31 sie 2012

,,Fioletowy hibiskus/ Purple Hibiscus " - Chimamanda Ngozi Adichie


Tytuł: Fioletowy hibiskus
Autor: Chimamanda Ngozi Adichie
Wydawnictwo, data wydania: Amber, 2004
Ilość stron: 204


~~***~~ 


[PL]


Światopogląd Eugene zamyka się w stwierdzeniu: religia ponad wszystko. Gorliwy katolik nie szczędzący pieniędzy na kościół oraz wspierający jałmużną biednych, właściciel gazety oraz kilku fabryk i laureat prestiżowej nagrody – oto pan Achike. Według większości – kochający mąż i ojciec. Według nielicznych – fanatyk religijny, tyran i sadysta.

Zgadnijcie, która ze stron ma rację?

Piętnastoletnia Kambili, jej brat Jaja i ich matka codziennie znoszą upokorzenia i cierpienie z ręki zwyrodniałego męża i ojca. Potwór w skórze bohatera ma mnóstwo ,,wyrafinowanych” pomysłów na ukaranie rodziny w imię dobra. Głuche trzaski dobywające się zza drzwi ich eleganckiego domu, strużki krwi spryskujące beżowy dywan w salonie, siniak pod okiem w kolorze dojrzałej śliwki – to ich codzienność.

Przełomowym punktem dla rodzeństwa jest wyjazd do ciotki Ifeomy i kuzynostwa: Amaki, Obiory i Chimy. Opuszczając szklany klosz poznają nowe życie.

Jednak Ifeoma również ma poważne problemy: jako wykładowczyni na uniwersytecie czuje się niedoceniona a przez trwające właśnie studenckie manifestacje i niepokoje ogarniające kraj zagrożone jest również jej życie. Chce opuścić rodzinny kraj by zacząć od nowa w USA.

A wszystko na tle Nigerii ogarniętej rewolucją.

Genialna powieść.

To główna myśl, która towarzyszyła mi podczas lektury niewielkiej objętościowo dwustustronicowej książki. Potrzeba mi było niecałego popołudnia, by zagłębić się i zapoznać ze światem wykreowanym przez panią Adichie. Co najbardziej świadczy o genialności tej powieści? Emocje jakie wzbudza, zdecydowanie.

Jednak zacznijmy po kolei...

Często dziwimy się ofiarom przemocy, że nawet latami trwają przy swoim oprawcy i choć są krzywdzone, to nie potrafią wyzwolić się z tych więzów. Toksyczne związki przeplatają się z miłością, która graniczy ze ślepym posłuszeństwem.

Pisarka w ,,Fioletowym hibiskusie” przedstawia właśnie taką sytuację. Kambila boi się swojego ojca, okazuje mu szacunek wymuszony przez strach. Obsesyjnie rozmyśla o tym, jak przypodobać się ojcu i czy jej działania nie sprawią, że on się zezłości.

To powieść, która budzi nie tylko emocje jako całość, ale również odrębnymi fragmentami. Czytelnik całym sobą współodczuwa strach i niepokój bohaterów, który podskórnie zakorzenia się i nie znika nawet w chwilach szczęścia. Sceny przemocy sprawiają, że włos się jeży i wprost pragnie się, żeby takie sytuacje były jedynie owocem wyobraźni. Niestety, dobrze wiadomo, że są one jak najbardziej na porządku dziennym. Wewnętrzny niepokój o to, co stanie się z bohaterami, sprawił że łapczywie połykałam kolejne strony, dopóki nie dotarłam do podziękowań.

Bohaterowie? Trochę nijacy, wyblakli... Mówię poważnie. Jest to celowy zabieg w początkowej części historii. Cała rodzina każdy dzień ma zaplanowany przez ojca. Lekcje, nauka domowa, msze, modlitwy, wspólne posiłki i czytanie gazet. Żadnych ,,grzesznych” rozrywek. Żadnych zajęć, dzięki którym można poczuć się jak indywidualność. Żadnych znajomych. Grzeczne roboty ukształtowane przez strach – nic dziwnego, że trudno w nich znaleźć coś, co nadałoby im wyrazistości. Również otoczenie postrzega dzieci jako zadzierających nosa bogaczy.

Dopiero wspomniany przełom nadaje kolorytu Kambili i Jaja. Buntują się i zyskują ludzkie twarze, stają się czymś więcej niż tylko wzorowymi uczniami i idealnymi dziećmi. Widzimy ich przemiany, choć ciągle są zastraszeni i okaleczeni przez wydarzenia z przeszłości.

Również tytułowy fioletowy hibiskus odegrał niebagatelną rolę w powieści. To symbol wolności, ale i przede wszystkim zmian, które zagościły w domu Kambili. Sadzonki zakwitają w domu państwa Achike, tak samo jak zakwita w Kambili i Jaja odwaga i świadomość wartości, o które chcą walczyć.

Żałuję tylko, że powieść nie była dłuższa, że nie mogłam zagłębić się w psychikę tyrana. Chętnie przeczytałabym też o tym, czy i w jaki sposób Kambila, jej brat i matka przywrócili się wzajemnie światu. Trochę brakowało mi lokalnego kolorytu afrykańskiej przyrody.

Jednak mimo drobnych wad jest to wstrząsająca książka, którą naprawdę warto poznać.

[ENG]

Eugene’s worldview can be included in only one sentence: religion above everything. Zealous Catholic who doesn’t spare money for the church and gives alms to poor, owner of the newspaper and several factories also laureate of the prestigious award - this is Mr Achike. According to the most - a loving husband and father. According to the few - a religious fanatic, a tyrant and a sadist. Guess which side is right?
Fifteen year old Kambila, her brother and their mother endure suffering from the hand of degenerate father and husband every day. Monster in the hero’s skin has a lot of ,,sophisticated” ideas to punish family in the name of God. Hollow cracks carry outside the door of their elegant home, pools of blood on the beige carpet in the living room, bruise under the eye in the color of ripe plums - that their everyday life.
Crucial moment for sibling is a trip to aunt Ifeoma and cousins: Amaka, Obiora and Chima. They are leaving the glass bell and getting to know a new life.
However, Ifeoma also has serious problems: as a lecturer at university she feels unappreciated. Because of student's demonstrations and unrest engulfing country, her life is in danger. Ifeoma wants to leave her native country to make a fresh start in the USA.
The whole story takes place in Nigeria which is seized by the revolution.

Brilliant novel.
This is the main thought which accompanied me while reading this small book. I needed less than afternoon to enter to the world created by Ms Adichie. Why this book is brilliant? Definitely because of emotions that it wakes.
People often wonder why victims of violence for years and years stay with their torturer. Although they are harmed, they can’t break out of the bonds. Writer in ,,Purple hibiscus” describe such situation. Kambila is afraid of her father and shows him respect forced by fear. Obsessively thinks about how to please her father and don't make him angry.
Reader feels fear and anxiety which take root subcutaneously and don’t disappear even in the moments of happiness. The scenes of violence make reader's hair stand on end. Internal anxiety about characters made me devour greedily next pages until I reached the acknowledgements.
Characters? Indeterminate, faded... Yes, I'm serious. It is writer’s intentional action in the first part of the story. Family live according to plan: lessons, homeworks, masses, prayers, meals and reading newspapers. No ,,sinful "entertainment. No activities that make you feel like individuality. No friends. Well-behaved robots shaped by fear - no wonder that it's hard to find something in them that would give clarity.
Only after turning point Kambila and Jaja become distinct. They rebel and gain human faces, they become more than just exemplary students and perfect children. We see their changes, but they are still scared and mutilated by the events of the past.
Title ,,Purple hibiscus” played an important role in the novel. It is a symbol of freedom and changes that have appeared in Kambila’s home. Seedlings bloom in the Achike’s house in the same way as courage and awareness of the values bloom in the Kambila and Jaja.

I wish that this novel was longer. I couldn’t delve into mentality of a tyrant. I would like to read whether and how Kambila, her brother and mother restore each other to the world. I missed a bit African wildlife.

Shocking book that is really worth reading.

20 sie 2012

,,Fifty Shades Freed" - E. L. James



Tytuł: Fifty Shades Freed
Autor: E. L. James
Wydawnictwo, data wydania: Arrow Books, 2012 r.
Ilość stron: 583

~~***~~


Christiana Greya pragną chyba wszyscy...

...pozabijać.

Taka refleksja nasunęła mi się na myśl po lekturze finałowego tomu. Jeśli ktoś spodziewał się, że ta część będzie spektakularną odmianą po poprzednikach, to niestety, ale musiał przełknąć gorzkie rozczarowanie.

Zacznijmy jednak po kolei – czyli co słychać u naszych bohaterów.

Pierwsze spotkanie studentki Anastasii Steele z olśniewającym młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem wywołało zmysłowy romans, który nieodwracalnie zmienił ich życia. Wstrząśnięta, zaintrygowana i, ostatecznie, odepchnięta przez osobliwe upodobania erotyczne Christiana, Ana wymaga od niego głębszego zaangażowania. Mężczyzna jest zdeterminowany by ją zatrzymać i zgadza się.

Teraz Ana i Christian mają wszystko – miłość, namiętność, bliskość, bogactwo i świat pełen możliwości. Jednak Ana wie, że kochanie jej Fifty Shades nie będzie łatwe, a bycie razem może stawiać wyzwania, których żadne z nich nie przewiduje.

Ana musi jakoś nauczyć się dzielić bogaty styl życia Christiana bez poświęcania własnej tożsamości. Christian z kolei musi przezwyciężyć przymus kontrolowania gdy walczy z demonami udręczonej przeszłości.

Właśnie wtedy, gdy wydaje się, że ich wspólna siła przyćmi każdą przeszkodę; nieszczęście, złośliwość i los spiskują, by obrócić najgłębsze lęki Any w rzeczywistość.

Po konfrontacjach z Eleną i Leilą życie naszej pary zaczęło się stabilizować. Ana i Christian podjęli ważną decyzję i wydawać by się mogło, że nic nie może im zagrozić. Jednak niepokój narasta, gdy okazuje się, że były szef Any tropi wytrwale całą rodzinę Greyów, chcąc ich skrzywdzić. Powód jego zemsty tkwi głęboko pogrzebany w przeszłości i Christian zmuszony jest na nowo zmierzyć się ze wspomnieniami. Ana z kolei przekonuje się, że drobne z pozoru przeoczenie może przynieść gigantyczne konsekwencje.

Mają wszystko – mogą wszystko?
Jest ktoś, kto może więcej – i może zabrać im cokolwiek zechce.

Wina dobre i tanie...

Nasi bohaterowie co kilka stron raczą się szampanem, winem i innymi rodzajami alkoholi z najwyższych półek. Jeśli miałabym pokusić się o porównanie powieści do jakiegoś trunku, to chyba było by to... wino marki wino, potocznie zwane jabolem.

,,Fifty Shades Freed” ma fragmenty, przy których powinien widnieć dopisek ,,Uwaga, teraz musisz użyć gazu rozweselającego/alkoholu/słodyczy/innych rozweselaczy, bo inaczej nie ogarniesz!”

A co to za fragmenty? Cóż, to chyba nie będzie żaden spoiler, jeśli je wymienię. Zacznijmy od tego, kto czyści seks-zabawki Christiana. On sam? Dobrze. Jego niewolnice? Również się zgadza. I ktoś jeszcze. Kto? Gosposia! Wiecie, w przerwie pomiędzy umyciem okien a robieniem obiadu wymienia baterie w wibratorach i poleruje kajdanki.

Sceną, która działa liftingująco, podciągając brwi do połowy czoła, zdecydowanie jest jedno ze słodkich sam na sam Christiana i Anastasii. Dokładniej mówiąc, jest to moment, w którym pan Grey goli miejsca intymne swojej dziewczynie. Tak w ramach uwodzicielskiej gry erotycznej. W tym związku raczej nie ma marginesu intymności. Dobra, ja się nie czepiam i nie oceniam, może ktoś to lubi – tyle że ta scena w opisie pani James brzmi jak zdrowo rąbnięta wizja.

Z kolei Oscar za najgłupszy dialog roku wędruje do pewnego małżeństwa, w którym mąż na wieść, że jego żona jest w ciąży, wrzeszczy na nią i stwierdza, że ,,nie są gotowi na dziecko, bo za krótko się znają!”. Małżeństwo, które zna się za krótko... Myślałam, że ślub to coś, na co decydują się osoby, które dobrze poznały siebie nawzajem i mają w miarę pokrywające się plany na przyszłość. Jak widać, autorka uważa nieco inaczej; małżeństwo na początku znajomości – dlaczego nie?

Akcja nadal jest strasznie niemrawa i ciągnie się przez ponad 300 stron, dopiero później pojawia się kilka sytuacji, które mogą wyrwać czytelnika z marazmu. Mówię ,,mogą” bo najpierw trzeba do tego momentu dotrwać, a to wcale nie jest takie łatwe. Dlaczego? Głównym powodem jest fakt, że dostajemy praktycznie to samo, co zaserwowano nam w pierwszej jak i drugiej książce. Brnięcie po raz trzeci przez identyczny krajobraz nie wydaje się być grą wartą świeczki.

Autorka miała ambitny plan wplecenia intrygi w fabułę swoich powieści. Zarówno poprowadzenie jej jak i rozwiązanie utrzymuje taki sam poziom jak cała trylogia – kiepski.

You and I get so damn dysfunctional*

Ana przez trzy tomy próbuje postawić na swoim i przebić się z własnymi racjami. W ,,Fiffty Shades Freed” nareszcie w pewnym sensie jej się to udaje, choć nadal owocuje to ,,och, co powie Christian?! Co on sobie pomyśli?!”. Jeszcze chyba nie spotkałam tak bezwolnej osoby, która nigdy nie słyszała o instytucji własnego zdania. Czym jej wyprano mózg? Wybielaczem?

Nie można również zapomnieć o ,,metodzie wychowawczej” praktykowanej przez pana Greya: Ana chce wyrazić swoją opinię? No to uprawiamy seks. Ana stara się buntować? Też seks. To ją skutecznie ucisza. Wystarczy, że Christian spojrzy Swoim Bardzo Specjalnym Och Ach spojrzeniem i już majtki lecą w dół. To ci dopiero solidne podstawy zdrowego związku.

Christian zasługuje na nic innego, jak tylko porządne grzmotnięcie patelnią w łeb. Do tej pory był denerwujący, ale w trzeciej części to osiągnęło apogeum. Autorka poprzez kreację tej postaci najwyraźniej chciała wzbudzić w czytelnikach współczucie, ale osiągnęła zupełnie inny efekt. Zamiast pocieszać Christiana, ma się ochotę chwycić go za poły ultra drogiego garnituru i potrząsnąć nim z głośnym ,,ogarnij się chłopie!” na ustach. Aż wierzyć się nie chce, że pan Grey ma być nowym ideałem mężczyzny. Pod jakim względem? Bo jest bogaty? Bo jest przystojny? A może niesamowicie pociągające są zmagania z okaleczoną psychiką i znoszenie traktowania jak własność. Nie wiem.

You and I get sick, yeah, I know that we can't do this no more*

Liczyłam na to, że dzięki obrazowi całości będę umiała odpowiedzieć na pytanie, co przyczyniło się do zawrotnego sukcesu. Nadal tego nie wiem i pewnie się już nie dowiem. Tak na marginesie – zastanawiam się, kto finalnie zgodzi się na zagranie głównych ról i jak reżyser przedstawi ,,momenty”. Momentów jest dużo i jako integralną część powieści nie da się ich pominąć. Choć film nie jest nawet w zalążku, to już można mu wróżyć kasowy sukces. Fani książek tłumnie ruszą do kin, a pozostali ( w tym ja) podążą za nimi, wiedzeni ciekawością, czy z tak paskudnego materiału udało się uszyć coś miłego dla oka. Wiecie co? Uważam, że przy dobrej ekipie filmowej, naprawdę to może się udać. Bo uparłam się i powtórzę to po raz kolejny: pomysł miała pani James rewelacyjny. Tyle, bo do wykonania daleka droga i w efekcie na dobrych podwalinach postawiono szałas.

Gdyby nie fakt, że miałam pod ręką całą trylogię, pewnie odpuściłabym po pierwszym tomie. Chyba tylko ciekawość i spora doza samozaparcia przeprowadziły mnie przez karty tych powieści.

Według zapewnień z okładki, ta historia zostanie ze mną na zawsze; mam szczerą nadzieję, że tak się nie stanie. Pewnie przypomnę sobie o niej, gdy ekranizacja wejdzie do kin. Teraz mam ochotę spłukać cierpki smak najgorszej serii roku książką rzeczywiście dobrą, a nie tylko dobrze rozreklamowaną.
 ___________________________
*Maroon 5 - ,,One more night"

11 sie 2012

,,Fifty Shades Darker" - E. L. James


Tytuł: ,,Fifty Shades Darker"
Autor: E. L. James
Wydawnictwo, rok wydania: Arrow Books, 2012
Ilość stron: 536 


~~***~~



[PL]

Tłumaczenie bardzo robocze, ponieważ nie znalazłam oficjalnego, polskiego tłumaczenia. Mam nadzieję, że wybaczycie zgrzyty ;)

Obawiając się osobliwych upodobań i mrocznych sekretów przystojnego młodego przedsiębiorcy Christiana Greya, Anastasia Steele zakończyła ich związek i rozpoczęła karierę w wydawnictwie w Seattle. Jednak pragnienie Christiana ciągle dominuje w jej myślach. Gdy mężczyzna proponuje nową umowę, Anastasia nie może mu się oprzeć. Razem ożywiają ich zmysłowy romans, a Ana dowiaduje się coraz więcej o wstrząsającej przeszłości jej skrzywdzonego i wymagającego Fifty Shades. Podczas gdy Christian zmaga się z jego wewnętrznymi demonami, Anastasia musi zmierzyć się z gniewem i zazdrością kobiet, które były w życiu Christiana przed nią i podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu.

W tym tomie poznajemy przeszłość Christiana, która pozwala zrozumieć jego zachowania oraz powody, dlaczego dotychczas prowadził taki a nie inny styl życia. Nie powiem, brwi mogą nie raz powędrować w górę, gdy kolejne sekrety wyjdą na jaw.
Na scenie pojawia się Leila, jedna z byłych niewolnic Christiana oraz Elena – przyjaciółka... i dawna Domina. Te dwie kobiety znów nieźle namieszają w życiu pana Greya, a Ana, jego wybranka, popadnie z nimi w konflikt, co może się tragicznie skończyć.
Nasi bohaterowie oprócz zmagań z niechcianymi gośćmi z przeszłości muszą również poradzić sobie ze wspomnieniami gnębiącymi Christiana oraz szeregiem pozornie niezwiązanych ze sobą wypadków, które zagrożą nie tylko ich związkowi, ale i życiu.

Tak jak obiecałam, tak i zrobiłam – jestem świeżo po drugim tomie i muszę przyznać, że część druga, o dziwo, jest odrobinę lepsza od części pierwszej, choć nadal pozostaje średniej jakości czytadłem. Na plus można zaliczyć dołożenie nowych wątków i pojawienie się kilku zaskakujących wydarzeń. To miła odmiana po poprzednim tomie. Pod względem językowym nie jest ani lepiej, ani gorzej w porównaniu do części pierwszej. Nadal jesteśmy karmieni prostym, ubogim językiem z mnóstwem powtórzeń.
Po ,,Fifty Shades Darker”, mocnym dopełnieniu ,,Fifty Shades of Grey”, mogę powiedzieć, że pomysł na fabułę jest naprawdę interesujący – mężczyzna z patologicznej rodziny szukający ujścia dla swojej agresji w praktykach BDSM, traktujący kobiety jak własność i wrażliwa, niewinna dziewczyna padająca jego ofiarą. Toksyczny związek i walka z własną psychiką i przeszłością. To dobry materiał na powieść psychologiczną z zadatkami na thriller. Niestety, pani James nie chciało się bawić w kreowanie bogatych portretów psychologicznych i tworzenie niejednoznacznych relacji pomiędzy bohaterami. Szkoda, że dość ciekawy i frapujący pomysł wpadł do głowy osobie, która zrobiła z niego drugorzędne romansidło.
Spiesząc się tak bardzo do szczęśliwego zakończenia, autorka nie potrafi trzymać w niepewności. Każdą sytuację odbiegającą od bajkowego modelu dusi w zarodku. Wprowadza je dość niemrawo chyba tylko po to, żeby obudzić znudzonego czytelnika, po czym wraca na wody przynudzania. Pani James jest fatalna w budowaniu napięcia, ale za to rozmiłowana we wciskaniu bez umiaru scen erotycznych. Po pewnym czasie czytelnik ma przesyt, szczególnie, że są one niespecjalnie sprawnie, ciekawie i elektryzująco opisane. Pojawiają się raptem dwie odważniejsze, o zabarwieniu BDSM.
Wiele osób czytających ,,Zmierzch” bezlitośnie szydziło z planu dnia Belli, kiedy to autorka raczyła nas szczegółami z cyklu: co dziewczyna je na śniadanie i jakie ubrania nosi. W ,,Fifty Shades Darker” jest chyba jeszcze gorzej. Co kilka-kilkanaście stron pojawia się opis kolejnej restauracji, menu oraz posiłków, które zamówili bohaterowie. Ana z kolei opisuje każdy swój strój, poprzez bieliznę, a na butach i dodatkach kończąc. Równie często szczegółowo relacjonuje nam garderobę swoich rozmówców.
O naszych milusińskich mogę powiedzieć niewiele ponad to, co pojawiło się w recenzji poprzedniego tomu. Christian nadal jest tak samo irytujący, jego pragnienie kontrolowania wszystkiego przekracza wszystkie możliwe granice. Wie prawie wszystko o Anie, bo wykonał research – wiadomo, rozmowy odeszły do lamusa. Z kolei jego hobby to sabotażowanie wszelkich działań swojej dziewczyny, które nie przypadną mu do gustu. Ana wydaje się być zahukaną kobietą, ślepo zapatrzoną w swojego mężczyznę. Po każdej decyzji, którą podejmuje, czeka na reakcję Christiana i boi się, że on ją w jakiś sposób za to skrzywdzi. To chyba najgorzej wykreowana książkowo-filmowa para, z jaką się spotkałam. Zarówno Ana, jak i Christian mają w sobie coś antypatycznego, trudno ich polubić i im kibicować.
Cóż, to podobno cudowny romans cudownej pary.
Widać, że powieść jest zlepkiem fantazji, nie tylko seksualnych, a największą z nich jest twierdzenie Any ,,ja go kocham i on się zmieni!”. Fakt, wsparcie i miłość często pomagają w terapii, ale na litość wszystkich bogów – oni znają się niecałe dwa miesiące! Naprawdę mam uwierzyć w to, że całkowicie zniszczone dzieciństwo i okaleczoną psychikę można naprawić w tak krótkim czasie? Szczególnie, że długoletnia terapia nie dawała rezultatów.
Zresztą, wspomniane wcześniej obsesyjne rozmyślanie Anastasii o tym, czy jej działania spodobają się panu Greyowi oraz jej niemożność egzekwowania własnego zdania powinny innym dać do myślenia. Czy to rzeczywiście romantyczny związek, któremu należy kibicować? I czy Ana kochałaby tak mocno Christiana gdyby nie był on bajecznie bogatym przystojniakiem? Ich związek i problemy, z którymi się borykają, niestety, ale zostały spłycone przez autorkę na rzecz wzdychania do siebie, kolejnych scen seksu umieszczanych jak seria z karabinu i roztaczania kolejnych wizji, jak dobrze jest być pięknym i bogatym.

Zakończenie daje nadzieję na to, że w części trzeciej akcja znacznie przyśpieszy. Czy tak rzeczywiście będzie? Cóż, właśnie zaczęłam lekturę ,,Fifty Shades Freed” i niedługo na pewno zdam relację ;)


[ENG]

In the second book of the ,,Fifty Shades Trilogy” we learn about Christian’s past. This allows us to understand his behavior. It's getting more and more interesting, when secrets come to light.
On the stage appears Leila, one of the former slaves and Elena - a friend ... and former Domina. These two women will meddle in Mr. Grey’s life again and Ana will fall into conflict with them. This could end tragically.
Our characters have to deal with Christian’s memories that haunting him and with series of events that may threaten their relationship and even their lives.

I have to admit, that ,,Fifty Shades Darker” is surprisingly better than the first book, but it’s still a bad book. I tried so hard and I found some advantages: there are new plots and several surprising events. It's a nice change. Linguistically is not better nor worse compared to the first book. This is the same poor language that we know from ,,Fifty Shades of Grey”.
After,, Fifty Shades Darker "strong completion of,, Fifty Shades of Grey", I can say that the idea for ​​the story is really interesting: a man from a dysfunctional family looks for a channel for his aggression in BDSM practices, treats women as property and sensitive, innocent girl who becomes his victim.
Toxic relationship and struggle with own psyche and past. It's a good material for a psychological novel with predisposition for a thriller. Unfortunately, Ms. James didn’t want to create rich psychological portraits and ambiguous relations between the characters. It’s a pity that the interesting and intriguing idea came to mind to the person who turns it into trashy novel.
Author is hurrying for a happy ending, she can’t keep reader in suspense. She nip every situation which deviates from the fairy-tale model in the bud. Introduces them quite sluggishly probably just to wake up bored reader, then returns to the Sea of Boredom. Ms. James is bad in building tension, but she loves to place sex scenes without moderation. After some time, the reader has a repletion, especially sex isn’t interesting and thrillingly described.
Every few-dozen pages appears a description of another restaurant menus and meals that characters ordered. Ana describes each of her outfit with underwear and shoes and accessories. She often reports in details her interlocutor clothes.
Christian is still annoying, his desire to control exceeds all boundaries. He knows almost everything about Ana, because he has done research. His hobby is sabotaging any actions of his girlfriend. Ana seems to be repressible woman, staring blindly at her man. After each decision she took, she’s waiting for the Christian’s reaction and fears that he may hurt her. It's probably the worst created couple I have ever met. Both Ana and Christian have something repulsive, it's hard to like them.
It’s easy to see that the novel is a patchwork made from dreams, not just sexual, and the greatest of these is the Ana’s assurance ,, I love him and he will change! "
It’s the fact that support and love often help in therapy, but for God’s sake – they’ve known each other less than two months! I really have to believe that completely destroyed and mutilated childhood can be repaired in a short time? Especially that long-term therapy didn’t give results.
Anyway, the aforementioned Anastasia’s obsessive thinking about ,,if Christian gonna punish me?! I did something wrong?! He will like it or not?!” and her inability to enforce her sentences should give a thought to everyone. Is it really a romantic relationship? Their relationship and problems they face have been debased by the author in favour of longing, scenes of sex and unfolding visions of how good it’s to be beautiful and rich. Everything in ,,Fifty Shades Darker” is wrong – language, characters, dialogues. It’s just a very bad book with very good advertising campaign.

,,Twilight” is still better love story than this.

4 sie 2012

,,Fifty Shades of Grey" - E. L. James

Miałam dać ostrzeżenie, że recenzja jest +18, ale w sumie każdy wie czego ta książka dotyczy i że pojawi się takie słowo jak seks ;)

Ale żeby nie było – ostrzegałam.



Tytuł: Fifty Shades of Grey
Autor: E. L. James
Wydawnictwo, rok wydania: Arrow Books, 2012 r.
Ilość stron: 520


~~***~~
 
[PL]


Dawno, dawno temu, po gorączkowej fali serii ,,Zmierzch”, która miała tyle samo fanów co wrogów, w czeluściach Internetu zaczęły rodzić się opowiadania oparte o fabułę owej sagi. Ponieważ twórczość pani Meyer była dość grzeczna w swej wymowie, spragnione ,,elektryzujących scen” panie chwyciły za pióra tudzież klawiatury i zaczęły same je tworzyć oraz dzielić się swoją twórczością w sieci. Jedną z takich osób była E. L. James, kryjąca się pod pseudonimem Snowqueens Icedragon. Jej fanfiction zatytułowany „Master of The Universe” traktowało o związku Belli Swan z Edwardem Cullenem, okraszonym odważnymi scenami erotycznymi. ,,Niewinna” opowiastka ewoluowała w ebooka, a później w papierową wersję.

I zawojowała świat.

Żeby móc zrozumieć, z jakim, bądź co bądź, fenomenem mamy do czynienia, wystarczy chociażby zerknąć na stronę powieści na Amazon.com. Z 9,812 ocen 4,005 ocenia powieść na pięć gwiazdek a 3,214 recenzji na jedną gwiazdkę. Pozostałe 2593 oceny rozkładają się dość równo pomiędzy dwie, trzy i cztery gwiazdki. Są opinie wynoszące na piedestał jak i grzebiące głęboko pod ziemią. Ostatnio, o ile dobrze pamiętam, takie emocje budziła właśnie saga ,,Zmierzch”.

Ponoć filmowa adaptacja ,,Fifty Shades of Grey” to obecnie najgorętszy projekt Hollywood. Za prawa zapłacono około 3 milionów dolarów (pojawiały się również dane o 5 milionach). Scenariuszem ponoć bardzo chciał zająć się Bret Easton Ellis (tak, autor ,,American Psycho”), choć finalnie scenariusz napisze Jim Piddock. Krążyły pogłoski, że w roli reżysera widziano by samą Angelinę Jolie! Wśród potencjalnych kandydatów czy kandydatek wymienia się chociażby: Emmę Watson, Kristen Stewart, Scarlett Johansson, Lily Collins, Matta Bomera, Ryana Goslinga czy Iana Somerhaldera.

Seria jest chętnie parodiowana; na wspomnianym Amazonie można zakupić takie tytuły jak:

,,Fifty Shades of Beige”, ,,Fifty Shades of Pink”, ,,Fifty Shades of Garbage”, ,, Fifty Shames of Earl Grey” czy ,,Fifty Shades Shadier”. Pod recenzją zamieściłam dwa filmiki – jeden z parodią z serii ,,funny or die”, w której występuje Selena Gomez oraz drugi – próby stworzenia audiobooka, czytała Ellen DeGeneres ;)


A o czym ta niezwykła i tak pożądana rzecz traktuje? Sięgnijmy do materiałów promocyjnych:
 
Największa sensacja literacka tego roku!
Książka, o której mówią wszyscy!
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.
Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie. Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach… Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?

Powiem tak: reklama dla tej książki jest jak pewien słynny program graficzny dla niezbyt urodziwego osobnika – pozwala na stworzenie pięknej wizytówki z wyretuszowanym zdjęciem i wstawieniu jej na portal społecznościowy w ramach podbijania popularności. Niestety, przy pierwszym spotkaniu upiększanie na siłę wychodzi na jaw i pojawia się rozczarowanie.

Po przeczytaniu tej powieści wiem jedno: już nigdy, przenigdy nie dam się złapać na piękną wizytówkę. To TYM ekscytuje się świat od kilku miesięcy? Naprawdę? Przecież to jest kiepskie powieścidło, które nie ma w sobie za grosz atmosfery erotyzmu i zmysłowości. A, że niby to powieść o BDSM jest? Cóż, jak kto woli, ale dla mnie już większy ładunek kryła w sobie książka, a raczej książeczka o tytule ,,Suka. Z pamiętnika masochistki”.

Ponieważ na początku recenzji lubię pisać, co mi się podobało, również i w tym przypadku zacznę od plusów. Powieść bardzo łatwo się czyta, nie wymaga większych nakładów uwagi i skupienia. Jest wciągająca, mnie osobiście ciekawi, co stanie się z tym dość nietypowym związkiem (na szczęście mam pod ręką kolejne tomy). To by było na tyle, jeśli idzie o pozytywne strony. Skoro to powieść o bólu, to teraz będzie bolało.

Jak już wspomniałam, książka pierwotnie była fanfiction ,,Zmierzchu” i najjaskrawiej widać to na postaci Anastasii, która czasem zachowuje się jak parodia Belli. Tak jak w przypadku panny Swan, tutaj mamy do czynienia z niezdarną, nieco zakompleksioną dziewczyną, która najpewniej czuje się sam na sam z książkami. Można umrzeć ze śmiechu czytając niektóre z egzaltowanych przemyśleń na temat ukochanego mężczyzny.

Co do Christiana... Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? Ten och-ach pan i władca jest tak tajemniczy, że brakuje mu tylko czarnej peleryny czy zasłony w oknie, za którą mógłby się schować w celu spotęgowania swojej och-ach tajemniczości. Wymaga od Any szczerości, a sam zaciska usta w wąską linię na pytanie bardziej osobiste niż ,,jaką mamy dziś pogodę?” Do tego ma zadatki na wzorowego stalkera, co niespecjalnie przeraża główną bohaterkę. Kto chciałby mieć takiego faceta?

Pod względem językowym książka jest słabiutka. Ilość powtórzeń może doprowadzić, co bardziej niecierpliwych czytelników, do szewskiej pasji. Niektórzy nawet policzyli, ile razy pojawiają się niektóre słowa. Tutaj podaję link do recenzji użytkowniczki portalu Goodreads, która na końcu swojej wypowiedzi umieściła miniranking: http://www.goodreads.com/review/show/340987215

Czytanie niektórych fragmentów ,,Fifty Shades of Grey” jest jak chrupanie kamyków – tak, tak, zgrzytanie zębami z żałości wbiło na wyższy poziom.Również nasi bohaterowie, niczym Simy z gry, mają wbudowane podstawowe opcje – Ana ciągle przygryza wargę i kiwa głową, a Christian przypatruje się i uśmiecha. Dorzucę jeszcze wszechobecne ,,jezz” i ciągłe gadanie o (do?) podświadomości i wewnętrznej bogini.

Powieść ta zasłynęła również tym, że podobno zrewolucjonizowała życie seksualne Amerykanek. Aż można pomyśleć, że przed ,,Fifty Shades of Grey” nie istniały romanse/filmy erotyczne/ sado-maso. Prawdę mówiąc, nie ma w tej książce niczego, o czym byśmy już nie słyszeli. Chociaż nie – dziewczyna, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z seksem pod absolutnie żadną postacią, już przy pierwszym stosunku ma wielokrotny orgazm. Główny bohater to z kolei rasowa seks – maszyna, gotowa do zbliżeń o każdej porze dnia i nocy. Brawo panie Grey, powinien pan zacząć pisać poradniki.

Miałam o tym nie wspominać, ale jeśli ktoś ma słaby żołądek, to raczej nie polecam tej powieści. Po łazienkowej scenie z tamponem śniadanie podjechało mi do gardła. Nie wiem, może ja jakaś wrażliwa jestem, ale jeśli TO jest jedna z kobiecych fantazji to ja nie chcę poznawać innych.

Co sprawiło, że seria osiągnęła taki spektakularny sukces? Najwyraźniej rzesze kobiet były spragnione pieprznej baśni, w której dziewicza księżniczka zostaje uwiedziona przez bajecznie bogatego i przystojnego księcia z ,,mroczną” stroną.

Mimo wszystko nie oceniam książki na 1, bo ciekawią mnie dalsze losy Any i Christiana. Broni się tym i tylko tym, że wciąga. Nie rzuciłam powieścią o ścianę, przebrnęłam przez nią i generalnie była niezłym odmóżdżaczem. 

[ENG]

,,Fifty Shades of Grey” has great advertising campaign. Well, to be truthful, this is only one thing that is great about this book. The ad for this novel is like a famous graphic program for a not very pretty person – allows to create a beautiful visiting card with retouched photo and put it on a social network site in order to boost popularity. Unfortunately, at the first face-to-face meeting, embellish comes out and disappointment appears.

After reading this novel, I know one thing: I will never, ever get caught by a beautiful card. Not again.

So, this is the reason of global orgasm? Really?! You gotta be kidding me. After all, it is a trash without atmosphere of eroticism and sensuality. Oh, it is a book about BDSM! No, it isn’t. One handcuffs doesn’t make a BDSM.

At the beginning of the review I like to write about the advantages. ,,Fifty Shades of Grey” is very easy to read, does not require a lot of attention and focus. It's quite addictive, I’m personally curious about what will happen with this ,,unusual” relationship.

It is all about advantages. Since this is a book about pain, now it’s going to hurt.

,,Fifty Shades of Grey” was originally fanfiction of Twilight. I wonder if for author fanfiction is the same as a parody, because the main characters are ridiculous. Anastasia behaves like Bella’s parody. She is clumsy, complex-ridden, deadly boring, etc. You can die laughing while reading some of her ,,Oh, he is so handsome and sexy and rich and... Oh my god he has so sexy hair!” thoughts. Compared to Ana, Bella is a fantastic and smart girl.

Christian Grey...
Oh Christian...

You are the biggest asshole I have ever met!

This Oh-oh Lord and Master is so mysterious. He only lacks a black cape and curtains behind which he could hide in order to intensify his oh-oh mystery. Christian requires honesty from Ana, but he presses his lips into a thin line on the question more personal than ,,what’s the weather today?”.

Christian is also a model stalker, which not really frightens Ana. He also don’t care about her opinion, it’s like ,,I know better, what does she want and I don’t get a f**k to the single word she says.” Yes, it sounds harshly, but believe me – there isn’t other way to describe it. If I need a swear-word to portray something, it only means that situation couldn’t be worse.

Who wants that kind of guy?

,,Fifty Shades of Grey” is poorly written. Number of repetitions can drive reader crazy. Reading passages from the book is like crunching pebbles – yes, yes, gritting teeth driven into the next level.

Even our characters, like the Sims, have embedded basic options - Ana still nods and bites her lip; Christian smiles and gazes. Don’t forget about the Ana’s ,,jezz JEZZ jezz” thing and permanent speaking to (about) the subconscious and inner goddess.

This novel also became famous for the fact that has revolutionized the sex of American women. Come on! I can’t believe that before ,,Fifty Shades” there weren’t romance novels / erotic movies / BDSM. In fact, there is nothing in this book about what we haven’t heard already. Oh, wait, THERE IS a thing we haven’t heard! Virgin at first sexual intercourse has a multiple orgasm. The main character is a full-blooded sex – machine, ready for sex at any time.

If someone has a weak stomach, I wouldn’t recommend this book. After the bathroom scene with tampon... Ugh, I want to forget. I don’t know, maybe I'm sensitive, but if THIS is one of the female dreams, I don’t want to know the rest.

What made this series so famous? Why it achieved such a spectacular success? Obviously women were thirsty for spicy fairy tale with virginal princess seduced by rich and handsome prince who has a dark side.

Review of the second book is coming soon.