16 sie 2019

Niewyjaśnione. Prawdziwe historie, których nigdy nie udało się wyjaśnić - Richard MacLean Smith

Tytuł: Niewyjaśnione. Prawdziwe historie, których nigdy nie udało się wyjaśnić
Autor: Richard MacLean Smith
Wydawnictwo, rok wydania: Znak, 2019
Liczba stron: 352
Cena: 44,90 zł
Tłumaczenie: Aleksandra Żak


~~***~~


Internet to istna kopalnia niewyjaśnionych historii. Każda z nich owocuje niezliczoną ilością dyskusji, podcastów i filmików na YouTube, najczęściej budząc grozę i stawiając pytania o to, ile jeszcze nie wiemy. Opętanie Anneliese Michel, tajemnicza śmierć Elisy Lam w hotelu Cecil czy brutalny atak na Payton „Bellę” Leutner to tylko trzy przykłady w oceanie tajemniczych zjawisk i wydarzeń. Z biegiem lat różne hipotezy i opinie nakładają się w licznych warstwach na każdą historię, próbując wyjaśnić, co tak naprawdę się stało – i przez dążenie do prawdy, czasem jeszcze bardziej utrudniając dotarcie do niej. Od zjawisk nadprzyrodzonych po prawdziwe zbrodnie, nakręca się spirala strachu i niezrozumienia. I tutaj wkracza na scenę Richard MacLean Smith, autor podcastu „Unexplained” oraz książki o tym samym tytule. Zajmując się tajemnicami, które nigdy nie zostały wyjaśnione do końca, oferuje swoje spojrzenie na nie i stara się dotrzeć do źródeł.

„Niewyjaśnione” zaskoczyło mnie, bo w trakcie lektury nastąpiło zderzenie moich oczekiwań z zamysłem Smitha na książkę. Sięgając po ten tytuł, spodziewałam się przede wszystkim czegoś „z dreszczykiem”. Część wydarzeń przytoczonych w opisie już znałam, ale ciekawiło mnie, jak przedstawi je Smith. Wokół nich narosło mnóstwo mitów i hipotez, jedne straszniejsze od drugich, nakręcając spiralę grozy. Okazało się jednak, że „Niewyjaśnione” szybko przeszło od opowieści „z dreszczykiem” do opowieści „na serio”. Wszelkie miejskie legendy, creepypasty, niewyjaśnione wydarzenia i teorie spiskowe stanowią dla autora punkt wyjścia do rozważań na temat Internetu i technologii, filozofii i religii, astronomii i fizyki, psychologii, geografii, antropologii... Choć zjawiska są określane jako nadprzyrodzone czy tajemnicze i nauka nie potrafi jednoznacznie ich wyjaśnić, to jednocześnie autor próbuje za sprawą nauki jak najmocniej zbliżyć się do granicy, za którą kryje się niewyjaśnione. Pokazuje, jak daleko możemy sięgnąć rozumem i ten margines dalej, którego już nie obejmujemy. Przytacza pokrótce wyniki badań, fragmenty rozpraw naukowych, teorie, które z pełną powagą zestawia z frapującymi tajemnicami. Tłumaczy, co jego zdaniem prawdopodobnie może leżeć u źródła tych historii, dlaczego one w ogóle powstały i jak wpływają na ludzi, oraz dlaczego w większości przypadków nie możemy mieć stuprocentowej pewności co do ich prawdziwości. Oczywiście Smith porusza się trochę w obszarze „gdybania”, powtarzając jedno wielkie „być może”, więc nawet wspierając się tym, co sprawdzone i potwierdzone, „Niewyjaśnione” nie oferuje żadnych kategorycznych odpowiedzi. Ukazanie nieznanego przez pryzmat znanego jest na pewno ciekawym sposobem na ujęcie tematu, ale w wywodach autora podpartych nauką przechodzenie od zagadnienia do zagadnienia na zasadzie dygresji często kończy się wyrzucaniem z szybkością karabinu maszynowego kolejnych cytatów pochodzących z różnych źródeł i przytaczania suchych faktów, przez co dość trudno się przedrzeć. Nie chodzi tutaj o szczególne wyzwanie intelektualne, ale raczej o styl autora, który świetnie snuje opowieści, ale trochę gubi się, gdy przechodzi do własnych wywodów. Nadal próbuje opowiadać z werwą, przedstawiając analizy i wnioski wyciągnięte z researchu związanego z danym „strasznym” wydarzeniem, ale widać różnicę między jedną a drugą częścią każdego rozdziału. Opowieści niewyjaśnione czytałam ze sporym zainteresowaniem, mimo że sporą ich część już znałam i w przytaczanych przez autora rewelacjach nie znalazłam nic nowego.

Osoby zainteresowane tematem zauważą, że wśród poruszanych historii autor wziął na warsztat te, które są szczególnie popularne w sieci i najmocniej rozbudzają wyobraźnię, stanowiąc już „klasykę” wśród niewyjaśnionych. Każda z nich (m.in. UFO, opętanie, reinkarnacja, tajemnicze zgony w hotelu, duchy) to zaledwie wierzchołek góry lodowej w swojej kategorii i według Smitha stanowi dobrą reprezentację. Wystarczy zajrzeć na fora, podcasty czy portal YouTube, by znaleźć materiały od fachowców i amatorów, którzy opowiadają o danym przypadku, analizują dostępne dowody i przedstawiając swoją opinię na temat tego, co mogło się wydarzyć – a później w „zobacz także” znajdziemy dziesiątki podobnych historii, jedna mroczniejsza od drugiej. Smith, poza próbą wytłumaczenia istnienia każdej z kategorii, stara się też zbiorczo opisać, dlaczego racjonalne wyjaśnienia i rozwiązania zagadek nie są akceptowane przez wszystkich i dlaczego w wielu przypadkach zawsze coś nie daje nam spokoju. A to z kolei owocuje niekończącą się podróżą w głąb teorii spiskowych, miejskich legend, opowieści o duchach i tajemniczych spraw kryminalnych.

„Niewyjaśnione” nie jest może najstraszniejszą książką na świecie (parafrazując hasło z okładki), ale stanowi interesujące i niepozbawione dreszczyku wprowadzenie do zagadkowej części naszej rzeczywistości. W wielu momentach kreuje atmosferę niepewności i strachu, ale i sięga do nauki, próbując to nieznane choć trochę okiełznać. Próba uchwycenia fascynacji, która w dużej mierze wypływa z Internetu, mogła skończyć się fiaskiem, bo wiele takich prób szybko się dezaktualizuje, obraca w starocie, które trącą myszką. Smith zapobiegł temu, zamieniając niewyjaśnione w symbol, który próbował wytłumaczyć za sprawą nauki i własnego doświadczenia, podkreślając jego uniwersalność. Opowieść o Slender Manie i konsekwencjach wiary w niego można by w przyszłości zamienić na inną, a mimo to refleksje Smitha pewnie nie straciłyby na znaczeniu.

Choć niepozbawione potknięć, „Niewyjaśnione” stanowi zajmującą próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego nadprzyrodzone ciągle rywalizuje z racjonalnym i tak wiele tajemnic wymyka się rozumowi, choć zdawać by się mogło, że odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki.

14 sie 2019

Zupełnie normalna rodzina - M.T. Edvardsson

Tytuł: Zupełnie normalna rodzina 
Autor: M.T. Edvardsson
Wydawnictwo, rok wydania: Znak, 2019
Liczba stron: 496
Cena: 44,90 zł
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska


~~***~~




Prawda śledztwa i prawda rodziny

Każdy człowiek jest zdolny do zabójstwa. Jeśli zrani się go wystarczająco głęboko, przestają dla niego istnieć jakiekolwiek granice.*
Określenie „zupełnie normalna rodzina” to mikroopowieść sama w sobie, często na tyle pojemna, że skrywa rozmiary życiowego dramatu. Ile razy w gorączkowych relacjach świadków czy w codziennych rozmowach prowadzonych przyciszonymi głosami używano określeń „zwyczajna”, „zwykła”, „normalna”, by opisać przeciętność rodziny, w której wydarzyło się coś niewyobrażalnego? Czasem wspomniana rodzina jest nawet „dobra” i „porządna”. Określenie „zupełnie normalna rodzina” to zapewnienie, że nijak nie można było przewidzieć tego, co się wydarzyło.
Nic nie wskazywało, że dojdzie do dramatu. Dla pastora Adama Sandella i jego żony, prawniczki Ulriki, takim dramatem jest aresztowanie ich nastoletniej córki Stelli. Dziewczyna zostaje oskarżona o morderstwo. Wszyscy zaczynają zadawać sobie pytania: jak zwyczajna nastolatka z dobrego domu, mająca plany na przyszłość, znalazła się w takiej sytuacji? Jak losy zupełnie normalnej rodziny mogą skończyć się na sali sądowej? Czy rzeczywiście to zrobiła? Co się stało? Co łączyło ją z ofiarą? Zarówno Sandellowie, jak i policja zagłębiają się w wir niedopowiedzeń. Podczas gdy funkcjonariusze próbują odtworzyć kolejne godziny i minuty prowadzące do tragedii, ojciec, matka i córka mierzą się z latami rodzinnego życia, próbując zrozumieć sytuację, w której się znaleźli, przez pryzmat tego, co przeżyli do tej pory.
Przestępstwo, śmierć, zbrodnia często stają się kluczami do opowiedzenia o rodzinnym dramacie zamkniętym w czterech ścianach. Wystarczy spojrzeć na Liane Moriarty i Bonnie Kistler czy szerzej: na całą półkę domestic noir oraz tytułów inspirowanych tym nurtem. Dla Edvardssona najważniejsza jest rodzina i więzi wystawione na próbę. Zagłębiając się w relacje między rodzicami i dziećmi oraz między małżonkami, zagląda głęboko w przeszłość, chcąc przekonać się, jak daleko sięga rysa, która pojawiła się na obrazie rodziny wraz z aresztowaniem Stelli. To, czy dziewczyna jest winna, czy nie, to jedna sprawa. Samo oskarżenie przyczynia się do konfrontacji z rodzinnymi tajemnicami, nieporozumieniami i trudnymi sytuacjami. Jak bowiem na powieść z elementami domestic noir przystało, Sandellowie są tylko pozornie idealną rodziną. Poprzez narrację Adama, Stelli i Ulriki poznajemy kolejne tajemnice, które przeplatają się, łącząc ich i zbliżając mocniej niż więzy krwi. Niejednokrotnie poznajemy te same sytuacje z różnych perspektyw, co uświadamia nam, jak odmiennie można je interpretować, co z kolei w dużej mierze buduje dynamikę relacji międzyludzkich i nakręca spiralę dylematów. Jedna decyzja to kostka domina przewracająca następną i następną… wszystkie pieczołowicie ustawione przez autora. Edvardsson zestawia zbrodnię z rodzinnym dramatem, co tworzy krąg wzajemnie uzupełniających się elementów.
W „Zupełnie normalnej rodzinie” nic nie dzieje się przypadkiem, co owocuje interesującą, choć rozwijającą się dość powoli historią. Autor dawkuje napięcie i bardziej niż szaleńczy bieg przez strony interesuje go przedzieranie się przez umysły i uczucia Adama, Stelli i Ulriki. Powracający temat rodziny zwraca uwagę na obszar zainteresowań autora, jednocześnie będąc najlepszym i najciekawszym elementem powieści. Przyznam, że zdarzało mi się w trakcie lektury odkładać na bok sprawę zabójstwa, bo w danym momencie bardziej pochłaniała mnie psychika danego bohatera-narratora.
Część należąca do nastoletniej Stelli to surowa w swej szczerości spowiedź, stanowiąca pomost między Adamem i Ulriką. Dziewczyna jest nie tylko owocem ich związku, ale także owocem ich decyzji i reakcji na pewne wydarzenia, które ją ukształtowały. Niepozbawieni własnych prywatnych problemów ojciec i matka reprezentują postawy moralne oparte na prawie i religii. Autor nieprzypadkowo wybrał im takie, a nie inne profesje – to symbole stanowiące najlepsze tło do dywagacji na temat moralnego kompasu i przekonań wystawionych na próbę. Z jednej strony mamy do czynienia z osobami, dla których sytuacja powinna być jasna: popełniono zbrodnię, teraz trzeba dotrzeć do prawdy i ukarać winnego. Ale czy na pewno? Czy to, co ma znaczenie dla prawniczki i pastora, będzie miało takie samo znaczenie dla matki i ojca?
Edvardsson bada, w jakim stopniu wspólne przejścia i instytucja rodziny, istniejącej na dobre i na złe, wymuszają niejako własne reguły i mechanizmy podejmowania decyzji, mniej bądź bardziej oczywiste dla reszty świata. Choć kwestię winy i niewinności Stelli skrywa wielki znak zapytania, to Adama i Ulrikę dręczy powracające: „ale co jeśli…?”. Chcemy wierzyć w jej niewinność, ale co jeśli to zrobiła? Podczas gdy oni szamocą się między wątpliwościami, chęcią chronienia córki oraz desperackimi próbami udowodnienia, że nie miała z tym nic wspólnego, Edvardsson próbuje wytłumaczyć mechanizmy stojące za zachowaniem rodziców, którzy stają w obliczu niewyobrażalnego. Rodziców wyciągających swoje dzieci z więzienia i chroniących je, wydając fortunę na kaucję i prawników, nie pytając o prawdę. Próbuje wytłumaczyć matki kochające swoje dzieci, nawet jeśli te popełniły straszliwe przestępstwa. Wina bądź jej brak to skomplikowane zagadnienie nie tylko w trudnych procesach, ale i w sercach rodzin.
„Zupełnie normalna rodzina” to studium rodziny brutalnie wyrwanej z domowego kręgu stworzonego z własnych błędów i trudnych decyzji z przeszłości, wrzuconej w jaskrawe światła pokoju przesłuchań i sali sądowej. Choć okładka głosi, że to „powieść o zbrodni”, to równie dobrze mogłoby widnieć tam hasło „powieść o rodzinie”. I to nie tylko rodzinie Sandellów – ale o każdej postawionej w trudnej sytuacji. Tytuł M.T. Edvardssona pozostawia z refleksją: czy są takie granice, których nie przekroczylibyśmy, by chronić swoich bliskich?
________
* M.T. Edvardsson, Zupełnie normalna rodzina, przekł. Ewa Wojciechowska, s. 313.