to muszę wam powiedzieć, że ten tasiemiec nie zamierza się skończyć. Przynajmniej nie za szybko. Przed nami jeszcze co najmniej cztery tomy: Crushed, Deadly, Toxic i finał, jak na razie bez tytułu.
Szesnaście tomów, matko jedyna. A ja i tak je przeczytam.


Ciekawe, czy Emily, Aria, Spencer i Hanna zmądrzeją w którymkolwiek z nich.


_____
http://ask-miss-alison-dilaurentis.tumblr.com/post/34797003053/ask-miss-alison-dilaurentis
http://pickyrunner.com/2014/01/23/back-to-bmore-and-i-ran/
https://youngadultbookmadness.wordpress.com/2013/04/09/review-burned-sara-shepard/
https://youngadultbookmadness.wordpress.com/2013/04/09/review-burned-sara-shepard/
http://prettylittleliars-gif-quotes.tumblr.com/post/50847594450
http://rebloggy.com/post/pretty-little-liars-friends-pll-spencer-hastings-life-quotes-relatable-girl-quot/30954607469 

11 kwi 2014

Liebster Blog Award #1

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez blogerkę Veroniqusię Waters z bloga http://zakochana-w-ksiazkach-i-w-czekoladzie.blogspot.ie/

Na czym polega LBA? 
,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób, informujesz ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie można nominować bloga, który Cię nominował."

 Za nominację serdecznie dziękuję, a teraz czas na moje odpowiedzi, mam nadzieję, że was nie zanudzę :)


1. Masz książkę, którą wszyscy nazywali genialną, a Tobie wydała się bardzo słaba?

Rzadko zdarza się tak, że absolutnie wszyscy są danym tytułem zachwyceni, a tylko ja źle o nim mówię. Wystarczy dobrze poszukać na blogach i portalach książkowych, by znaleźć każdy rodzaj opinii – pozytywne, negatywne i te bardziej powściągliwe. Choć fakt, jest kilka książek, w stosunku do których jestem w rozczarowanej mniejszości.

2. Bohater literacki, którego nie znosisz?


Nie jest mi tak łatwo podać konkretne nazwisko. Generalnie nie przepadam za postaciami, które przez całą książkę nie potrafią podjąć ani jednej sensowej decyzji i cała fabuła skupia się na ich rozterkach. Albo jak już coś zrobią, to ich zachowanie jest tak nielogiczne, że to aż boli. Nie znoszę bohaterów ,,papierowych”, którzy, niczym Simy, są wyposażeni w podstawowe cechy i zachowania. Kurczę, wystarczy dodać tylko jedno ciekawe hobby do kogokolwiek by ten ktoś nabrał barw!


3. Powieści historyczne czy science-fiction?

Ani to, ani to. Wolę horrory, powieści obyczajowe, książki podróżnicze, reportaże, New Adult & Young Adult, fantastykę i tak dalej, i tak dalej… Rzadko sięgam po powieści historyczne czy science-fiction, a jeśli już, to zazwyczaj są zmiksowane z jakimś innym gatunkiem. Jeszcze chyba nie dorosłam do tzw. hard SF ;)

4. Czym, według Ciebie, powinien odznaczać się dobry kryminał?

 

Powinien wciągnąć mnie w intrygę i zachęcić do stania się kolejną bohaterką powieści, która główkuje ,,kto zabił?”. Poza tym, to chyba tak, jak każda inna powieść, powinien mieć dobrze wykreowanych bohaterów, którym mogę kibicować, których los mnie obchodzi. Poza tym liczy się też fabuła, różnorodne, dobrze splecione wątki i oczywiście… Zwroty akcji. Atmosfera niepokoju w przypadku kryminału też wydaje mi się być pożądana.

5. Ulubiona piosenka? Masz/nie masz, jeśli tak, to jaka? 

O rany, rany, jak ja nie lubię wybierać jednego filmu/utworu/tytułu książki/czegokolwiek spośród wielu ulubionych. Strasznie trudne zadanie. Oczywiście, że mam ulubiony utwór. I to nie jeden czy dwa. Setka czy z dwie – ooo, tutaj to możemy rozmawiać.

Z tej puli mogę przedstawić zaledwie kilka:


30 Seconds to Mars – The Kill 
(choć równie dobrze mogłaby znaleźć się tu cała dyskografia)


Bring Me The Horizon – Go to hell, for heaven’s sake 
(tak samo jak wyżej, to tylko jedna z wielu; słucham ich od niedawna, ale i tak ,,wsiąkłam”)


Panic! At the Disco Casual Affair 
(tak, tak samo jak wyżej i wyżej)


Linkin Park - Papercut 
(po prostu zerknij wyżej)


A Perfect Circle – Passive 
(jedno słowo: Constantine!)
 


6. Co sądzisz o ekranizacjach?

Ryzykowna, ale i dochodowa sprawa dla twórców, całkiem przyjemna sprawa dla mnie. Generalnie lubię oglądać ekranizacje, choć nie raz i nie dwa dostaję białej gorączki, gdy z wielowątkowej, ciekawej książki, scenarzysta z reżyserem zrobią bezsensowną sieczkę, np. na siłę eksponując romans i totalnie mając w nosie inne wątki. Niektóre filmy są niezłe jako osobne twory, ale jako całościowe bądź częściowe odzwierciedlenie książki… Już nie bardzo.

7. Wolisz narrację pierwszoosobową czy trzecioosobową?


W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Chyba nie mam konkretnych preferencji dotyczących narracji.


8. Dokończ zdanie: Najśmieszniejsza książka świata to......?
 

O jeżu. Nie wiem. W sporej ilości przeczytanych przeze mnie książek przewijały się zabawne dialogi czy sytuacje, ale żadna z nich nie utkwiła w mojej pamięci jako szczególnie zabawna. Jeśli chodzi o powieści z humorem, to twórczość Terry’ego Pratchetta całkiem nieźle się spisuje.  

9. Co preferujesz: książki papierowe, e-booki, audiobooki czy kompletnie bez różnicy?

Zdecydowanie książki papierowe, choć nie mam nic przeciwko e-bookom i czasem po nie sięgam. Dlaczego akurat wolę książki papierowe? Cóż, przyzwyczaiłam się do nich, uwielbiam zapach papieru i liczy się dla mnie sam fakt ,,namacalnego” posiadania danego tytułu. W przypadku e-booków trudno mówić o domowej biblioteczce :) Poza tym, w takim natłoku elektronicznych gadżetów, gdzie każdy element zaczyna istnieć wirtualnie, papierowe książki ,,mają duszę” i stają się niepowtarzalne.


10. Rzuciłaś/rzuciłeś kiedyś jakąś książką o ścianę?


Niech pomyślę… Nie, chyba nie. Co prawda było kilka tytułów, które doprowadziły mnie do szewskiej pasji albo miały tak zaskakujące czy niefortunne zakończenie, że miałam ochotę odrzucić je od siebie jak najdalej, ale zawsze kończyło się tylko na chęci. Brutalnych czynów w stosunku do książek nie wykonuję.


11. Lubisz czytać lektury czy raczej niekoniecznie?


Lubię. Mam nawet kilka, które darzę szczególnym sentymentem, jak ,,Zbrodnia i kara” , ,,W pustyni i w puszczy” czy ,,Chłopi”. Zdaję sobie sprawę, że gdyby nie szkoła, to pewnie po niektóre lektury w ogóle bym nie sięgnęła i wiele bym straciła. Choć z drugiej strony, po niektóre lektury warto sięgnąć, gdy ma się czas i dawkować je sobie, bo czytanie na wyścigi (czyli tak, jak wymagają tego w szkole) wiele w lekturach zabija.


 

Uff... To tyle. Teraz byłby czas na moje pytania, ale że absolutnie nie mam na nie pomysłu, to sobie daruję. Może innym razem będę miała natchnienie na pytania, to wybiorę sobie 11 ofiar :)