20 lip 2012

,,Dotyk Julii" - Tahereh Mafi


Tytuł: Dotyk Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo i rok wydania: Moondrive/Otwarte, 2012 r.
Ilość stron: 336
Cena: 34, 90 zł


~~***~~

Co się kryje pod liniami?

Wyobraźcie sobie, że nikt was nigdy nie dotknął. Nawet nie musnął opuszkami palców. Nie wiecie, jak się czuje przytulana osoba. Nie wiecie, co to znaczy całować kogoś. Co to znaczy być kochanym. Jesteście w stanie?

A teraz wyobraźnie sobie, że wasza skóra rani jak ostre krawędzie szkła. Jest najdoskonalszą trucizną, jaką zna świat. Wystarczy wasz dotyk, by ludzie cierpieli, by umierali.

Jesteście w stanie?

Julia nie musi sobie tego wyobrażać – ona musi sobie z tym radzić codziennie. Od najmłodszych lat wyszydzana i odgrodzona od innych, jest chorobą na którą nie ma leku. Wyrzekła się jej nawet własna rodzina. Dziewczyna spędza czas na kolejnych badaniach, jest traktowana jak przedmiot. W wyniku tragicznego wypadku zostaje zamknięta w celi czegoś na kształt szpitala psychiatrycznego. Spędza tam 264 dni w odosobnieniu. W tym czasie świat, który znała, obraca się w proch. Komitet Odnowy, który głosi ,,szlachetną” idee zjednoczenia świata i odbudowy cywilizacji, chce wykorzystać dziewczynę o zabójczym dotyku do własnych celów, którym daleko do szlachetności. Jednak Julia nie jest bezwolnym potworem i walczy o swoją godność.

Tam, gdzie jest terror jest też i opór, a dziewczyna zyskuje nieoczekiwanego sprzymierzeńca. Po raz pierwszy w życiu.

Najlepszą częścią książki jest jej początek. Julia w zamknięciu, jej uczucia ubrane w rozmaite środki stylistyczne, liczby, którymi tłumaczy sobie świat - to wszystko składa się na liryzm powieści, czasem skłaniający się w stronę przegadania (co można debiutantce wybaczyć). Przekreślone zdania i niezwykły język powieści, to niewątpliwe plusy.

Jednak im dalej w las, tym więcej wystających korzeni, o które można się potknąć. Intrygująca liryka powieści i przemyślenia Julii z niebanalnymi metaforami niepostrzeżenie znikają. Zamiast tego wkraczamy... Właściwie gdzie?

O świecie niewiele wiemy, a to, co nam zaserwowano, wygląda jak szkic nakreślony na odczepnego. Niby nieśmiały posmak antyutopii jest, ale to naprawdę za mało. Jeśli ktoś decyduje się na taką dekorację, powinien wykrzesać z siebie konsekwencję i stworzyć historię, która wyjaśni, co się stało i dlaczego. Niby końcówka historii wprowadza nas nieco szerzej w świat i daje nadzieję, że kolejne części więcej wyjaśnią.

Julia jako główna bohaterka jest naprawdę dobrze wykreowana. Zagubiona i spragniona obecności życzliwej duszy, ciągle przeżywa wypadek sprzed lat. Mimo złego traktowania i wbijanego przekonania, że jest potworem, nie straciła nic ze swojej dobroci i wrażliwości. Nie pragnie niczyjej krzywdy i nie chce się mścić. To wyrazista i ciekawa postać, i muszę przyznać, że ją polubiłam.

Dużo emocji budzi również Warner, który w książce zajmuje niewiele miejsca. Sama nie wiem, co o nim myśleć, to człowiek tajemnica. Ma w sobie coś, co sprawia, że trudno go jednoznacznie okrzyknąć czarnym charakterem, intryguje również jego pragnienie Julii. Mam nadzieję, że w następnych tomach lepiej poznamy jego sylwetkę i kierujące nim motywy.

Został jeszcze Adam. Żołnierz, stary przyjaciel, również skrzywdzony w przeszłości. Kolejny modelowy przykład powieściowego faceta ,,do kochania” dla nastolatek. Przystojny, miły, grzeczny, a jednocześnie drapieżny ,,zły chłopiec”. Niestety, dla mnie zbyt bezbarwny – kolejna kopia kopii. Nieliczne, nadające mu kolorytu fragmenty to za mało do stworzenia pełnowymiarowej postaci. Kojarzy mi się nieco z męską postacią z ,,Niezgodnej” Veronici Roth (nosił imię Cztery bodajże?).

Wątek miłosny. W tym momencie musiałam przysiąść i się nieco zadumać. Niby romans jest. Ponoć się kochają. Coś tam iskrzy. Coś tam czują. Właśnie – coś tam. Wybaczcie, ale to cośtamowanie do mnie wybitnie nie trafiło. Aż kusi, żeby zadać pytanie – czy w absolutnie każdym pierwszym tomie ktoś w kimś się musi ,,zakochać”? Tak definitywnie i na amen? Ok, może i Julia i Adam znali się wcześniej i już wtedy coś do siebie czuli, ale książka zyskałaby o wiele więcej gdyby sytuacja pomiędzy nimi rozwijała się nieco wolniej i trzymała w napięciu.

Wzorem Julii, matematycznie rzecz ujmując, przez początkową ¼ książki byłam zaintrygowana odkrywającym się przede mną światem. Kolejna ¼ zaczęła powoli schodzić z poziomu i kierować się w stronę Nieszczęsnej Drugiej Połowy, w której zawiera się jeszcze bardziej nieszczęsna końcówka. Co mi tak nie przypadło do gustu? Osoby, które recenzowały przede mną powieść, często zwracały uwagę na podobieństwo fabuły do serii o X-Menach. Cóż, mnie tylko pozostaje przyznać im rację. Jeśli autorka dalej będzie podążać tym torem to książki wiele stracą przez swą przewidywalność.

Kończąc książkę, miałam uczucie niedosytu. Podczas lektury odnosiłam wrażenie, że powieść jest nieco niedopracowana. Zupełnie jakby poszczególne elementy były zawieszone w próżni, brakuje spójności, czegoś, co połączy wszystko w jedną, zwartą całość.

Gdzieś natknęłam się na wzmiankę, że wykupiono prawa do ekranizacji powieści. Czy obejrzałabym filmową wersję ,,Dotyku Julii”? Szczerze mówiąc – nie wiem, ale pewnie tak. Z ciekawości i chęci porównania swojej wizji z wizją reżysera. Problem polega właśnie na tym, że fabuła powiela coś, co już znamy z innego filmu, a chyba nikt nie chce oglądać tego samego po raz kolejny.

,,Dotyk Julii” to naprawdę nie jest zła książka. Jednak widząc pomysł autorki na fabułę jak i sposób pisania, ma się apetyt na coś większego jak i świadomość, że można od Tahereh Mafi wymagać więcej. Powieść ma swój potencjał, który zdecydowanie nie został wykorzystany. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w kolejnych tomach autorka postawi na coś oryginalniejszego i z pomocą swojej wyobraźni wykreuje bogatszy i ciekawszy świat.

16 lip 2012

,,Niemra" - Arkadiusz Pacholski

Rzadko sięgam po powieści historyczne. W sumie nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale taki jest fakt. Pracuję nad tym, by to zmienić, ale niewiele znam tytułów książek traktujących o czasach wojennych – wyjąwszy szkolne lektury.


Tytuł: Niemra
Autor: Arkadiusz Pacholski
Wydawnictwo i rok wydania: Prószyński i S-ka, 2011 r.
Ilość stron: 568
Cena: 34,00 zł

~+-+-+~


Zanim przystąpię do recenzowania ,,Niemry” jestem winna czytelnikom wyjaśnienie: nie jestem historykiem, nie posiadam wybitnej wiedzy na temat II Wojny Światowej, dlatego moją recenzję należy potraktować jako recenzję laika, osoby skupiającej się na fabule samej w sobie, nie zaś analizującej tło historyczne. Bazując na swojej wiedzy, oraz wyszukanych informacjach na temat książki mogę jedynie zakładać i opierać się na tym, że wydarzenia historyczne są prawdziwe; jeśli pojawią się w mojej recenzji jakieś błędy merytoryczne – proszę o wybaczenie.

Kalisz, schyłek okupacji hitlerowskiej. Dorota Paleń jest młodą kobietą pracującą na usługach antykwariusza Karla Gregoriusa. Jednocześnie jest członkinią ruchu oporu i funkcjonuje pod pseudonimem ,,Wróbelek”. Przykrywka pod postacią zdobywania cennych przedmiotów i dokumenty folksdojczki pozwalają jej na zbieranie informacji o zbrodniach popełnianych przez okupanta. Gdy dowiaduje się, że jej szkolna koleżanka, Romka Jodłowska, została zamordowana, postanawia odkryć kto za tym stoi. W poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące ją pytania posiłkuje się pomocą profesora Łubnina, mężczyzny rosyjskiego pochodzenia. Kobieta w trakcie śledztwa poznaje krewnego profesora, Wadima i zakochuje się w nim. Niezłomnie dążąc do poznania prawdy i ujawnienia jej, Dorota naraża się wielu osobom. Również związek z Rosjaninem ściąga na nią niebezpieczeństwo.

To streszczenie fabuły jest pobieżne i daje bardzo uproszczony ogląd. Tak naprawdę morderstwo Romki jest punktem wyjścia do utkania wielowymiarowego świata - sieci, w którą wplątani są nasi bohaterowie. Oprócz Doroty, wspomnianego profesora Łubnina i Wadima, poznajemy mnóstwo innych postaci: znajomą Doroty i jej współpracowniczkę o pseudonimie Biedronka, antykwariusza Karla Gregoriusa, a także przywódców ruchu oporu, szlachcica, malarza, lekarza, praczkę, zegarmistrza, krawca. Słowem: wojenne społeczeństwo w pigułce. Każde z nich ma swoje tajemnice, które musi ukrywać, nawet za cenę ludzkiego życia.

Lektura tej powieści miejscami może zostać przyrównana do mocnego i niespodziewanego ciosu w szczękę. Zostajemy wraz z bohaterami wrzuceni w środek wojennej zawieruchy i tak jak oni – musimy sobie radzić sami. Ich oczami obserwujemy świat i staramy się ogarnąć chaos, w którym przyszło im żyć. Próby normalnego życia przeplatają się ze wstrząsającymi scenami, głęboko zapadającymi w pamięć. W powieści wiele jest niedomówień, dlatego czytelnik musi ze skupieniem śledzić akcje. Każdy rozdział należy do innego z bohaterów i tylko uważna lektura pozwala na zorientowanie się, z kim ma się do czynienia. Dzięki tej wielogłosowości z kart powieści wyłania się misternie stworzony, obszerny wycinek świata ogarniętego wojną.

,,Niemra” to również bogate portrety psychologiczne – bohaterowie są wyrazistymi ludźmi z krwi i kości, indywidualnościami. Mają swoje przemyślenia, dylematy, kochają, nienawidzą i stosując swój własny kodeks honorowy, próbują przetrwać tragiczne czasy. Podejmują decyzje, które czytelnikowi mogą wydawać się niezrozumiałe i kontrowersyjne.

Kolejna zaleta tej powieści to fakt, że autor pokazał, jak podzielone było polskie społeczeństwo. Okazuje się, że opowieści o zjednoczeniu w walce z wrogiem często były legendami stworzonymi ,,ku pokrzepieniu serc”. ,,Niemra” serc nie krzepi, za to pokazuje, że przybierane przez ludzi postawy często były diametralnie różne i często kierowano się egoizmem i stereotypami. Człowiek w tej walce o przetrwanie i o władzę często był nic nieznaczącym pionkiem; hasła o pomocy bliźniemu i miłosierdziu były pustymi sloganami. W ,,Niemrze” pisarz obnaża mroczną stronę człowieka, zadaje pytania o religię, unika podziału na wyłącznie dobrych i złych. Konstruuje moralne dylematy, na które chyba nie ma tak naprawdę dobrej odpowiedzi z pozycji człowieka współczesnego, który nie przeżył wojny. Choć książka prowokuje do oceny i sformułowania własnego zdania, ciężko jednoznacznie ocenić zachowanie chociażby Doroty.

Powieść zachęciła mnie do poszerzania swoich historycznych horyzontów, do dokształcenia. Choć w trakcie czytania miałam w myślach kilka znaków zapytania, nie szkodziły one w ogólnym odbiorze książki. Jednak warto posiadać przynajmniej podstawową znajomość historii przed zapoznaniem się z książką – to z oczywistych względów ułatwia przyswojenie fabuły. ,,Niemra” to dobra, realistyczna powieść, z bogatymi portretami psychologicznymi, niebanalnym podejściem do tematu, zmuszająca do myślenia i poszerzająca wiedzę.

Warto poświęcić temu tytułowi swój czas.

10 lip 2012

,,Pomaluj to na czarno" - Janet Fitch



Tytuł: Pomaluj to na czarno
Autor: Janet Fitch
Wydawnictwo i rok wydania: Świat Książki, 2008
Ilość stron: 496
Cena: 34, 90 zł


| ~ | ~ |


Josie Tyrell to młoda dziewczyna, modelka pozująca dla artystów i aktorka w amatorskich filmach. Pochodzi z wielodzietnej, ubogiej rodziny. Przynależy do subkultury punkowej, bierze narkotyki i pije duże ilości alkoholu.

Michael Faraday to syn sławnej pary – pisarza Calvina Faradaya i pianistki Meredith Loewy. Chłopak próbuje oderwać się od bogactwa rodziny i zamieszkuje w małym domku wraz z Josie. Razem snują plany na temat podróży, wijąc sobie artystyczne gniazdko. Jednak nadopiekuńcza matka nie daje Michaelowi spokoju. Pewnego dnia Michael znika na kilka dni pod pretekstem malowania w odosobnieniu. Bezskutecznie próbująca się z nim skontaktować Josie dostaje wiadomość, że jej chłopak popełnił samobójstwo. Dlaczego? Co pchnęło go do podjęcia takiej decyzji?

Wbrew tytułowi, Janet Fitch nie pomalowała niczego na czarno. Ona chlusnęła farbą na surową, siną ścianę – przez co powieść miejscami jest mroczna, a miejscami bezbarwna.

Powieść można podzielić na dwie części, z czego druga jest wyraźnie gorsza. Wątek Josie i Meredith w wielkiej posiadłości zamrażał całą akcję i tak naprawdę nie prowadził do niczego. Te kilkadziesiąt stron można było poświęcić na rozwinięcie powieści przed śmiercią Michaela, by nadać ich związkowi głębszy sens, którego niestety zabrakło.

Pytania, które nawarstwiły się w trakcie lektury, niestety wraz z końcem książki nie znalazły odpowiedzi. Możemy się tylko domyślać, co pchnęło młodego malarza do samobójstwa. Czy była to depresja? A może chciał uciec od przeszłości, która za bardzo bolała?

Bohaterowie to ludzie z krwi i kości, wraz z dobrodziejstwem inwentarza. Daleko im do ideału, pod wpływem emocji zachowują się (dla czytelnika) irracjonalnie.

Postać Josie jest dość ciekawie skonstruowana; jej postawa mogłaby być definicją zagubienia. Jest ona barwną osobą, łączącą w sobie różne sprzeczności. Sama również skrywa bolesny sekret, ale walczy ze swoją przeszłością, stara się uporać z życiem.

Ile dowiemy się podczas lektury o Michaelu? Tak naprawdę nic. Zastanawiający jest fakt, że każda z napotkanych osób znała jego zupełnie inny życiorys. Dlaczego był takim kłamcą? Która z jego wersji była prawdziwa? Do tego charakterystyka mężczyzny nakreślona słowami Josie nie przysporzyła mu mojej sympatii. Związek tych dwóch osób mnie osobiście wydał się toksyczny. Mało miłości wyłuskałam ze wspomnień Josie, więcej cierpienia.

Zastanawiałam się, co napisać o Meredith, ale ona, tak samo jak jej syn, jest dość enigmatyczną postacią. Z jednej strony to nadopiekuńcza matka, która miała niejasny związek z Michaelem, ale z drugiej bardzo utalentowana kobieta, również skrzywdzona w przeszłości. Za swój muzyczny geniusz zapłaciła słoną cenę.

Jeszcze chyba nigdy nie przeczytałam powieści, co do której miałabym tak ambiwalentne odczucia. To książka dość nierówna. Nie jest to arcydzieło, ale i nie jest to gniot.

Przewrotnie o tej książce można powiedzieć, że każda jej zaleta może być zamieniona w wadę – i odwrotnie. Przykładowo – przemyślenia Josie można rozpatrywać pod kątem nużących miejscami rozmyślań o wszystkim i niczym lub jako zapis nieustającego myślowego strumienia, świadczący o kunszcie autorki.

Bez większych zarzutów pozostawię też misternie utkaną historię. Sam zamysł oraz poprowadzenie wątku Josie i jej relacje z innymi ludźmi są bardzo ciekawe, jeśli przymknie się oko na dużą ilość dygresji przyprawionych narkotykami i alkoholem.

Na plus również można zaliczyć atmosferę powieści. Miejscami ciężką i duszną od perfum Meredith, a miejscami zimną i gorzką od wódki popijanej przez Josie.

Pojawia się trochę dobrych, wręcz ,,filmowych” scen. Pisarka posługuje się barwnym, plastycznym językiem, więc można wyobrazić sobie wygląd poszczególnych osób, lokacji czy sytuacji. Końcowe sceny ,,hotelowe” uważam za jedną z perełek tej powieści.

Jeśli chodzi o powieść ogółem, to można ją określić słowem – niejednoznaczna. Jest wiele niedomówień, mało odpowiedzi; również zachowanie postaci trudno ocenić z całą stanowczością, bo zawsze pojawia się jakieś ,,ale”.

,,Pomaluj to na czarno” to książka, która męczy czytelnika, zarówno w pozytywnym jak i negatywnym sensie. To książka, która odpycha i przyciąga. Miejscami przegadana, zapchana stertą egzaltowanych przemyśleń młodej dziewczyny. Powieść ciężkostrawna, której nie można przeczytać ,,na raz”. Pełna szarości i smutku, depresyjna – nie wiem, czy jest to książka, do której będzie się chciało wracać.

,,Białego oleandra” tej autorki jeszcze nie czytałam, ale już czeka na mnie na półce. Jeśli wierzyć recenzjom, jest on lepszy od ,,Pomaluj to na czarno”. Niedługo sama się o tym przekonam.

7 lip 2012

,,Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie" - Jess Rothenberg



,,Po tamtej stronie ciebie i mnie” to dość luźny przekład oryginalnego tytułu, który dosłownie brzmi ,,Katastrofalna historia o tobie i mnie”. Cóż, muszę przyznać, że angielski tytuł doskonale oddaje treść książki.

Tytuł: Po tamtej stronie ciebie i mnie
Autor: Jess Rothenberg
Wydawnictwo i rok wydania: Amber, 2012
Ilość stron: 416
Cena: 37, 80 zł

[*]


,,The moment I wake up
Before I put on my makeup
I say a little pray for you
While combing my hair now,
And wondering what dress to wear now,
I say a little prayer for you”


Brie niedługo skończy szesnaście lat. W tym wieku przecież nic nie może pójść źle. Ma kochającą rodzinę, psa o wdzięcznym imieniu Sznycel, trójkę oddanych przyjaciółek i wymarzonego chłopaka Jacoba.

Ile to już takich historii słyszeliśmy? Już na sam dźwięk słów ,,idylliczne życie” powinien istnieć odzew ,,zaraz będzie krrrrrrach!”. Nie inaczej jest w tym wypadku.

Uwierz w ducha
Okazuje się, że chłopak Brie kładzie kres ich pierwszej miłości. Żadne z nich nie przewiduje, że zerwanie może skończyć się tak tragicznie. Brie z rozpaczy pęka serce. Dosłownie. Po śmierci dusza dziewczyny egzystuje pomiędzy przedsionkiem nieba a ziemią. Pośród dusz poznaje ona Patricka, tajemniczego nastolatka, który zostaje jej przewodnikiem w życiu po życiu.

Rozżalona i wściekła Brie postanawia zemścić się na byłym chłopaku. Wraca do rodzinnego miasteczka i pod postacią ducha robi wszystko by poczuł to samo, co ona.

Jednak niematerialność i niewidzialność to bilet w jedną stronę – dziewczyna odkrywa sekrety, które za życia były głęboko pogrzebane. Jedna z przyjaciółek i Jacob za bardzo zbliżają się do siebie, ojciec, sławny kardiolog, wpada w obłęd, próbując rozwiązać zagadkę śmierci ukochanej córki , a rodzina Brie zaczyna się rozpadać. Do tego dziewczyna odkrywa, że sen, który nawiedzał ją za życia, wcale nie jest snem a wspomnieniem związanym z kimś, kogo powinna pamiętać...

To tylko historia o złamanej duszy

W literaturze młodzieżowej najwyraźniej powstała jakaś nisza – historia o umierających bądź nastolatkach-duchach, którzy godzą się z myślą o odejściu. Temat ten nie jest tak wyeksploatowany jak paranormal romance i wymaga o wiele większej wrażliwości i sprawnego pióra, by go opisać. Czy Jess Rothenberg temu podołała?


W ogólnym rozrachunku uważam, że tak. Powieść nie jest perfekcyjna, ale to naprawdę przyzwoity debiut. Napisany prostym językiem, okraszony humorem (jak chociażby nieszczęsne przezwiska Brie) sprawia, że trudna tematyka jest łatwiejsza do udźwignięcia.

Zdecydowanie z całej powieści za rewelacyjny uważam wątek Brie i Jacoba oraz Sadie, jednej z przyjaciółek. Na ich przykładzie autorka pokazała, jak jedno niedopowiedzenie może ściągnąć na głowę lawinę tragicznych wydarzeń. Początkowo nawet nie mamy za złe zmarłej dziewczynie, że chce zemścić się na byłym chłopaku, szczególnie, gdy docierają do niej plotki, że była za życia zdradzana. Jednak pisarka przyciera wszystkim nosy i diametralnie zmienia sytuacje – zapewniam, że jest nieprzewidywalnie.

Ze scen, które najbardziej chwyciły mnie za serce, najbardziej zapadło mi w pamięci spotkanie przyjaciółek na plaży po śmierci Brie oraz spotkanie Brie i Jacoba. Autorka, jeśli chce, potrafi ze zwykłej sytuacji wykreować coś magicznego.

Ciekawym rozwiązaniem jest nadawanie poszczególnym rozdziałom tytułów lub fragmentów piosenek, których spis można znaleźć na końcu książki. Dzięki temu można podczas czytania wprowadzić siebie w nastrój odpowiadający fabule.

Pisarka niestety ściągnęła sobie na głowę za dużo wątków i przez to niektóre z nich wydają się niedopracowane; niektóre z nich można było odpuścić na rzecz rozbudowania innych. To chyba największy minus, jaki posiada ta powieść.

Co boli najbardziej?
To powieść o poświęceniu, o wybaczeniu i miłości. O tym, jak ważne jest wysłuchanie drugiej osoby. Czasem gryzie nas taki mały czarny egoizm, który żywi się zemstą. A co, jeśli nie wiemy wszystkiego? Cudza krzywda nie leczy własnych ran, o czym przekonała się Brie.

,,Po tamtej stronie ciebie i mnie” to książka, która na półce plasuje się między ,,Jeśli zostanę” a ,,Nostalgią anioła”, z tym że bliżej jej do powieści Gayle Forman.

Na okładce widnieje informacja, że trwają rozmowy na temat stworzenia filmu. Muszę przyznać, że kibicuję temu pomysłowi, bo ,,Po tamtej stronie ciebie i mnie” w dobrych rękach może naprawdę rozkwitnąć.

-----------------------------------------------
1) ,,I say a little pray for you” - Aretha Franklin - I say a little prayer
http://www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E

2) ,,To tylko historia o złamanej duszy” – Papa Roach - Take me
http://www.youtube.com/watch?v=D3XqJ7gPo_c

3) ,,Co boli najbardziej” - Rascal Flatts - What Hurts The Most
http://www.youtube.com/watch?v=7qH4qyi1-Ys