29 sie 2013

,,52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca" - Jessica Brody

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/178000/178750/150643-352x500.jpg

Tytuł: 52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca
Autor: Jessica Brody 
Wydawnictwo, rok wydania: Fabryka Słów, 2013
Ilość stron: 420
Cena: 34,90


~~***~~



Życie celebrytek i celebrytów to temat – rzeka. Nie ma dnia, by na plotkarskich portalach nie pojawiały się informacje o imprezach, rozbitych samochodach, uzależnieniach, odwykach czy nowych romansach sławnych i bogatych. Paparazzi na nich polują, fani ich obserwują, a oni? Czasem są gotowi zrobić wszystko, byle tylko o nich pisano. W tej celebryckiej grupie spory odsetek stanowią dziedziczki fortun. Wśród nich jest również Lexington Larrabee, siedemnastoletnia spadkobierczyni, której historia zaczyna się od wjechania na podwójnym gazie w sklepową witrynę. Tak dzięki książce ,,52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca”, po raz kolejny wkraczamy w świat sławnych i bogatych.

Lex odlicza dni do swoich osiemnastych urodzin, kiedy to oficjalnie dostanie opiewający na okrągłą sumkę czek. Niestety, przez jej wybryk wypłata zostaje wstrzymana na kolejne 52 tygodnie, a dziewczyna do tego czasu musi podjąć niskopłatną pracę w 52 różnych zawodach. Jakby tego było mało, dozór nad nią przejmuje nowy stażysta w firmie jej ojca. Początkowo Lexi  i Luke mają ochotę się pozabijać. Początkowo Lexi jest zdolna zrobić wszystko, byle tylko wymigać się od pracy, początkowo… Ale co będzie później?

Książka jest przewidywalna, tutaj Ameryki nie odkryłam – powieść określana mianem ,,chick-lit” ma stanowić prostą i niewymagającą lekturę w domyśle kierowaną do kobiet, tak więc w dużej mierze opiera się ona na schematach. Działa to na podobnej zasadzie co komedie romantyczne: spotykają się –  nawiązuje się nić porozumienia (albo i nie) –  kochają się –  tuż przed końcem dochodzi do awantury – happy end. Z kolei jeśli widzieliście przynajmniej jeden film dla nastolatków o bogatej dziewczynie, która chce/musi zakosztować innego życia, to wiecie już, jak potoczą się wszystkie wątki. Szkoda trochę, że autorka nie spróbowała dodać czegoś nowego, co odświeżyłoby tę historię o Kopciuszku. Na tle schematu nawet najmniejszy ,,twist” może zdziałać cuda.

Najmocniejszą stroną powieści jest Lexie oraz humor, który jej towarzyszy. Dziewczyna ma stanowić portret typowej nastoletniej celebrytki – rozpuszczonej imprezowiczki bez grama rozsądku. Taka postać raczej nie może sobie zaskarbić sympatii czytelnika, prawda? Nic bardziej mylnego! Już od pierwszych stron widzimy dwie twarze Lex i doskonale zdajemy sobie sprawę, co nią kieruje. Rozwydrzona księżniczka jednocześnie jest sympatyczną nastolatką, choć to może wydawać się niemożliwe. W jej postaci ciekawie połączono dwa światy, dzięki czemu czytelnik nie musi przez całą powieść użerać się z różową damulką. Widzimy samotną dziewczynę i imprezowiczkę; bogaczkę, której brakuje podstawowych rzeczy, jak miłość i przyjaźń. Lex jest wielowymiarową postacią, choć nie można powiedzieć, by jej metamorfoza była czymś zaskakującym.  Nie do końca z kolei trafiła do mnie przemiana ojca Lex. Cały czas przemykał gdzieś ukradkiem, kreowany na zimnego i niedostępnego pracoholika, a tu nagle na ostatnich kartach książki piorun strzelił i mamy zupełnie innego człowieka. Tym bardziej trudno w to uwierzyć, gdy Lex stwierdza, że od dwunastu lat nie są rodziną, tak bardzo się od siebie oddalili.

Ciekawie przedstawiono świat sławnych i bogatych, jeśli chodzi o zachowywanie pozorów. Czasem wręcz nabierało to karykaturalnych rozmiarów. Często przyłapywałam się na tym, że współczułam Lexi życia w takim ,,cyrku”, gdzie praktycznie każda z osób ma maskę, której nie zdejmuje nawet przy najbliższych. Jeśli z kolei chodzi o wątek romantyczny, to ,,ujdzie w tłumie” – jak i całość, on też opiera się na schemacie i daje się bezboleśnie śledzić. 

Pomysł 52 prac byłby naprawdę warty uwagi, gdyby nie fakt, że autorka szybko go porzuciła. Dokładniejszy opis ma bodajże z pięć prac, reszta ograniczona jest do jednego zdania w sprawozdaniu, jakie Lexi wysyła Luke’owi. Choć właściwie ta ,,reszta” też nie obejmuje całości – jeśli dobrze pamiętam, bezimiennymi pozostały 32 prace. Nie chodzi mi o to, by autorka opisywała mozolnie każde z zajęć, ale biorąc pod uwagę, jak z przymrużeniem oka potraktowano powyższą piątkę (zmagania z odkurzaczem czy malowanie zmarłej to bez wątpienia ciekawsze rozdziały ;)), to chciałoby się więcej takich humorystycznych scenek.

,,52 powody…” to powieściowa ilustracja do powiedzenia, że pieniądze szczęścia nie dają. Dzięki prostemu językowi oraz dużej dawce humoru, powieść czyta się błyskawicznie. Choć dobrze wiemy, co czeka na nas w zakończeniu, to i tak strony umykają spod palców w iście ekspresowym tempie. Jest to czytadło, które z powodzeniem można zabrać na plażę albo do pociągu.



Zwiastun książki

27 sie 2013

,,Where she went" - Gayle Forman

Where She Went (If I Stay, #2)

Tytuł: Where she went
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo, rok wydania: Speak, 2012
Ilość stron: 274
 
Polskie wydanie
Brak informacji


 ~~***~~


Minęły trzy lata od katastrofalnego wypadku... Trzy lata odkąd Mia odeszła z życia Adama na zawsze.

Teraz mieszkając na przeciwnych wybrzeżach, Mia jest wschodzącą gwiazdą Juilliard a Adam stanowi pożywkę dla tabloidów, dzięki swojemu statusowi gwiazdy rocka i sławnej dziewczynie. Kiedy Adam utyka w Nowym Jorku, los łączy go z Mią na nowo, tylko na jedną noc. Gdy wspólnie odkrywają miasto, które dla dziewczyny stało się domem, Adam i Mia powracają do przeszłości i otwierają swoje serca dla przyszłości - i dla siebie nawzajem.
  
Opowiedziana z punktu widzenia Adama, ,,Where she went" zgłębia niszczącą siłę rozpaczy, obietnicę nowej nadziei i płomień rozbudzonego na nowo romansu.

,,Jeśli zostanę” podbiło moje serce i choć obiecywałam solennie, że sięgnę po kontynuację, to zawsze coś stawało mi na drodze. W końcu pokonałam wszystkie przeszkody i niezmiernie ciekawa dalszych losów Mii i Adama, sięgnęłam po ,,Where she went”. Czy warto było czekać na powrót do ich świata? Czy drugi tom jest równie dobry i wzruszający? Czy Gayle Forman po raz kolejny perfekcyjnie odtworzyła grę emocji tworząc niezapomnianą historię?

Trzy razy tak. Wielkie, wielkie tak!

W ,,Jeśli zostanę” Mia dokonała trudnego wyboru, w ,,Where she went” poznajemy jego skutki. Okazuje się, że decyzja jednej osoby może znacząco wpłynąć na życie innych. Nie tylko Adam zastanawia się, czemu Mia zdecydowała się na taki krok – również czytelnik próbuje zrozumieć decyzję dziewczyny, a to wcale nie jest takie łatwe. Autorka dawkuje informacje, przemyca je we wspomnieniach bohaterów oraz przygotowuje grunt na wielkie ,,bum” z każdym kolejnym dialogiem.

Kilka rozdziałów rozpoczynają fragmenty z utworów napisanych przez Adama. Dzięki nim mamy jeszcze lepszy wgląd w emocje i przeżycia chłopaka. Jeśli powiem, że po lekturze tej powieści łzy nie kręciły mi się w oczach, to będzie to paskudne kłamstwo. Oj, wzruszyłam się, choć sama się tego nie spodziewałam. Wobec gniewu, smutku i bezsilności Adama trudno przejść obojętnym. Nie wiem, jak autorka to zrobiła, ale chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z bohaterem tak dalekim od ,,papierowatości” i nijakości. W dobie ciach-przystojniaków o zniewalających spojrzeniach i zerowych problemach, Adam zdecydowanie się wybija. W niektórych momentach chce się nim potrząsnąć, w innych przytulić, a w jeszcze innych po prostu usiąść i pomilczeć – jednak nie ma ani jednego momentu, w którym pojawiłaby się obojętność na to, co się z nim dzieje. Rzadko kiedy można tak ,,zgrać się” i zaprzyjaźnić z bohaterem powieści, jak jest to możliwe z Adamem Wilde i jak było to możliwe w ,,Jeśli zostanę” z Mią Hall.

,,Where she went” to opowieść o stracie i radzeniu sobie z nią, ale także jest to obraz związków i miłości. W końcu bohaterowie nie są już licealistami, a trzy lata potrafią wiele zmienić. Od jednonocnych przygód, poprzez zaangażowanie aż na małżeńskich planach skończywszy – autorka rozrysowuje drogę każdego bohatera i jego dorastanie do związku. 

Gayle Forman nie serwuje słodkiej bajeczki ku pokrzepieniu serducha; można nawet powiedzieć, że ,,Where she went” staje w opozycji do powiedzenia ,,czas leczy rany”. Historia Adama i Mii pokazuje, że cierpieć można tak samo zarówno dzień, jak i rok po tragedii. To nie czas stanowi antidotum na rany, on tylko zamienia je w blizny – to można wyczytać z kart powieści. Jednak, jak w każdej sytuacji, i tutaj mamy światełko w tunelu. Pisarka pokazuje, co tak naprawdę stanowi antidotum, które wygładza blizny i pozwala wyzdrowieć. Jeśli chcecie wiedzieć, co to jest i jeśli urzekło was ,,Jeśli zostanę”, bez chwili wahania sięgajcie po ,,Where she went”. Ja tymczasem mam nadzieję, że niedługo światło dzienne ujrzą wiadomości z planu filmowego, gdzie trwają prace nad zekranizowaniem ,,Jeśli zostanę".

8 sie 2013

,,The 5th Wave/ Piąta fala" - Rick Yancey


The 5th Wave (The Fifth Wave, #1)

 Tytuł: The 5th Wave
Autor: Rick Yancey
Wydawnictwo, rok wydania: Penguin Books, 2013
Ilość stron: 457

Polskie wydanie
Tytuł: Piąta fala
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14 sierpnia 2013 (zapowiedź)
Cena: 34,90

Oficjalna strona książki:
 http://the5thwaveiscoming.com/

{########}



The 5th Wave by Rick Yancey | Juno Temple as Cassie

“When I cry - when I let myself cry - that’s who I cry for. I don’t cry for myself. I cry for the Cassie that’s gone. And I wonder what that Cassie would think of me. The Cassie who kills.”
Cassie przeżyła cztery etapy najazdu kosmitów. Cztery razy udało jej się uniknąć śmierci. Rozdzielona z młodszym bratem podczas ewakuacji obozu, Cassie udaje się w podróż, by go odnaleźć. Kryjąc się w lasach i opustoszałych domach, obserwuje zarówno niebo jak i ziemię, ogarnięte niebezpieczeństwem niczym zarazą.

Jednak teraz nadchodzi Piąta Fala – kolejny etap, którego zadaniem jest unicestwić niedobitków. Czas ucieka, a ludzkość próbuje przygotować się do walki, nie mając pojęcia, jak będzie wyglądał kolejny atak.

Nikt nie spodziewa się tego, z czym przyjdzie mu się zmierzyć.





Wiedzą, o czym myślisz
Wiedzą, w jaki sposób myślisz
To ich najpotężniejsza broń


Piąta fala - Rick Yancey,,Piąta fala” wdarła się na półki czytelników niczym kosmici na Ziemię. Zgaduję, że w dużej mierze jest to zasługa kampanii promocyjnej, ale i nie można zapomnieć o wysokich ocenach przyznanych przez czytających. Nie ma siły – takie połączenie to murowany sukces. Przyznam się, że i ja uległam tej ekscytacji związanej z nadchodzącą polską premierą książki i postanowiłam nie poskramiać swojej ciekawości dłużej, sięgając po anglojęzyczną wersję, czyli ,,The 5th Wave”.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to ciekawa oprawa graficzna każdego z rozdziałów książki. Fragment czarnego, gwieździstego nieba wprowadza w atmosferę książki i nawiązuje do jej tematyki. Powieść podzielono na czternaście głównych rozdziałów, z których każdy posiada kilka podrozdziałów.

Na początek trzeba uzbroić się w cierpliwość. Opowieść Cassie przeskakuje pomiędzy ,,wtedy” i ,,teraz”; dziewczyna wraca myślami do różnych wydarzeń, miejscami zaburzając chronologię. Przez pewien czas śledzimy historię najazdu kosmitów dwutorowo: jej początki oraz teraźniejsze skutki. Muszę przyznać, że właśnie ta część powieści spodobała mi się najbardziej – nie znaczy to, że pozostałe części nadają się do kosza, co to, to nie. Po prostu pierwsze rozdziały niesamowicie mnie wciągnęły i zadziałały na wyobraźnię. Później również jest ciekawie, tyle że umyka już gdzieś ten dreszczyk tajemnicy i niepewności, a w zamian dostajemy bardziej otwartą walkę. 

Cassie podczas podróży dzieli się swoim głosem z innymi i dzięki temu poznajemy historię z kilku perspektyw. Wraz z bohaterami wnikamy z szeregi żołnierzy poddawanych surowemu treningowi czy towarzyszymy uchodźcom w obozach.


Cztery etapy
Śmierć prawie całego świata
Dokąd uciec, gdy Ziemia stała się więzieniem?


Nad całą historią wisi atmosfera hmm… Paranoi? Jak zwał tak zwał, jak przeczytacie – to zrozumiecie. W każdym razie: z rozdziału na rozdział z niepokojem czekałam na kolejny zwrot akcji, podejrzewając absolutnie wszystkich o absolutnie wszystko. Motywy działań bohaterów za każdym razem nabierają nowego znaczenia, gdy pisarz dokłada nowe spojrzenie, obracając wszystko o 180 stopni. Tej paranoi nie leczy fakt, że otrzymujemy sprzeczne informacje i musimy rozgryźć, co jest prawdą a co wynikiem intrygi. Autor zadbał o to, by czytelnik się nie nudził.

2013 reads | The 5th Wave (The Fifth Wave #1) by Rick Yancey

I may be the last one, but I am the one still standing. I am the one turning to face the faceless hunter in the woods on an abandoned highway. I am the one not running but facing. Because if I am the last one, then I am humanity. And if this is humanity’s last war, then I am the battlefield.
Jeśli mam wskazać najsłabszy punkt tej całkiem dobrej powieści, to będzie to wątek romantyczny. By nie psuć przyjemności z czytania przyszłym czytelnikom, nie będę się wdawała w szczegóły. Generalnie chodzi mi o to, że po prostu nie trafił on do mnie. Nie czułam zbytnio chemii między Cassie a jej ,,wybawcą”, zdecydowanie ciekawiej zapowiada się jej relacja z żołnierzem. Częściowo rozumiem, dlaczego autor zdecydował się na wprowadzenie romansowych elementów, jednak z drugiej strony domniemywam, że gdyby w tej sytuacji poprzestał na przyjaźni, powieść nic by na tym nie straciła. Ot, czasem nawet można było odnieść wrażenie, że ten wątek powstał ,,na odwal się”, jakby Rick Yancey nie mógł się zdecydować, kto w założeniu będzie odbiorcą jego powieści i ramach zabezpieczenia stworzył kącik dla spragnionych miłosnych fajerwerk nastolatek.





Nikt już nie zadaje sobie pytania ,,czy umrę?”
Nie ma już ,,czy”
Jest tylko ,,kiedy”


The 5th Wave by Rick Yancey

"How do you rid the Earth of humans? Rid the humans of their humanity."
Wizja autora dotycząca inwazji z kosmosu jest ciekawa, ale nie można powiedzieć, że w 100% oryginalna. Pojawiają się elementy skądinąd znane już z innych filmów czy książek podejmujących temat Obcych. Widać tutaj m.in. podobieństwo do ,,Intruza” Stephenie Meyer związane z przejmowaniem przez kosmitów ludzkich ciał. Trening dziecięcych żołnierzy nierozłącznie kojarzy się z ,,Grą Endera” (na co wskazuje nawet promocyjny opis pierwszego wydania powieści). Krajobraz świata zniszczonego przez najazdy ma punkty wspólne z tym znanym z filmu  ,,Wojna światów”. Autor sięgając po sprawdzone scenariusze spotkań z kosmitami wymieszał je z własnymi pomysłami, dzięki czemu jakakolwiek wtórność nie rzuca się w oczy. Każdy z etapów ataku jest ciekawie opisany i zaplanowany, stanowiąc kolejne ogniwo w łańcuchu. Nie można również zapomnieć o technologii, jaka występuje w książce. Jednym z najciekawszych elementów jest program ,,Wonderland”, którego nazwa dobrze łączy się z jego zastosowaniem.

Zakończenie jest… intrygujące. Nie wiem, czego się spodziewać w następnym tomie. Czy czekam na kontynuację? Tak i to nawet bardzo - ,,Piąta fala” skutecznie rozbudziła moją ciekawość. Na premierę drugiego tomu musimy czekać do lata 2014 roku. Oczekiwanie może osłodzić fakt, iż prawa do sfilmowania powieści zostały wykupione i w niedalekiej przyszłości mają ruszyć prace nad filmem.

_____________________
grafiki:
http://frowninghour.tumblr.com/post/55242144483/the-5th-wave-by-rick-yancey-juno-temple-as
http://callistana.tumblr.com/post/52401572608/2013-reads-the-5th-wave-the-fifth-wave-1-by
http://bookprince.tumblr.com/post/54427752862/the-5th-wave-by-rick-yancey-how-do-you-rid-the