3 kwi 2013

,,Reason to breathe" - Rebecca Donovan

Dziś będzie nieco przydługo, dlatego darowałam sobie tłumaczenie oficjalnego opisu.

Reason to Breathe (Breathing, #1)

Tytuł: Reason to breathe
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo, rok wydania: Razorbill/Penguin UK
Ilość stron: 524

Polskie wydanie
Brak informacji


~~***~~

Wiecie, właściwie nie planowałam recenzować ,,Reason to breathe”. Kiedyś już podjęłam się lektury tego tytułu, ale nie mogłam przez niego przebrnąć i odłożyłam go na półkę. Teraz, gdy oczekuję na paczkę z nowymi książkami, postanowiłam dać tej powieści drugą szansę.
Chyba jeszcze żadna powieść mnie tak mocno nie wkurzyła. Jednak zanim przejdziemy do moich wynurzeń, dlaczego ta powieść jest zła, zacznijmy od wprowadzenia do fabuły.

Szesnastoletnia Emma Thomasa mieszka z wujem i ciotką oraz dwójką ich dzieci. Jej matka jest alkoholiczką a ojciec nie żyje. Emma jest wzorową uczennicą, aktywnie uczestniczy w kółkach zainteresowań i odnosi sukcesy w sporcie. Nie sprawia absolutnie żadnych problemów wychowawczych. Sprawia wrażenie cudownego dziecka. Jednak ta fasada skrywa przerażający sekret.

Emma jest ofiarą przemocy domowej.

Jej ciotka, Carol regularnie się nad nią znęca, zarówno psychicznie jaki fizycznie. Potrafi zepchnąć Emmę ze schodów, oparzyć rozgrzanym naczyniem, uderzyć metalowym kijem, bić skórzanym pasem z metalową sprzączką… To tylko niektóre z sadystycznych metod. Mąż ciotki, George, udaje, że nie wie, co się dzieje pod jego dachem, a Emma uparcie wierzy, że jeśli wytrzyma te tortury w milczeniu i wyjedzie do college’u, to wszystko się skończy. Jest przekonana, że nie powiadamianie nikogo o jej sytuacji wyjdzie na dobre Leyli i Jackowi – maluchom, które są biologicznymi dziećmi wujostwa. Emma twierdzi, że dzieci są szczęśliwe i kochane przez swoich rodziców, a przemoc przecież dotyka tylko ją. Nie chce, by służby odebrały je Carol i Georgowi, przez co miałyby zniszczone dzieciństwo.

O sytuacji Emmy wie tylko jej najlepsza i jedyna przyjaciółka, Sara. Dziewczyna wymusza na niej milczenie. Trzyma się na dystans od pozostałych uczniów, obawiając się, że ktoś może odkryć jej sekret. Gdy w szkole pojawia się nowy uczeń, Evan Mathews, Emma nie planuje się do niego zbliżać, ale jak wiadomo, serce nie sługa…

Na stronie Goodreads istnieje możliwość, by pozostawiać komentarze przy każdej stronie książki, jaką obecnie czytamy. Ja pozwolę sobie wykorzystać tę opcję w mojej nieco chaotycznej recenzji. Uprzedzę tylko lojalnie, że ten fragment opinii to jeden wielki SPOILER i jeśli ktoś ma w planach przeczytać powieść, to jest proszony o przesunięcie się aż do napisu ,,koniec spoilerów” i numeru [2]. Reklamacji w komentarzach nie uwzględnia się ;) Jednak warto zajrzeć do tych spoilerów, by zrozumieć, co mi się tak bardzo nie podobało.

To będzie dość dobrym obrazem mojej ,,podróży” przez ,,Reason to breathe”.

Zapnijcie pasy!


[1]

KRÓTKA OPOWIEŚĆ PODZIELONA NA FRAGMENTY O TYM, JAK Z WŁASNEJ WOLI ZAŁATWIĆ SOBIE KARNET NA OSTRY DYŻUR ORAZ EKSKLUZYWNĄ WIZYTĘ NA ODDZIALE INTENSYWNEJ OPIEKI MEDYCZNEJ


Strona 1
Emma dzień wcześniej została pobita przez Carol. Do jej pokoju wchodzi sześcioletni Jack, który ,,obawia się, co może zastać w pokoju. Wie i widział zbyt wiele jako sześciolatek”. Łatwy wniosek: maluchy są świadkami przemocy w domu.

Strona 88
Gdy Emma wraca do domu z nocowania u przyjaciółki, Carol chwyta ją z całej siły za włosy i uderza kilkakrotnie jej głową o drzwi wrzeszcząc ,,Myślisz, że nie wiem, że byłaś na meczu? I co tam robiłaś, piep*yłaś całą drużynę?!”

Strona 142
Emma zostaje pobita przez ciotkę metalowym kijem do bejsbolu. Dlaczego? (żaden powód tego nie usprawiedliwia, ale na poczet książki uznajmy, że można mieć ku temu powód) BO TAK!
Kurtyna opada (przynajmniej na pewien czas).

Strona 162
Zastanawiam się, kto jest bardziej chory psychicznie: Emma czy Carol. Gdy ciotka dosłownie tłucze dziewczynę, a maluchy zostają przypadkowymi świadkami przemocy i przerażone zaczynają płakać, Carol mówi do Emmy… ,,Zobacz co zrobiłaś! Ty samolubna s*ko, jak możesz je tak ranić?!”. Dziewczyna z kolei przeprasza i zalewa się łzami, że powinna je ochronić przed taką sceną, że nie powinny być świadkami, gdy jest bita.
Tuż przed tym, ni z tego, ni z owego Carol zapytała Emmę ,,Kogo piep*ysz?”, by potem pięścią zmasakrować jej twarz.

Strona 165
Sara chce zmusić Emmę, by powiedziała dorosłym, co dzieje się w jej domu. Nalega na to po zobaczeniu, że w czasie treningu przez koszulkę Em na jej plecach przesiąkła krew od ran zadanych przez Carol. Emma w rewanżu nazywa Sarę ,,s*ką” i grozi zdradzeniem wszystkich jej sekretów.

Strona 186
Emma dostaje w głowę metalową łyżką, bo nie zdążyła w szkole wziąć prysznica po skończonym treningu.

Strona 300
Ciotka demoluje pokój Emmy pod jej nieobecność. Mówi George’owi, że zrobiła to ich podopieczna, wrzeszcząc, że nie chce z nimi mieszkać, bo jest jej źle. Mężczyzna bije Emmę.

Strona 308
Evan naprawdę chce pomóc i przez to Emma go rzuca. Ale to nie koniec – zaczyna spotykać się z Drew w ramach ,,lekkiego, łatwego i nieskomplikowanego” związku. Zaraz, zaraz, czy to nie przypadkiem ta sama Emma z oślim uporem powtarzała, że nie może pozwolić zbliżyć się nikomu do siebie?

Strona 322
Carol stwierdza, że skoro Emma dostała zaproszenie na kampus Stanfordu, to pewnie dlatego, że się z kimś przespała. Ciotka bije dziewczynę do nieprzytomności w wyniku czego Em trafia później do szpitala. Na pytania lekarza odnośnie nowych i zagojonych ran odpowiada, że spadła ze schodów.

Strona 349
George mówi Emmie, że nie powinna kręcić się w pobliżu Carol, bo ma dużo stresów i bierze nowe leki, co powoduje ,,wahania nastrojów”. Czyli można z tego wywnioskować, że Carol ma problemy natury psychicznej. Ta choroba przekłada się na brutalne zachowania i przemoc względem Emmy. Teraz pojawia się pytanie: czy osoba tak porywcza, z obsesją na temat seksu i wybitnie ciężką ręką jest dobrym opiekunem dla dwójki dzieci? Skąd wiadomo, że nagle w jej poranionym umyśle sadystki nie zapali się światełko na temat maltretowania maluchów?
George rzuca złotą myślą ,,Emmo, co dzieje się w naszym domu, pozostaje w naszym domu”. To chyba najjaskrawszy dowód na to, że wuj wiedział, co jego żona robi z dziewczyną. Mimo to milczał. Czy mężczyzna przyzwalający na przemoc tuż pod jego nosem, jest dobrym materiałem na ojca?

Strona 508
Carol zauważa naszyjnik, który Emma dostała od Evana. Twierdzi, że on zabrał go od ostatniej dziewczyny, którą ,,piep*ył”. Emma po raz pierwszy w życiu próbuje się jej postawić, przez co zostaje popchnięta na szybę. Gdy pojawia się George, Carol okłamuje go, że dziewczyna poślizgnęła się. Emma znów trafia do szpitala.

Strona 515
Nauczyciele zaniepokojeni coraz to nowszymi obrażeniami Emmy, próbują dowiedzieć się, czym one są spowodowane i czy ktoś się nad nią nie znęca. Oczywiście opowiada im kolejną stertę kłamstw.

Strona 521
Władze szkoły dzwonią do Carol i Georga, by porozmawiać z nimi na temat Emmy. Dziewczyna chce uciec z domu wraz z Evanem, ale wuj przekonuje ją, że teraz wszystko będzie inaczej i nie może opuścić miasteczka. Oczywiście Emma postanawia go posłuchać.
Carol przychodzi w nocy do pokoju Emmy i próbuje ją udusić poduszką, bo ,,ona nie pozwoli, by odebrano jej rodzinę”.
Zakończenie zmuszające do sięgnięcia po drugi tom.


KONIEC SPOILERÓW

[2]


Dlaczego ,,Reason to breathe” jest złe? Chyba więcej czasu i przestrzeni zaoszczędzę, jeśli wymienię, w czym ta powieść jest dobra. Chwali się autorce, że podjęła temat przemocy domowej – szkoda, że, według mojej opinii, jej to nie wyszło. Jednak tematyka oddzielona od wykonania jest jak najbardziej godna pochwały. Drugim plusem są emocje, jakie wywołują sceny Carol/ Emma. Autorce udało się zbudować te sceny tak, by czytelnik odczuwał strach, zupełnie jakby to on oczekiwał na kolejny ruch chorej ciotki. To dwa plusy, jakie w tej chwili przychodzą mi do głowy.
Pozostała część zawiera wyłącznie elementy ,,wkurzogenne”. Od bohaterów, aż do wykonania tematu, na zakończeniu kończąc.

Głównym rdzeniem powieści jest przekonanie Emmy, że jeśli powie komuś o swojej sytuacji, to zniszczy dzieciństwo Leyli i Jacka, bo zostaną one odebrane rodzicom. Gdy Sara i Evan przekonują ją, że powinna zgłosić akty przemocy, ona przekonuje ich do ,,dobra dzieci” i do tego, by milczeli. A skoro milczenie oznacza zgodę… Tak, moi drodzy – jej przyjaciele podzielają jej opinię, że powinna cierpieć w imię szczęśliwego dzieciństwa maluchów. Przecież jak na razie ich żadna przemoc nie dotyka, więc nie ma problemu. Tak moi drodzy, sygnał wysłany w świat jest jasny: nieważne, czy jesteś matką/ojcem/siostrą/bratem/córką/synem, dopóki przemoc nie dotyka najmłodszych pociech, masz nie myśleć o sobie i cierpieć. Tylko żaden z tych geniuszy nie wpadł na to, że w domu, w którym jest przemoc, żadna osoba nie jest szczęśliwa – choruje na nią nie tylko bijący i bity.

Jakkolwiek to nie zabrzmi, autorka poszła na łatwiznę. Rozdmuchała do rozmiarów 524 stronicowej książki artykuł pod tytułem ,,Dlaczego nikt nie zareagował?!”. Wszyscy widzą rany Emmy, niektórzy się domyślają, a ci co wiedzą – milczą. Ile to już razy słyszeliśmy o koszmaru rozgrywającym się w czterech ścianach domu, gdy nikt nie zareagował?

Cóż, rozumiem, że autorka chciała przedstawić portret ofiary przemocy. OK, naprawdę to rozumiem. Jednak przeciągnęła strunę w zakończeniu. Liczyłam na to, że Emma w końcu pójdzie po rozum do głowy i zda sobie sprawę, że przemoc wymierzona w nią może odbić się rykoszetem i trafić w maluchy. Przecież one wiedziały dobrze, jaka jest ich matka, były nawet tego świadkami, co wprawiło je w przerażenie!

Autorka cały czas trzyma Emmę w garści. Widzimy kolejną ofiarę, standardowe ,,znikąd pomocy” i… zero szans na światełko w tunelu. Ubolewam nad tym, że Rebecca Donovan nie stworzyła historii, która pokazałaby, jak walczyć ze zjawiskiem domowej przemocy i zrzucić z siebie jarzmo ofiary. Ta historia nie daje nadziei na to, że ten problem można rozwiązać. Jeśli cierpisz w milczeniu z powodu ,,on, ona się zmieni/dzieci potrzebują ojca, matki/ już taki, taka jest / to twoja wina, że jesteś bity/bita” to dalej musisz to robić, dopóki ty albo twój oprawa nie umrzecie, bo ty nie możesz się wyrwać z tego przeklętego kręgu. Czy istnieje obecnie bardziej toksyczne przesłanie?

Bohaterowie są boleśnie przeźroczyści. Poza Carol oczywiście, ponieważ ta kobieta jest chyba najgorszą postacią, jaką kiedykolwiek miałam nieprzyjemność spotkać na kartach powieści. Psychopaci mogliby się od niej uczyć. Jeśli wcześniej jakikolwiek inny bohater otrzymał ode mnie to miano, to definitywnie stracił je na rzecz Carol. Jeśli ktoś w jednej chwili uśmiecha się słodko, a w drugiej masakruje twoje plecy stalowym kijem, to raczej powinien być leczony na oddziale zamkniętym, a nie zajmować się trójką dzieci.

Emma z kolei jest perfekcyjna we wszystkim co robi: od przedmiotów artystycznych, przez ścisłe, a na sporcie kończąc. Gdy pojawia się na przyjęciu, od razu wszystkie dziewczyny chcą się z nią przyjaźnić, a wszyscy faceci chcą się z nią umówić. Szkoda tylko, że jej myślenie nie jest równie perfekcyjne. Emma nie ma za grosz instynktu samozachowawczego. Nie myśli o sobie nawet w najmniejszym stopniu, a po każdym ataku przechodzi do porządku dziennego, jak gdyby nigdy nic. Z uporem maniaka odrzuca każdą pomoc i atakuje oferujące ją osoby.

Związek Emmy i Evana to w sumie trzeci plus, tak jak teraz o tym myślę. To słodka pierwsza miłość rodząca się z przyjaźni. Evan naprawdę próbuje pomóc swojej dziewczynie i pokazuje jej, że nie musi żyć jako ofiara. Trochę denerwowało mnie to, że widział krzywdę Em, ale nie był w stanie się przemóc i złamać milczenia. Starał się ją wspierać, pomimo problemów i tego, że uparcie go odpychała.

Co do samego tempa historii - pomijając momenty, gdy na scenie pojawiała się Carol, pozostała część powieść była przeraźliwie nudna. Opisy kolejnych przyjęć, na których pojawiała się Emma, wywoływały u mnie ataki ziewania. Te same dialogi, ci sami ludzie, podobne dekoracje – i zero znaczenia dla fabuły. Książka spokojnie mogłaby być krótsza o ponad 100 stron. Język, jakim napisana jest powieść, jest prosty i totalnie pozbawiony polotu. Po odłożeniu powieści ciężko się do niej wraca i trzeba poświęcić sporo czasu, by się ,,wciągnąć”.

Widmo brnięcia przez dwa kolejne tomy wcale nie jest dla mnie zachęcające. Jestem odrobinę ciekawa, jak potoczy się historia Emmy, ale wystarczy mi jakiekolwiek streszczenie. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja dość negatywna recenzja jest jedną z nielicznych, ponieważ na Goodreads powieść ma bardzo wysoką średnią (co głównie do mnie przemówiło do sięgnięcia po ,,Reason to breathe”), dlatego osoby, które chcą ją przeczytać, powinny zdecydowanie po nią sięgnąć i wyrobić własne zdanie.

1 komentarz:

  1. No cóż, każdy ma prawo do swojej opinii, prawda? Ja raczeję po tę książkę nie sięgnę, ale podziwiam Cię za tak długą i wnikliwą recenzję.

    OdpowiedzUsuń